ozdoba

PIERWSZA WOJNA JAGIEŁŁY Z WITOLDEM
1381–1384

ozdoba

"...31 maja 1380 r. w czasie łowów w Dawidyszkach [...] Jagiełło w zawartym tu traktacie zaręczał wielkiemu mistrzowi Winrychowi von Kniprode i jego następcom i całemu Zakonowi w Prusach i w Inflantach spokój i bezpieczeństwo ich ziemiom, jeszcze ich ludziom żadnych szkód nie czynić w żadnym miejscu, jeszcze w żadnej rzeczy (sprawie) tam od niego albo od jego ludzi albo ich ziem. Do tego samego zapewne zobowiązywał się zwierzchnik Zakonu wobec ziem i poddanych Jagiełły. Ponadto Olgierdowicz zgadzał się nie interweniować podczas ataków wojsk krzyżackich przeciwko ziemiom Kiejstuta lub jego dzieci. [...] Tak więc teraz tylko na dzielnicę Kiejstuta, jak i na Żmudź, pozbawione wsparcia militarnego ze strony Jagiełły, Krzyżacy mogli kierować swoje ataki..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 67-68

"...To zapewne po tym nieudanym oblężeniu Bayernburga Krzyżacy donieśli Kiejstutowi o traktacie w Dawidyszkach, aby skłócić książąt litewskich ze sobą. Po 10 sierpnia 1381 r. Kiejstut nagle opanował Wilno i wziął w niewolę zaskoczonego Jagiełłę wraz z matką i braćmi. W następstwie zamachu pozostawiono Jagielle tylko ziemie ojcowskie, Witebsk i Krewo, sam zaś Kiejstut objął najwyższą władzę mianując się wielkim księciem..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 69

"...Gdy Kiejstut wojował z nieposłusznym bratankiem, w Wilnie pozostawionym pod opieką Witolda nastąpił przewrót. Otóż gdy Witold pojechał do Trok, stronnicy Jagiełły wybili straże Kiejstuta i zajęli zamek wileński. 12 czerwca 1382 r. Jagiełło z Witebska przybył do Wilna, którym znowu zawładnął, stając się na powrót wielkim księciem litewskim. Witold, który ze swoimi siłami przybył pod mury Wilna, został wyparty, Kiejstut zaś pozbawiony swego wojska na wschodzie dotarł do Grodna, a stamtąd przez lasy (w których się ukrywał) przedostał się na Żmudź. W Miednikach prosił Żmudzinów o wsparcie, umiejętnie starał się ich radzić..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 69-70

"...Pod Troki Kiejstut z Witoldem na czele Litwinów, Żmudzinów i Rusinów przybyli 3 sierpnia 1382 r. Ze wsparciem dla Jagiełły dotarły wtedy znaczne siły inflanckie z mistrzem inflanckim Wilhelmem von Freimersheim na czele, którzy znalazły się pod Trokami po wcześniejszym splądrowaniu Żmudzi. Inflantczycy idąc od północy przez ziemie żmudzkie kierowali się ku Wilii i wówczas po drodze wiele szkód wyrządzili ogniem i mieczem.

Pod Trokami jednak do bitwy nie doszło, przystąpiono natomiast do rokowań. Jagiełło ze Skirgiełłą zaprzysięgli nietykalność Kiejstuta i Witolda. Gdy przybyli oni celem dalszych rozmów do obozu Jagiełły, obaj zostali ujęci. Witolda zostawiono w Wilnie, a Kiejstuta odwieziono do Krewa i osadzono w lochach zamkowej wieży. Tam w niewyjaśnionych okolicznościach 15 sierpnia 1382 r. znaleziono go martwego.


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 70-71

"...Po śmierci ojca przewieziono go [Witolda] na jego miejsce, a wszelkie prośby o rehabilitację, z którymi zwracał się do Jagiełły, korzystając podobno z różnych pośredników, pozostawały bez echa. Wielki książę nigdy nie był człowiekiem okrutnym i mściwym, ale tym razem nie miał wyboru. Los okazał się dla niego zbyt łaskawy, by można go było kusić. Otrzymał wszystko, co potrzebne do nowego politycznego otwarcia. Wyeliminowanie groźnej linii Kiejstuta mogło mu zagwarantować długotrwałą stabilizację wewnętrzną państwa. Szczęście nie trwało długo. Nie doceniając Witolda, strzeżono go widocznie w Krewie nie dość gorliwie, skoro udało mu się zbiec. Uczynił to z fantazją, której nigdy mu później nie będzie brakować, przebrany w szaty swej żony..."


Fragment książki: Jarosław Nikodem "WITOLD" s. 69

"...Witold, kontynuując tradycję rodzinną, skierował się tam, gdzie realną pomoc mógł rzeczywiście otrzymać. Ruszył do Prus.[...]

Położenie Witolda było mocno kłopotliwe, gdy najwcześniej jesienią 1382 r. - a zapewne dopiero zimą - stawał przed nowym marszałkiem zakonu Konradem von Wallenrode (został nim w październiku) w Insterburgu. Wyzuty z wszystkiego, co dotychczas posiadał i co mógł jeszcze otrzymać, podając dłoń [...], ofiarowywał rozmówcy reprezentującemu władze zakonne przyjaźń i pełne podporządkowanie [...]. W odpowiedzi usłyszał wprawdzie najpierw: „Dlaczego nie przybyłeś wcześniej, gdy miałeś Wilno, tylko teraz, gdy nie masz ani ludzi, ani ziemi", ale później postanowiono udzielić mu gościny, pozostawiając nadzieję, że jego sprawa nie zostanie zapomniana przez zakon..."


Fragment książki: Jarosław Nikodem "WITOLD" s. 72-74

"...Pod koniec 1382 r. zwierzchnik Zakonu donosił Jagielle, że Witold z Towciwiłłem przybyli do niego do Prus i zapytywał wielkiego księcia litewskiego, czy nie zwróciłby Witoldowi przynajmniej części jego ojcowizny. Jagiełło 6 stycznia 1383 r. odpowiadając Konradowi Zöllnerowi von Rotenstein stanowczo odmówił zadośćuczynienia jego prośbie w sprawie Witolda. Czynił nawet wielkiemu mistrzowi gorzkie wyrzuty z powodu przyjęcia i wspierania uciekinierów..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 72

"...30 lipca 1383 r. Konrad Zöllner von Rotenstein wypowiedział wojnę Jagielle. Wśród ważnych powodów, które miały skłonić go do tego kroku, miały być i te związane ze Żmudzią. Oto bowiem wielki mistrz pisał do Jagiełły: Wiesz też dobrze, iż dokumenty dane nam przez ciebie, wspólnie ze Skirgiełłą, zaręczały nam Żmudź aż po rzekę Dubissę, a tego nam teraz zaprzeczasz i pisałeś do nas, iż Żmudzini poddali się tobie i twemu miłemu bratu Skirgielle, przeto żadnym sposobem ku sobie przeciągać ich nie powinniśmy. A przy końcu tego listu wypowiedniego zwierzchnik Zakonu dodawał: Co więcej, wydzierasz nam naszą własność, to jest Żmudź, która od lat wielu należy do naszego Zakonu, na co mamy dobre dokumenty i pieczęcie..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 73

"...Gdy stosunki Krzyżaków z Jagiełłą przerodziły się w stan wojny, Zakon musiał bardziej zainteresować się Witoldem. Postanowili nieposłusznego Jagiełłę zastąpić zależnym od siebie Witoldem. Gdy po przybyciu do Prus Kiejstutowicz wysyłał posłańców do Żmudzinów prosząc o pomoc, oni wtedy nie chcieli mu wierzyć. A teraz, czyli w momencie większego zainteresowania się nim przez Zakon, gdy on sam osobiście udał się do Żmudzinów, udało mu się połączyć się z nimi, aby mu z pomocą przyszli..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 73

"...Zebrany przez Witolda na Żmudzi pokaźny zastęp zbrojnych (ponoć aż 3000?), po wyposażeniu go przez Krzyżaków w broń, konie i odzież ruszył u boku armii zakonnej na Litwę..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 74

"...11 września (tę datę, a nie sierpniową - jak często znajdujemy w historiografii - przekazał Annalista Toruński) wojska zakonne otoczyły Troki i rozpoczęły gruntowne oblężenie. Kierunek marszu wyraźnie wskazywał cel, jaki przyświecał Zellnerowi - wyprawę prowadzono w interesie Witolda. Gród, mimo mężnej obrony, padł następnego dnia. Wielki mistrz przekazał go Witoldowi (dedit castrum Wytaudo), ale nie było czasu na świętowanie, więc w Trokach pozostawiono załogę krzyżacką, sześćdziesięciu ludzi pod dowództwem brata Hansa Rabe i towarzyszącego mu Henryka de Cleen, a cała armia podążyła pod mury Wilna..."


Fragment książki: Jarosław Nikodem "WITOLD" s. 80-81

"...Za to przez 11 dni plądrowali okolice Wilna. Lecz kiedy odeszli do Prus, Jagiełło ze Skirgiełłą natychmiast 24 września otoczyli Troki. Zrujnowany gród poddał się im 3 listopada. Krzyżacy nawet nie ważyli się przyjść z odsieczą oblężonym..."


Fragment książki: J. Krzyżaniakowa, J. Ochmański "WŁADYSŁAW II JAGIEŁŁO" s. 81

"...Po powrocie do Prus Krzyżacy zawarli z Witoldem i Żmudzinami przymierze. Żmudź jako poręczenie tego układu, że mianowicie nie odstąpi od Zakonu, musiała dać zakładników. 21 października 1383 r. w Tapiawie Witold przyjął w tajemnicy (zapewne przed Żmudzinami) chrzest. Po powrocie z wyprawy Krzyżacy przekazali Witoldowi do zamieszkania zamek Marienburg na wyspie niemeńskiej Romayn, gdzie gromadzili się zwolennicy Kiejstutowicza (Litwini i Żmudzini).

30 stycznia 1384 r. w Królewcu Witold musiał zapisać Zakonowi całą Żmudź aż do Niewiaży (czyli dodać jeszcze znaczną połać na wschód od Dubissy) i Litwę kowieńską po Rumszyszki. W sporządzonym tego dnia w Królewcu dokumencie zapisano m.in. iż [...] cała Żmudź winna tego Zakonu być, jak ona była od dawna. Ten kraj — oświadczył Witold - nigdy nie należał do moich ojców i nie mamy do niego żadnych praw.

Zakonowi pozostało tylko wprowadzić w życie nowe obietnice Witolda. Dla osiągnięcia tego celu miała służyć m.in. budowa kolejnego zamku, tym razem przy ujściu Wilii do Niemna, w miejscu spalonego w 1362 r. Kowna. Jak odnotował rocznikarz toruński 13 maja 1384 r. wielki mistrz Konrad Zöllner von Rotenstein przybył z wielkim wojskiem na ziemię Litwinów, tam gdzie był niegdyś gród Kowno i doprowadził do zbudowania w ciągu czterech tygodni murowanego zamku, który nazwano Marienwerder..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 74

"...Komtur ragnecki Wigand wespół z Sudemuntem w 500 ludzi napadli na oddział Skirgiełły pod Wiłkomierzem. Zrazu odnieśli sukces, ale potem zaskoczeni przez większe siły litewskie 25 maja doznali dotkliwej porażki. Ta klęska sprawiła, że wielki mistrz uznał kampanię 1384 r. za zakończoną i zabezpieczywszy należycie kowieński Neu-Marienwerder dalszy pochód na Litwę odłożył na rok przyszły..."


Fragment książki: J. Krzyżaniakowa, J. Ochmański "WŁADYSŁAW II JAGIEŁŁO" s. 82

"...Żmudzini stali wiernie u boku księcia litewskiego Witolda aż do momentu jego lipcowej zdrady z 1384 r. wobec Krzyżaków, 9 lipca 1384 r. był ostatnim dniem współdziałania Żmudzi z Kiejstutowiczem. Wówczas Witold zebrał swoich zbrojnych litewskich z Sudemuntem z Ejszyszek na czele i 400 Żmudzinów z zamiarem udania się jakoby na wyprawę przeciwko Jagielle, rozgłaszając, że Jagiełło ciągnie pod Ragnetę, zamierzając napaść Prusy. Witold z zamieszkiwanego przez siebie Marienburga skierował swe oddziały pod krzyżacki Jurgenburg, pod którym mieli rozłożyć się Żmudzini. Podstępne opanowanie przez niego tego zamku i jego spalenie było pierwszym przejawem zdrady Witolda. Następnie doszczętnie spalono Bayernburg i Marienburg (ten ostatni nocą). Zapewne także pod osłoną nocy Kiejstutowicz zbiegł na Litwę. Nie wiadomo, czy Żmudzini wiedzieli z góry o całej akcji. W każdym razie w lipcu 1384 r. Witold zdradził Krzyżaków i powrócił do Jagiełły, kończąc niebezpieczną dla Wielkiego Księstwa Litewskiego wojnę domową..."


Fragment książki: Marek Radoch - "Walki Zakonu Krzyżackiego o Żmudź od połowy XIII wieku do 1411 roku" s. 75

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości