ozdoba

PIERWSZA WOJNA WŁADYSŁAWA JAGIEŁŁY Z WŁADYSŁAWEM OPOLCZYKIEM
1391

ozdoba

"...Władysław Jagiełło, w maju 1391 r. przybył z Litwy do Małopolski i stamtąd wkrótce udał się na Ruś. W tym czasie jak wiadomo - 7 maja 1391 r. - Władysław Opolczyk zastawił Krzyżakom Złotorię z pięcioma wsiami za kwotę 6632 florenów. [...] Zastaw - poczyniony z pobudek czysto finansowych [...] jak widać nie budził sprzeciwów miejscowej elity kujawsko-dobrzyńskiej, nie mówiąc już o dostojnikach śląsko-wieluńskich.

Diametralnie inny stosunek do tego co zrobił Władysław Opolczyk, mieli jednak doradcy Władysława Jagiełły a także on sam, którzy uznali to za felonię. Informacje o zastawie Złotorii bardzo szybko dotarły do Krakowa, i stąd przez posłów, wysłanych z rozkazu starosty Spytka z Melsztyna - o czym informują rachunki miasta Krakowa - zostały przekazane królowi przebywającemu na Rusi. Królowa Jadwiga i Spytek z Melsztyna próbowali także nawiązać kontakt z Władysławem Opolczykiem, wysyłając do niego posłów. [...]

Wieści dotyczące zastawu Złotorii musiały wzbudzić duże zaniepokojenie wśród dygnitarzy małopolskich, skoro kilku z nich, bliskich doradców króla - Spytek z Melsztyna, wojewoda i starosta krakowski, Jan z Tarnowa, wojewoda sandomierski, Piotr Kmita, kasztelan lubelski, Piotr Szafraniec, podstoli krakowski, Dymitr z Goraja, marszałek i Krystyn z Ostrowa, ochmistrz dworu królowej - podążyło do niego; część z nich prosto z odbywającego się 25 czerwca wiecu w Wiślicy. Do spotkania króla z dygnitarzami doszło przed 28 czerwca w Gródku na Rusi. Tam też najpewniej omówiono sprawę zastawu Złotorii.[...]


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 23-24

"...Wszystko wskazuje na to, że decyzję o wypowiedzeniu wojny Władysławowi Opolczykowi, podjęto ostatecznie w Krakowie na początku sierpnia 1391 r. Musiano bowiem najpierw czekać na rezultat negocjacji prowadzonych z Krzyżakami, a następnie na podpisanie rozejmu (7 VIII) z księciem Konradem II oleśnickim i Henrykiem głogowskim. Konrad był przecież od dawna (27 III 1372 r.) sojusznikiem księcia opolskiego, a część jego terytoriów tworzących księstwo oleśnickie było bardzo ważne pod względem strategicznym w zbliżającym się konflikcie. Chodzi tutaj o północno-zachodnią część ziemi bytomskiej z połową Bytomia, a także południowo-wschodnią część ziemi gliwickiej z połową Gliwic (druga połowa miasta była zapewne w posiadaniu książąt cieszyńskich). Terytoria te oddzielały od zachodu Królestwo Polskie od księstwa opolskiego..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 25-26

"...Strona polska była dobrze przygotowana do nadchodzącej wojny, mimo, że na początku 1391 roku z pewnością jeszcze o niej myślano, gdyż Jagiełło był przede wszystkim zaabsorbowany sytuacją na Litwie. Tam bowiem przez cały 1390 rok trwały ciężkie walki z wojskami krzyżackimi, które wspierały zbuntowanego księcia Witolda i jego zwolenników, a próby negocjacji z Krzyżakami kończyły się fiaskiem. Niewątpliwie atutem Jagiełły w zbliżającym się konflikcie z Władysławem Opolczykiem były dobre stosunki z książętami śląskimi, których księstwa graniczyły od południa i zachodu z Królestwem Polskim, a z drugiej strony z domenami książąt opolskich. Jeszcze w końcu 1390 roku, doszło do zbliżenia z księciem raciborskim Janem II Żelaznym, a rok później z księciem cieszyńskim, Przemysławem Noszakiem. Bardzo dobre stosunki utrzymywano też z księciem oświęcimskim Janem III, wkrótce zresztą szwagrem króla polskiego. Jak już wspomniałem, udało się nawet na początku sierpnia 1391 roku zneutralizować sojusznika Władysława Opolczyka, księcia oleśnickiego Konrada II, zawierając z nim rozejm. Stronie polskiej nie powiodło się natomiast pozyskać książąt opawskich mimo, że ówcześnie panujący Przemek (stryj Jana II Żelaznego i Mikołaja IV, książąt raciborskich) od 1386 roku był spowinowacony z Giedyminowiczami..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "WŁADYSŁAW KSIĄŻĘ OPOLSKI" s. 196-197

"...generalną wyprawę na domeny księcia opolskiego, poprzedziły działania skierowane wobec jego sojusznikom. Po 13 lipca a przed 15 sierpnia 1391 r. niewielkie oddziały złożone najpewniej z rycerstwa wielkopolskiego i kujawskiego (z Kujaw brzeskich podległych Siemowitowi IV) obiegły Kruszwicę. Zostały jednak odparte przez tenutariusza zamku, Wisła Czambora, ponosząc poważne straty w zabitych i rannych oraz tracąc 120 koni. Tę niespodziewaną porażkę strona polska zrekompensowała sobie już 15 sierpnia, kiedy podstępem zajęto zamek w Raciążku należący do dóbr stołowych biskupa włocławskiego Henryka. Jak podaje Annalista Toruński, starosta zamku, Piotr Lebel, najpierw wspólnie biesiadował z późniejszymi napastnikami, by potem zostać pojmanym i wydać zamek..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 33

"...Tymczasem król Władysław Jagiełło, który jeszcze 10 sierpnia 1391 r. przebywał w Krakowie, w końcu tego miesiąca, zapewne po 23, ruszył na czele części oddziałów krakowskich w kierunku ziemi dobrzyńskiej. W samej końcówce sierpnia dołączyły do nich siły wielkopolskie. W dniu 2 września monarcha był już w Łęczycy.[...]


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 33

"...W tym czasie wojska krakowsko-sandomierskie pod wodzą Spytka z Melsztyna, wojewody i starosty krakowskiego, zbierały się najpewniej w pobliżu wieluńskich domen Opolczyka..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "WŁADYSŁAW KSIĄŻĘ OPOLSKI" s. 198-199

"...Wojska polskie pod osobistym dowództwem króla po opuszczeniu Łęczycy (po 2 IX) skierowały się do ziemi gniewkowskiej, którą szybko zajęły w pierwszych dniach września. Następnie przeprawiły się przez Wisłę i 8 września weszły do ziemi dobrzyńskiej. Opanowano ją do 15 września wraz z zamkami w Rypinie i Dobrzyniu, a Jagiełło odebrał hołd od jej mieszkańców. Te niewątpliwe sukcesy przyćmiła jednak - wspomniana wcześniej - odmowa złożenia przysięgi wierności królowi przez czterech dostojników, a przede wszystkim opór jaki stawił zamek w Bobrownikach, którego oblężenie monarcha rozpoczął 10 września..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 33

"...Wkroczenie wojsk polskich do ziemi dobrzyńskiej wywołało początkowo zaniepokojenie w Malborku. Krzyżacy, w obawie o ziemię chełmińską, wstrzymali nawet dobrze rozwijające się działania wojenne na Litwie i wycofali stamtąd część sił, które wspierając Witolda zamierzały opanować Wilno. Prawdopodobnie opuścili wtedy też ziemię zawkrzeńską, trzymaną przez nich w zastawie od Siemowita IV, co skutkowano nieformalnym, a czasowym przejęciem jej przez książąt mazowieckich..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 35-36

Bobrowniki 10 września - 21 listopada 1391

"...Opór królowi polskiemu w ziemi dobrzyńskiej stawił też najsilniejszy z zamków, a mianowicie Bobrowniki, którego obroną dowodził Borzym Szary ze Smugi (herbu Rogala), starosta dobrzyński z ramienia księcia opolskiego. Oblężenie zamku król rozpoczął już 10 września, ale wkrótce powierzył dowództwo Krystynowi z Ostrowa (dotychczasowemu ochmistrzowi dworu królowej Jadwigi), mianując go starostą, a sam z częścią sił opuścił ziemię. Wszystko wskazuje na to, że Jagiełło liczył na szybkie zdobycie zamku i nie zakładał, że może dojść do interwencji krzyżackiej, zwłaszcza, że od wiosny tego roku prowadzono z nimi pertraktacje w celu normalizacji stosunków. Zakon podszedł jednak do zaistniałej sytuacji bardzo poważnie, gdyż już samo wkroczenie wojsk polskich do ziemi dobrzyńskiej wywołało zaniepokojenie kierownictwa w Malborku. Krzyżacy, w obawie o ziemię chełmińską, wstrzymali dobrze rozwijające się działania wojenne na Litwie i wycofali stamtąd część sił, które wspierając Witolda zamierzały opanować Wilno. Prawdopodobnie opuścili wtedy też ziemię zawkrżeńską, trzymaną przez nich w zastawie od Siemowita IV, co skutkowało nieformalnym, a czasowym przejęciem jej przez książąt mazowieckich.

Tymczasem Krystyn z Ostrowa prowadząc przez kilka tygodni działania oblężnicze pod Bobrownikami nie potrafił złamać oporu obrońców. Kiedy jednak 21 listopada do ziemi dobrzyńskiej niespodziewanie weszły oddziały krzyżackie, dysponując słabszymi siłami, w pośpiechu zwinął oblężenie. Najpewniej też bez walki opuścił ziemię dobrzyńską, jak informują współczesne źródła, chociaż sam Krystyn po latach, w 1423 roku, zeznając przed legatem papieskim mówił, że został wyparty siłą spod Bobrownik. Powodem interwencji Krzyżaków - jak podają współczesne źródła - był brak reakcji ze strony Krystyna z Ostrowa na rabunek kupców toruńskich podróżujących do Dobrzynia, którego dopuścić się mieli polscy rycerze. Wielki mistrz Konrad Wallenrod dwukrotnie interweniował u polskiego starosty, aby ten zwrócił kupcom zagrabiony majątek i wynagrodził szkody. Nie mając jednak odpowiedzi skierował do ziemi oddziały pod dowództwem wójta Lipienka, Jana von Sayn i komtura toruńskiego Wolfa von Zolnhart. Do incydentu z kupcami toruńskimi musiało rzeczywiście dojść, skoro wielki mistrz obiecując zwrot ziemi dobrzyńskiej Władysławowi Opolczykowi, po tym jak ją zastawił, stawiał mu warunek nie tylko spłaty pożyczki, ale także wypłaty rekompensaty wspomnianym kupcom za poniesione straty w 1391 roku. Wydaje się jednak, że był to tylko pretekst do interwencji, o którą zapewne wcześniej zabiegał starosta Borzym Szary, obawiając się, że nie utrzyma zamku. Ten bowiem, zaraz po odstąpieniu wojsk polskich spod Bobrownik, udał się do obozu krzyżackiego i zaproponował oddanie im zamku. Decyzję uzasadniał koniecznością osobistego skontaktowania się z księciem Władysławem Opolczykiem i obawą, że podczas jego nieobecności zamek mógłby zostać zajęty przez oddziały polskie. Wodzowie krzyżaccy - jak podaje dokument zastawu - początkowo nie chcieli przyjąć propozycji tłumacząc się, że nie przybyli tutaj zajmować czyichś zamków, tylko dla obrony swoich poddanych, ale ostatecznie dali się przekonać. Zgodnie z umową przejęli Bobrowniki i mieli je trzymać do czasu powrotu księcia. Tymczasem starosta Borzym udał się do księcia przebywającego na Węgrzech. Mimo wycofania się oddziałów polskich, wojska zakonne najpewniej nie dążyły do opanowania pozostałej część ziemi dobrzyńskiej, w tym z pewnością nie zajęły Dobrzynia, gdzie utrzymali się zwolennicy króla polskiego..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "WŁADYSŁAW KSIĄŻĘ OPOLSKI" s. 200-203

ozdoba

"...Kiedy Władysław Jagiełło opuścił ziemię dobrzyńską i powrócił na południe. Już w drugiej połowie miesiąca (po 15 IX) - jak o tym świadczą zapiski sądowe łęczyckie - poprowadził wyprawę na księstwo wieluńskie Władysława Opolczyka. Wzięło w niej udział z pewnością rycerstwo małopolskie i łęczyckie. Wyprawę poprzedziły - jak zwykle w takiej sytuacji - działania wywiadowcze, które prowadzono w księstwie opolskim, opawskim, raciborskim, w Brnie, Ołomuńcu, Pradze i Wrocławiu..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 37

"...Siły książęce nie były jednak w stanie przeciwstawić się o wiele liczniejszym wojskom Władysława Jagiełły. Według obliczeń Jacka Laberscheka, Władysław Opolczyk - z księstwa wieluńskiego - mógł rozporządzać maksymalnie około 120 pocztami rycerskimi, co w przeliczeniu dawałoby około 500-700 zbrojnych, ale w praktyce sięgało zapewne połowy tej liczby. Książę mógł liczyć też na sołtysów zobowiązanych do służby wojskowej, ze wszystkich rodzajów dóbr (najbardziej z dóbr monarszych), ale ich ogólna liczba nie przekraczała 100. W związku jednak z tym, iż część była zwolniona ze służby wojskowej (wykupienie od służby przez złożenie stosownej opłaty, uzyskanie zastępstwa), to ich liczba też była dużo niższa, Władysław Opolczyk nie dysponował więc armią mogącą zmierzyć się z wojskami Jagiełły w otwartym polu. W dodatku nie wiadomo, jak zachowali się rycerze z ziemi wieluńskiej i krakowskiej w momencie inwazji. Czy większość podporządkowała się królowi, czy znalazło się wielu takich, jak dygnitarze z ziemi dobrzyńskiej, którzy pozostali wierni księciu. Tak więc jedyną skuteczną obroną przed wojskami królewskimi mogła być walka za murami zamków i miast z wykorzystaniem śląskich poddanych, zaciężnych, okolicznych sołtysów i kmieci, i taką też taktykę zastosowano.

W ziemi wieluńskiej znajdowało się sześć miast: Wieluń, Bolesławiec, Wieruszów, Kępno, Ostrzeszów (Schildberg) i Mikstat (Komorów), w sieradzkiej jedno: Brzeźnica, a w krakowskiej pięć: Krzepice, Kłobuck, Częstochowa, Mstów i Żarki. Z dotychczasowych badań wynika, iż wartość obronną posiadał w tym czasie jedynie Wieluń - z zamkiem wewnętrznym - otoczony murami jeszcze przez Kazimierza Wielkiego. Być może system obronny miały już wówczas miasta Ostrzeszów, Kłobuck i Częstochowa. Więcej atutów posiadał książę opolski w silnie umocnionych zamkach.[...]

Wojska królewskie wyposażone w niezbędny sprzęt i ludzi potrzebnych do zdobywania zamków i obwarowanych miast, a mianowicie w armaty miedziane i żelazne oraz górników do prowadzenia podkopów, przystąpiły błyskawicznie do działania..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "WŁADYSŁAW KSIĄŻĘ OPOLSKI" s. 203-206

"...Jeżeli damy wiarę Janowi Długoszowi, który podaje, że armia prowadzona przez króla w kierunku ziemi dobrzyńskiej nagle została skierowana do ziemi wieluńskiej, to uderzenie nastąpiło od strony północnej. Król obiegł Olsztyn pod Częstochową, natomiast Spytek z Melsztyna, starosta krakowski otrzymał rozkaz zajęcia Wielunia, Brzeźnicy, Bolesławca i Ostrzeszowa. W trzecim dniu oblężenia zamek Olsztyn broniony dzielnie przez starostę Borschnitza został zdobyty. Król docenił odwagę dowódcy i - jak podaje Jan Długosz - nadał mu dobra w ziemi lwowskiej. Po upadku Olsztyna, w którym jakiś czas przebywał Spytek z Melsztyna, wojska królewskie zdobyły Wieluń, którego bronił burgrabia Stańczyk z Rudy, herbu Świnka. Ten po zajęciu miasta, stawiał jeszcze opór na zamku, raniąc kamieniami oblegających. Wzięty do niewoli został skazany na śmierć, ale w ostatniej chwili król darował mu życie. Rachunki miasta Krakowa jednoznacznie sugerują, że król osobiście oblegał jeszcze Krzepice. Bardzo możliwe, że miasto i zamek bronił tamtejszy starosta Biel z Błeszna. Pozostałe zamki: Grabów i Bobolice, które wymienił Jan Długosz, a zapewne także te, które dowodnie w tym czasie istniały, ale nie zostały podane przez kronikarza (Toplin, Wieruszów, Kępno, Bąkowiec), poddały się Władysławowi Jagielle. Nie udało się zdobyć tylko dwóch dużych zamków w Bolesławcu i Ostrzeszowie.

Jan Długosz pisze, że zajęcie zamków trwało raptem tydzień, gdyż po zdobyciu Olsztyna, pozostałe stawiały niewielki opór i poddawały się. Z informacjami kronikarza zgodził się ostatnio M. Antoniewicz, który słusznie skonstatował, że gdyby wojskom królewskim przyszło zdobywać kilkanaście stałych punktów oporu, kampania potrwałaby znacznie dłużej. Należy więc przypuszczać, że do końca września, a najpóźniej do początku października terytorium wieluńskie Władysława Opolczyka było już w rękach Władysława Jagiełły..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "Wojny króla Władysława Jagiełły z księciem opolskim Władysławem" s. 40-41

"...Zdobyte przez Jagiełłę księstwo wieluńskie już w roku następnym zostało zintegrowane z Królestwem Polskim poprzez objęcie go nowym systemem administracji i sądownictwa. W ziemi wieluńskiej król powołał nowego starostę, którym został Jan z Płonkowa, podkomorzy poznański, a z dawnych nominatów Władysława Opolczyka na urzędach utrzymali się tylko: Bernard Wierusz z Wieruszowa, sędzia wieluński oraz Stanimir z Groszowic, podkomorzy wieluński, utracił natomiast godność podsędka, Henslin z Gaszyna..."


Fragment książki: Jerzy Sperka "WŁADYSŁAW KSIĄŻĘ OPOLSKI" s. 208

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości