ozdoba

WOJNA KRZYŻACKO-LITEWSKA
1311-1325

ozdoba

"...W końcu lutego 1311 roku doszło do wyprawy wojsk litewskich pod dowództwem Witenesa. Według Kroniki M. Mumnitisa przyczyną napadu wielkiego księcia na Sambię i Natangię była chęć wykorzystania osłabienia zakonu wynikającego z konfliktu z Polską o Pomorze i wewnętrznej walki w Inflantach z arcybiskupem i Rygą. Wydaje się, że głównymi powodami najazdu na Prusy była, jak napisaliśmy w poprzednim rozdziale, chęć wykorzystania konfliktu krzyżacko-polskiego oraz udzielenie pomocy atakowanej przez zakon Żmudzi. Jego celem było złupienie sąsiadujących z nią ziem. Atak musiał być zaskakujący, co pozwoliło wojskom wielkiego księcia na łupienie ziem zakonnych przez dziewięć dni. Po dokonaniu zniszczeń i wzięciu, jak podają kroniki, pięciuset jeńców Litwini wycofali się. W drodze powrotnej wojsko litewskie było najprawdopodobniej atakowane przez pospolite ruszenie z najechanych terenów, bowiem - jak podał Piotr z Dusburga - Litwini ponieśli straty.

Wkrótce po najeździe komtur Królewca Fryderyk von Wildenberg zorganizował wyprawę odwetową na tereny żmudzkiego Pograude. Krzyżacy mieli iść na Żmudź tą samą drogą, którą wracały z Prus wojska Witetiesa. Im także udało się wykorzystać element zaskoczenia, bowiem - jak napisał Piotr z Dusburga - bracia wpadli do Pograude w czasie, gdy władca litewski rozpuścił swe wojska po powrocie z Prus. W akcie zemsty za spustoszenie terenów państwa zakonnego Krzyżacy dokonali ciężkich zniszczeń, bowiem Źmudzini z terenów Pograude przez następne lata nie byli w stanie szkodzić Krzyżakom.

W tym samym czasie drugi oddział krzyżacki w sile czterech braci i czterystu mężów z Natangii pod dowództwem Ottona von Bergau wyruszył przeciwko Grodnu. Organizując dwie wyprawy w jednym czasie, Krzyżacy chcieli zapewne zwiększyć ich szanse na powodzenie przez zdezorientowanie atakowanego na dwóch frontach rywala. Jeśli natomiast napad miał miejsce wkrótce po wyprawie komtura Królewca, możemy założyć, że jej powodzenie zachęciło braci do kolejnego ataku. Oddział zakonny szedł na Grodno od strony Wizny. W bagnach nad Biebrzą zostali zmyleni przez przewodnika, co opóźniło ich marsz o dwa dni, a mieszkańcom okolic Grodna pozwoliło na ukrycie się. Mimo zyskanego czasu Litwini nie potrafili jednak przygotować obrony terytorium grodowego, z którego udało się braciom uwieźć spory łup. Przyczynę tego stanu rzeczy widzieć należy w wykorzystaniu przez Krzyżaków okresu między dwiema wyprawami Witenesa przeciwko państwu krzyżackiemu. Na postawie informacji podanych przez źródła dojść można do wniosku, że Witenes rozpuścił swe wojska, a jeszcze nie zdążył ich zebrać na kolejną wyprawę. Być może też dla władcy litewskiego w tym momencie istotna była mobilizacja sił, a nie konieczność koncentrowania się na walkach z oddziałami zakonnymi łupiącymi terytorium grodzieńskie.

Pora rewanżu ze strony Litwinów nadeszła w końcu marca 1311 roku. Doborowe wojsko litewskie w sile czterech tysięcy mężów wkroczyło na tereny biskupstwa warmińskiego. Były to - według A. Nikżentaitisa - regularne wojska zaciężne, jedne z pierwszych w historii wojskowej wielkiego księstwa. Okolicznością sprzyjającą władcy litewskiemu była niedawna śmierć wielkiego mistrza Zygfryda von Feuchtwangen. Litwini spustoszyli ziemie biskupstwa warmińskiego, podchodząc aż pod Braniewo. Zniszczeniu uległy również osady umocnione. [...] Litwini po dokonaniu w ciągu trzech dni dużych zniszczeń i porwaniu kilkuset jeńców wycofali się nad granicę Barcji i tu na polu zwanym Woplauken (Wopławki) założyli swój obóz. Było to stare pruskie pole w pobliżu Kętrzyna zamieszkane przez wolnych Prusów [...]. Dumny z odniesionego sukcesu Witenes miał na oczach jeńców bezcześcić sakrament i naczynia kościelne. Piotr z Dusburga, a za nim inne kroniki włożyły w usta władcy litewskiego przemówienie skierowane do jeńców, w którym namawiał ich do przejścia na wiarę w bogów, którzy przynieśli mu takie oto powodzenie. Bóg, którego wyznawani jeńcy, pozwolił na ich uwięzienie i był wkrótce miała zostać ukarana. W środę 7 kwietnia, dzień po pastwieniu się przez Witenesa nad jeńcami, obóz litewski został zaatakowany przez wojsko krzyżackie pod dowództwem wielkiego komtura Henryka von Plotzke. W pierwszym nieudanym ataku na umocniony obóz litewski zginąć miało czterdziestu chrześcijan. Kolejny atak zakończył się jednak powodzeniem. Oddział pod dowództwem komtura Dzierzgonia Günthera von Arnstein pokonał umocnienia, w ślad za nim do obozu wdarła się reszta wojsk krzyżackich. Akt ten miał spowodować panikę wojsk litewskich, z których tylko niewielka część, pod dowództwem wielkiego księcia ranionego w głowę, zdołała wyrwać się z pogromu. Wielu spośród zbiegłych Litwinów miało się potem powiesić i utopić z rozpaczy. Rycerzem, który ranił wielkiego księcia, miał być brat o imieniu Tusemer. Rozmawiając z Witenesem podczas rokowań między nim a zakonem, miał on z dumą odpowiedzieć władcy litewskiemu, że obciąłby mu głowę. W trakcie walki uwięzione kobiety zabiły pilnujących je litewskich strażników. Dla uczczenia zwycięstwa bracia mieli ufundować w Toruniu klasztor.

Krzyżacy zamierzali wykorzystać odniesione zwycięstwo, by - jak zaznaczył w swej kronice Lucas David - jeszcze udręczyć Litwinów. Latem 1311 roku wyprawę na ziemie litewskie poprowadził komtur Pokarminu Gebhard von Mansfeld. Celem oddziału liczącego kilkudziesięciu braci i tysiąc pięciuset jeźdźców było niedawno spustoszone żmudzkie Pograude. W czasie, gdy Krzyżacy przystąpili do rabunku, w porę ostrzeżeni Żmudzini zdążyli zebrać duże wojsko i szykowali się do odparcia wroga Podczas narady wojennej pod przewodnictwem Mansto, Masio i Sudargo, tych samych, którzy w 1308 roku poprowadzili wojska żmudzkie na tereny państwa zakonnego, naradzano się nad sposobem przeprowadzenia ataku. Najbardziej doświadczony z wojowników żmudzkich Mansto odwlekł jednak swych rodaków od ataku na wojska krzyżackie, co pozwoliło braciom na ucieczkę po porzuceniu zagarniętych łupów. Wydaje się, że Mansto już wtedy był przekupiony przez Krzyżaków. Około roku 1320 uciekł ze Żmudzi na tereny państwa krzyżackiego, gdzie 27 kwietnia 1321 roku otrzymał od biskupa warmińskiego Eberharda nadanie dwudziestu pięciu łanów na prawie chełmińskim.

Na czele kolejnej wyprawy krzyżackiej stanął wielki komtur Henryk von Plotzke. Zorganizowano ją chcąc wykorzystać nadarzającą się okazję na zdobycie Grodna. Uwięziony na zamku w Bałdze Litwin - nazwany przez Piotra z Dusburga podkomorzym króla litewskiego - złożył Krzyżakom ofertę oddania im Grodna w zamian za wolność. Wielki komtur zebrał silne wojsko liczące - według Kroniki - wielu braci i pięć tysięcy wojowników. Na szczęście dla Krzyżaków w drodze na Grodno udało im się schwytać jednego „ze szpiegów króla litewskiego". Po przesłuchaniu go okazało się, że w porę zawiadomiony o ataku krzyżackim władca litewski zebrał wojska i planuje atak na siły zakonne w momencie, gdy będą one przeprawiać się przez Niemen. Na wieść o planach Witenesa Henryk von Plotzke zarządził odwrót swego wojska do Prus.

W lipcu 1311 roku wielki komtur na czele oddziału mającego liczyć wielką liczbę braci i licznych mężów, szukając słabych punktów w systemie obronnym wielkiego księstwa, wyprawił się przeciw terytorium Salsenicke (Soleczniki na południe od Wilna i rzeki Merkys). Wydaje się, że Henryk von Plotzke musiał istotnie zebrać duże wojsko, bowiem atakował od południa nie tylko Grodno, ale także teren gęsto zaludnionego pogranicza litewsko-żmudzkiego, gdzie - jak zaznaczył Piotr z Dusburga - żadne wojsko chrześcijańskie jeszcze nie dotarło. Część oddziału zapewne piechota poruszała się na statkach. Również tym razem Henrykowi von Plotzke sprzyjało szczęście, bowiem udało mu się schwytać czterech szpiegów władcy litewskiego. Trzech z nich zabito najprawdopodobniej podczas przesłuchania, czwarty zaś powiedział, że nikt nie spodziewa się ataku krzyżackiego, a w pobliskim lesie jest pięćdziesięciu mężów, którzy naganiają zwierza na polowanie dla władcy litewskiego. Po wysłuchaniu tych słów Krzyżacy zabili wspomnianych mężów, a następnie udali się w górę Niemna w kierunku Solecznik. Tu zostawili dwunastu braci i część piechoty przy statkach. Reszta oddziału wtargnęła w terytorium grodowe niszcząc trzy znajdujące się tu zameczki [...]. Po wzięciu łupu i porwaniu siedmiuset jeńców Krzyżacy wycofali się do Prus. Tym razem zaskoczenie i szybkość ataku (ziemie litewskie penetrowano szlakami wodnymi) opłaciły się wielkiemu komturowi.

Podsumowując działania wojenne w roku 1311, należy stwierdzić, że to jednak Litwini byli stroną przeważającą. W pierwszej połowie roku Witenes dwukrotnie najechał ziemię pruską, a ataki krzyżackie na Pograude oraz pierwsze spustoszenie okolic Grodna były tylko odpowiedzią na łupienie Prus. Drugi atak na Grodno był próbą wykorzystania domniemanej zdrady Litwina - nazwanego przez Piotra z Dusburga podkomorzym króla litewskiego. W walkach z Litwinami wyróżnił się Henryk von Plotzke, człowiek, który miał być w najbliższym okresie przywódcą zakonu w wojnie litewskiej..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 117-122

"...Najprawdopodobniej w końcu 1311 lub na początku 1312 roku podjęto rozmowy z Witenesem, których efektem było zawarcie rozejmu na rok 1312. Wydaje się, że mogły istnieć dwie przyczyny zawieszenia broni. Do pierwszej z nich należy zaliczyć wyczerpanie stron walkami w roku 1311, do drugiej natomiast ewentualne zagrożenie Pomorza Gdańskiego atakiem polskim..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 122-123

"...Latem 1313 roku Henryk von Plotzke wyruszył przeciwko Bisenie z rozkazu wielkiego mistrza. Wielki marszałek stał na czele sił, które zdołał zmobilizować. Jeźdźców obsadził pod murami grodu, a przybyłą statkami piechotę wysadził na wyspie Niemna, skąd atakowała gród, idąc po utworzonym ze statków moście. Mimo okopania się oddziałów krzyżackich, stosowania maszyn oblężniczych i heroizmu walczących nie udało się zdobyć grodu. Henryk von Plotzke zarządził odwrót swoich oddziałów. Wydaje się, że była to pierwsza wyprawa krzyżacka wyprowadzona z nowo wybudowanego zamku.

W tym czasie komtur Ragnety Werner von Orseln zbudował okręt o silnych, niczym w twierdzy, ścianach, z którego można było wyrzucać głazy na atakowaną warownię. W towarzystwie innych okrętów najprawdopodobniej w celu dokonania patrolu pogranicznych grodów żmudzkich udał się komtur Ragnety pod mury Junigedy. W okolicach grodu na skutek silnego wiatru jego okręt ugrzązł na mieliźnie, Widząc okazję do zniszczenia statku, załoga grodu przystąpiła do szturmu. Komtur wraz ze swoimi ludźmi bronił się dzielnie, odpierając atak rywali. Walka przypominała oblężenie grodu. Krzyżakom udało się bezpiecznie wrócić do Ragnety. Władca litewski zaniepokojony nowym narzędziem walki skonstruowanym przez komtura miał zwołać naradę. Postanowiono wysłać Surmina z sześciuset pieszymi, stu jeźdźcami zaopatrzonymi w sto łodzi". Był to bez wątpienia jeden z najbardziej doświadczonych dowódców wielkiego księcia znany nam już z roku 1290 i walk pod Colayne. Litwini zaatakowali przycumowany do brzegu statek. W krwawej walce zginął brat Surmina o imieniu Scoldone (Stoldin). Atakującym udało się zerwać statek z kotwicy. Z tego powodu statek rozbił się, płynąc z nurtem Niemna. Walki toczyły się prawdopodobnie pod murami Skistrymonia.

Jesienią 1313 roku doszło do kolejnej większej wyprawy krzyżackiej przeciwko leżącej w pobliżu Skistrymonia Bisenie. Na czele oddziału złożonego z Sambów i Natangów stał wielki marszałek Henryk von Plotzke. Krzyżakom nie udało się jednak zaskoczyć załogi grodu. Jedynym ich sukcesem było zniszczenie jego podgrodzia, po czym wycofali się do Skistrymonia, nie podejmując próby szturmu głównego grodu. [...]

Należy stwierdzić, że działania wojenne w roku 1313 nie przyniosły zakonowi większych sukcesów. Dwie wyprawy Henryka von Plotzke na leżącą w pobliżu Skistrymonia Bisenę nie przyniosły oczekiwanego efektu w postaci zniszczenia grodu. Walki toczone przez komtura Ragnety Wernera von Orseln miały charakter wypadów łupieżczych polegających na niepokojeniu przeciwnika. Litwini dobrze strzegli pogranicza żmudzkiego, a Witenes szybko reagował na wrogie działania ze strony zakonu, czego przykładem było wysłanie oddziału pod dowództwem Surmina. Zakon inflancki nie brał aktywnego udziału w działaniach wojennych przeciwko ziemiom litewskim. Sukcesem Krzyżaków była budowa dwóch zamków na pograniczu żmudzkim, co dawało dobre podstawy do wyprowadzania ataków w przyszłości..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 125-127

"...W okresie po 1 stycznia 1314 roku Henryk von Plotzke zorganizował kolejny atak na ziemie żmudzkie. Tym razem na czele oddziału złożonego z Sambów i Natangów udało się spustoszyć terytorium wokół Miedniki. Tu rozstawił swój obóz. Litwini wykazali się brawurą, wpadając nocą do namiotów krzyżackich. Zdołali zabić czterech mężów i uprowadzić dwa konie. Nie zrażeni natarczywością wroga bracia przystąpili do łupienia terytorium Miedniki, dokonując w obrębie trzech mil zniszczeń na „chwałę pana naszego Jezusa Chrystusa", jak zaznaczył Piotr z Dusburga. Po uprowadzeniu siedmiuset ludzi Krzyżacy nie niepokojeni przez Żmudzinów wrócili do Prus.

Zachęcony łatwym łupem, Henryk von Plotzke na początku lutego po raz drugi wkroczył na terytorium Miedniki. Tym razem Krzyżacy odważyli się na oblężenie grodu, nazwanego przez źródła, Sisditen. Po trwającym dzień szturmie, w którym zginęło siedmiu chrześcijan, w tym bracia Heinrich Reuß, Ulrich von Tettingen, Reboto von Isenburg, Krzyżacy nie zdołali zdobyć grodu. Po spustoszeniu terytorium grodowego wycofali się.

Kolejna wyprawa krzyżacka na ziemie litewskie miała miejsce we wrześniu 1314 roku. Wojska dowodzone przez Henryka von Plotzke skierowały się na Ruś Czarną w okolice Nowogródka. Była to długa i ryzykowna wyprawa przez lasy, pustkowia i wrogi kraj. Krzyżacy zabrali ze sobą żywność mającą im wystarczyć na cztery tygodnie. Wielki marszałek polecił zostawić stacje w trzech różnych miejscach, ostatnią w puszczy przed wejściem do ziemi nowogrodzkiej. Ostrzeżeni w porę mieszkańcy zdołali się ukryć w grodach lub głuszy. Bracia bez problemów zdobyli i spalili miasteczko Nowogródek, po czym przystąpili do oblężenia leżącego na północ od miasta zamku, nazwanego przez Piotra z Dusburga, „Kriwicze". Po stracie wielu wojowników, spośród których kroniki zachowały imię Pomezanina Diwana, Krzyżacy, nie zdobywszy grodu, przystąpili do odwrotu. Okazało się jednak, że zmienił się on w klęskę wojsk dowodzonych przez Henryka von Plotzke. W miejscu, gdzie znajdowała się pierwsza stacja wojsk krzyżackich, okazało się, że trzydziestu pilnujących jej mężów zostało zabitych, a pięćset koni zrabowano. Sprawcą nieszczęścia był Dawid kasztelan Grodna. Ten sam los spotkał kolejne dwa pozostawione przez Krzyżaków oddziały. Wojownicy zakonni wracali w rozpaczy, żywiąc się przez sześć tygodni mięsem własnych koni, korzonkami i trawą. Część spośród tych, którym udało się wrócić do Prus, umarła potem na skutek przejedzenia i związanych z niewłaściwym odżywianiem chorób.

Podsumowując kolejny rok walk krzyżacko-litewskich należy stwierdzić ich ożywienie ze strony zakonu. Po dwóch udanych wyprawach na ziemie żmudzkie, trzecia na Ruś Czarną okazała się fatalną w skutkach. W związku z nią po raz pierwszy w źródłach spotykamy jednego z najzdolniejszych wodzów litewskich w średniowieczu - Rusina Dawida. Ta postać będzie się przewijać przez kolejne lata wojny litewskiej zakonu.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 127-128

Oblężenie Skistiymonia wrzesień - październik 1315

"...W ostatnich dniach września nastąpił atak głównych sił litewskich pod dowództwem Witenesa na Skistiymoń. Wojska litewskie przystąpiły do regularnego oblężenia zamku. Ostrzeliwano go za pomocą dwóch machin i licznych łuczników z Rusi. Widząc, że nie uda się utrzymać podgrodzia, Krzyżacy spalili je i wycofali się do głównego zamku. Oddział wysłany statkiem przez wielkiego mistrza z Królewca starał się przedrzeć do zamku, jednak Litwini skutecznie zablokowali wszystkie prowadzące do niego drogi. Po straceniu osiemnastu ludzi posiłki krzyżackie zostały zmuszone do wycofania się. Po siedemnastu dniach oblężenia na wieść o zbliżaniu się sił zakonnych pod dowództwem wielkiego mistrza, Witenes zarządził odwrót. Litwini podjęli ostatnią próbę zniszczenia zamku. Widocznie jego drewniane mury musiały być przez ostrzeliwanie ogołocone z warstwy przykrywającej ich gliny, bowiem władca litewski kazał podpalić zamek. Wojownicy zaczęli znosić pnie drzew, siano, słomę i inne łatwopalne materiały, które wrzucali do rowu otaczającego budowlę. Krzyżakom udało się uniknąć niebezpieczeństwa. Dzięki wytrwałemu ostrzałowi prowadzonemu z murów zamkowych udaremnili oni plany władcy litewskiego, zmuszając jego wojska do odwrotu. Po spaleniu ciał czterdziestu zabitych wojowników i zniszczeniu machin oblężniczych Litwini wycofali się 12 października..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 129-130

ozdoba

"...Przed dotarciem do Skistrymonia wielki mistrz dowiedział się o odwrocie Witenesa. Zapewne w odwecie wysłał statkiem sześć tysięcy ludzi, którzy zaatakowali jeden z najbliżej leżących grodów żmudzkiej linii nadniemeńskiej — Junigedę. Krzyżakom udało się wykorzystać czynnik zaskoczenia. W osłonie nocy wpadli do podgrodzia Junigedy, mordując i porywając około osiemdziesięciu kobiet. Po powrocie wojsk Karol z Trewiru rozkazał naprawę szkód powstałych w wyniku oblężenia Skistrymonia. Po umocnieniu twierdzy powrócił do Malborka.

Opis wydarzeń w czasie najazdu Witenesa na Christmemel jest ostatnią wzmianką źródłową dotyczącą tego władcy. Wraz ze śmiercią wojowniczego władcy ustały wyprawy litewskie na ziemie państwa krzyżackiego. Zaprzestanie najazdów miało być związane ze zmianą, jaka nastąpiła w polityce zagranicznej Litwy w okresie panowania Giedymina. Władca ten miał widzieć rozwiązanie problemu krzyżackiego w metodach politycznych, a nie w wojnie, której Litwa zapewne wygrać nie mogła..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 130

"...Zimą 1316 roku wojska krzyżackie pod dowództwem Henryka von Plotzke wtargnęły do znajdującego się za linią grodów nadniemeńskich Pastowia, Dzięki nagłemu wtargnięciu udało się złupić to terytorium i porwać pięciuset jeńców. Wróciwszy do Królewca wielki marszałek zastał zgromadzonych tu gości znad Renu pałających żądzą walki z poganami. Spośród pielgrzymów Mikołaj z Jeroszyna wymienił imiona grafa Adolfa von Berge, grafa Jana von Neuenahr, rycerza Arnolda von Einer. Połączywszy z przyprowadzonymi przez nich oddziałami swe wojska, Krzyżacy udali się w atakowane w ubiegłym roku terytorium wokół Miednik. Wojska krzyżowe rozpoczęły rabunek ziemi żmudzkiej, chwytając około dwustu jeńców. Mieszkańcy najprawdopodobniej próbowali walki podjazdowej z najeźdźcami, bowiem podczas łupienia okolic Miednik zginąć miało około pięćdziesięciu chrześcijan. Następnie krzyżowcy udali się pod leżącą na południe od Miednik twierdzę Miedwiagoła, której jednak nie próbowali zdobywać. Przed grodem Krzyżacy zorganizowali dla swych gości widowisko. Graf von Berge u stóp twierdzy pod flagą zakonu pasował nowych rycerzy. Zadowoleni goście wrócili wraz z braćmi do Królewca.

W tym czasie szpiedzy krzyżaccy donieśli do załogi zamku Skistrymoń o szykowanej przez Litwinów zmianie załogi Biseny. Pod gród wysłany został Fryderyk von Libenzelle z oddziałem mającym liczyć dwudziestu braci i sześćdziesięciu mężów Krzyżakom udało się zaskoczyć idących do grodu osiemdziesięciu Litwinów, spośród których uratowało się tylko pięciu. Najprawdopodobniej to wydarzenie przypieczętowało los Biseny. Wraz z posiłkami z Ragnety Teodoryk von Altenburg i Fryderyk Quiz wtargnęli do opuszczonego grodu, odpędzając nielicznych próbujących go bronić Litwinów, spośród których zabili pięciu. Wydarzenia te miały mieć miejsce na początku kwietnia 1316 roku. Od tego czasu Biseny już nie odbudowano.

Latem tego roku z rozkazu wielkiego marszałka wójt sambijski Hugo na czele oddziału złożonego z ośmiuset jeźdźców udał się w okolice Miednik. Atak był uzgodniony z braćmi z Ragnety, którzy zasilili w drodze oddział dowodzony przez wójta sambijskiego. Źmudzini byli najprawdopodobniej przygotowani na atak nieprzyjacielski. Oddziałowi zakonnemu udało się złupić tylko dwie wsie i - jak napisał Piotr z Dusburga, chcąc zapewne zatrzeć niepowodzenie oddziału krzyżackiego - porwać wielu ludzi. W drodze powrotnej Litwini w sile dwustu mężów urządzili na Krzyżaków zasadzkę. Mimo pościgu braciom udało się uniknąć pogromu. O stratach poniesionych przez oddział zakonny źródła nie informują

Należy stwierdzić, że działania wojenne 1316 roku toczyły się na pograniczu żmudzkim, coraz częściej sięgając wnętrza Żmudzi, czego przykładem było dwukrotne splądrowanie terytorium Miedniki przez wojska zakonne. Sukcesem Krzyżaków było zniszczenie przez wiele lat atakowanej Biseny. Nie osiągnęli oni jednak tego przez zdobycie grodu, lecz wykorzystując nadarzającą się okazję, za co należy się pochwała stosowanemu przez braci systemowi zwiadowczemu..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 131-132

"...Zimą 1317 roku Henryk von Plotzke na czele braci i wojowników z Sambii i Natangii udał się nad Niemen w celu złupienia leżącej tutaj włości Wayke. Podczas ostatniego noclegu zerwała się wichura, podczas której zostały rozpędzone konie braci w liczbie pięciuset. Z trudem udało się je z powrotem zgromadzić. Henryk von Plotzke i jego doradcy wzięli nocną przygodę za złą wróżbę i zdecydowali o wycofaniu się. Zwiadowcy krzyżaccy donieśli później, że w Wayke Żmudzini zgromadzili swe siły i przez trzy dni oczekiwali na przybycie nieprzyjaciela.

W końcu czerwca wojska krzyżackie pod dowództwem wielkiego marszałka zapuściły się nad górną Jurę w znajdujące się tu terytorium Pograude. Tu podzielił swoje wojsko na cztery oddziały. Jeden z nich pod dowództwem braci Hartmanna i Fryderyka Quiza liczący sześćdziesięciu mężów ruszył przeciw pewnej wsi, ale nie udało się im tutaj spotkać mieszkańców, którzy - najwyraźniej uprzedzeni - zdołali ukryć się w lesie. Fryderyk von Libenzelle na czele stu dziesięciu mężów wyruszył przeciw Castrum Gedemini. Nie udało mu się jednak zaskoczyć w porę ostrzeżonej załogi grodu. Po nieudanej próbie jego zdobycia bracia zadowolili się spaleniem jego podgrodzia. Kolejny z oddziałów liczący sześćdziesięciu mężów pod dowództwem Alberta von Hagen udał się w celu zniszczenia dworu należącego do znanego nam żmudzkiego wielmoży Sudargo. Krzyżakom nie udało się schwytać słynnego wodza żmudzkiego. Spalili dwór i leżącą obok niego wieś porywając żonę, rodzinę i służbę Sudargo. Uprowadzając żonę żmudzkiego wielmoży, Krzyżacy mogli liczyć na okup. [...] Czwarty oddział krzyżacki niosący chorągiew zakonu nie zdobył łupu, ponieważ zmylił go przewodnik. Po wykonaniu swoich zadań wojska krzyżackie wróciły do ustalonego wcześniej miejsca koncentracji i wycofały się..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 132-135

"...W roku 1318 źródła odnotowały tylko jedną wyprawę krzyżacką na ziemie litewskie. Jesienią 1318 roku Henryk von Plotzke na czele licznych wojsk statkiem dotarł pod nadniemeńskie grody Junigedę i Pistę. Atakując Junigedę, wysłał pod Pistę oddział liczący pięciuset mężów. Załoga tego grodu została już jednak ostrzeżona. Sukcesem Krzyżaków było spalenie podgrodzi wspomnianych twierdz wraz ze zmagazynowanym w nich zbożem, co w obliczu nadchodzącej zimy stawiało mieszkańców okręgu grodowego przed widmem głodu.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 136

"...Na początku kwietnia 1319 roku Henryk von Plotzke, widocznie zachęcony powodzeniem wyprawy z jesieni ubiegłego roku, po raz kolejny przybył statkiem w okolice Junigedy i Pisty. Na wieść, że załoga Pisty została ostrzeżona, marszałek zdecydował się z pięciuset ludźmi zaatakować Junigedę. Ta jednak też nie dała się zaskoczyć. Tradycyjnie po zniszczeniu podgrodzia Krzyżacy wycofali się.

W tym samym roku być może w okresie wiosennym lub letnim w czasie powodzi oddział litewski w sile ośmiuset mężów pod dowództwem kasztelana Grodna Dawida wkroczył do Natangii na terytorium zwane Wohnsdorf. Dokonawszy tutaj zniszczeń i porwawszy jeńców Dawid zarządził odwrót swych sił. W tym czasie prokurator Tapiawy Ulrich von Drieleben ze swoim kompanem Frydeiykiem Quizem na czele niewielkiego oddziału przygotowali przy moście, który musieli przekraczać Litwini, zasadzkę. Krzyżakom udało się zaskoczyć rywali. Uwolnili jeńców, zabijając pięćdziesięciu pięciu nieprzyjaciół. Reszta oddziału litewskiego rzuciła się do ucieczki, ale niewielu było dane powrócić cało do domu. Informacja-podanaprzez Piotra z Dusburga - o pogromie oddziału litewskiego wydaje się być wątpliwa. Nieprawdopodobne wydaje się, by niewielki - jak zaznaczył sam kronikarz - oddział krzyżacki rozbił spory, bo złożony z ośmiuset mężów, zastęp litewski.

Spoglądając na działania wojenne w 1319 roku, należy stwierdzić zmniejszenie ich częstotliwości widoczne już od 1317 roku. Kryzys ekonomiczny z lat 1315- -1317, walka o władzę oraz nieuregulowana sprawa Pomorza musiały się odbić na wojnie litewskiej zakonu. Litwini też nie atakowali tak mocno, jak było to za rządów wojowniczego Witenesa. Tego wybitnego wodza starał się, jak widzimy, zastąpić kasztelan Grodna - Dawid..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 137-138

"...W pierwszej połowie 1320 roku nie doszło na froncie krzyżacko-litewskim do starć odnotowanych przez źródła. [...] W drugiej połowie lipca doszło do wyprawy wojsk krzyżackich, dowodzonych po raz ostatni przez Henryka von Plotzke, na żmudzkie Miedniki. Wielki marszałek zebrał wojsko mające się składać z czterdziestu braci i wielu mężów. Jego oddział uzupełniały posiłki przysłane przez zakon inflancki z Kłajpedy. Krzyżacy wtargnęli na terytorium Miedniki. Żmudzini przygotowali się na ten atak, gromadząc silne wojsko. W czasie, gdy część oddziału krzyżackiego pustoszyła okolice, Żmudzini zaatakowali wojsko braci stojące pod sztandarem zakonu. Wywiązała się ciężka walka w gęstwinie leśnej w pobliżu przesieki. Narzuciwszy swoje warunki walki, Żmudzini wykorzystali okazję i rozgromili wojska zakonne. Na placu boju legł wielki marszałek, dwudziestu dziewięciu braci i liczny lud. Rycerza Gerharda Rude, nazwanego przez Piotra z Dusburga wójtem sambijskim, Żmudzini poświęcili bogom, paląc go wraz z koniem. Była to największa klęska zakonu w walce ze Żmudzinami od porażki pod Durbą z lipca 1260 roku, nie wykorzystana jednak przez Giedymina..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 138

"...W dniu 7 lutego [1322] z Królewca wyruszyła zapowiadana krucjata na ziemie żmudzkie. Wśród gości znajdowali się książę śląski Bernard, graf Geroldseck z Alzacji, grafowie von Jülich i von Wildenberg znad Renu, pan von Lichtenberg z Alzacji pan von Pflichten z bratem oraz liczni zbrojni z Czech. [...] W wyprawie skierowanej przeciwko ziemiom żmudzkim położonym na północ od Niemna, oprócz gości, miało wziąć udział stu pięćdziesięciu braci i liczny lud po dowództwem Fryderyka von Wildenberga. Wojska krzyżowe wtargnęły do Karsowia, pustosząc terytorium Wayke, po jego złupieniu kolejnego dnia ich ofiarą padły Rossieny. Następnego dnia krzyżowcy przesunęli się dalej na południowy wschód do Eijagoły, po splądrowaniu tej zaatakowano od północy nadniemeński gród Pistę. Pierwszego dnia załoga grodu wytrzymała szturm. Sądząc widocznie, że kolejnych szturmów nie wytrzymają, Żmudzini wysłali poselstwo z prośbą o oszczędzenie grodu. Oblegający wyrazili zgodę na kapitulację Pisty. Po wydaniu przez załogę zakładników i złożeniu przysięgi przyjęcia chrztu i wierności zakonowi krzyżowcy wycofali się do Prus. W końcu marca uczestnicy krucjaty opuszczali Prusy. Po pewnym czasie okazało się, że załoga Pisty nie dotrzymała przyrzeczenia na skutek interwencji władcy litewskiego, który zmusił ją do posłuszeństwa. Największa jak dotąd krucjata na ziemie żmudzkie nie przyniosła trwałych efektów poza zniszczeniem gęsto zaludnionych terenów położonych w okolicach Niemna.

W czasie, gdy krzyżowcy łupili ziemie żmudzkie, silny oddział litewski pod dowództwem Dawida wpadł w okolice Dorpatu, pustosząc ziemie należące do tamtejszego biskupstwa. Najeźdźcy uprowadzili od trzech do pięciu tysięcy jeńców. Wydaje się, że ziemia dorpadzka nie był przygotowana do najazdu, bowiem nic nie słychać o próbach walki z Litwinami..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 140-141

"...Rewanżem litewskim za zawarcie przymierza z Krzyżakami były najazdy księcia pskowskiego Dawida na ziemie należące do Nowogrodu nad rzeką Łowat i Łuki w latach 1323-1324. Na początku lutego nastąpił najazd Dawida na ziemie wokół Rewla należące do króla duńskiego. Słabo broniona ziemia rewelska została spustoszona, uprowadzono pięć tysięcy jeńców. Wydaje się, że napad litewski mógł być przestrogą dla wasali króla duńskiego przed zawieraniem układów skierowanych przeciwko pskowianom i Litwinom. Między marcem a majem miały miejsce dwie wyprawy krzyżackie na broniony przez Dawida Psków. W dniach 13-16 marca miasto odparło trzydniowy szturm, a na początku maja oddziały krzyżackie wsparte przez wasali duńskich pod dowództwem wicemistrza inflanckiego Konrada Kesselhuta szturmowały je przez osiemnaście dni. Nie przyszły natomiast obiecane przez księcia Jerzego posiłki z Nowogrodu. Po bezskutecznym oblężeniu wycofujący się Niemcy zostali rozbici przez księcia Ostafieja i Dawida.

Planowana przez zakon pruski na zimę 1323 roku krucjata nie doszła do skutku z uwagi na surową zimę, do której Krzyżacy nie byli przygotowani. Liczni goście z Czech i znad Renu, spośród których źródła wymieniły imiona panów von Zinnenberg i von Egerberg, zostali zmuszeni do powrotu do swoich krajów. Być może na wieść o tym przygotowani do obrony swej ojczyzny Żmudzini zdecydowali się w połowie marca na wyprawę przeciw państwu zakonnemu. Ich celem była Kłajpeda. Bracia miejscowego konwentu brali udział w wyprawie na ziemie żmudzkie i napad właśnie na to miasto mógł być formą odwetu ze strony Żmudzinów. Litwini wpadli niespodziewanie do Kłajpedy, niszcząc przy okazji trzy zameczki, do których uciekała ludność w przypadku ataku nieprzyjaciela. Napastnicy zniszczyli statki znajdujące się w miejscowym porcie, po zabiciu siedemdziesięciu ludzi i uprowadzeniu innych wycofali się. Znajdującego się w mieście zamku krzyżackiego nie próbowali zdobywać.

Kolejny atak litewski na ziemie państwa krzyżackiego nastąpił na początku sierpnia. Oddział litewski wpadł w okolice Welawy, łupiąc sześć wsi. Z rąk litewskich miał zginąć brat Fryderyk Quifi i trzydziestu sześciu mężów usiłujących bronić najechanego terytorium. Litwini wycofali się uprowadziwszy jeńców. W rewanżu za ten napad litewski w okresie żniw prokurator Tapiawy na czele oddziału złożonego z ośmiu braci i trzystu jeźdźców udał się „ad campum Semegallie" w okolice leżącego nad Niemnem gród Pastowie. Krzyżacy zaczaili się na idących do grodu Litwinów i zabili dwunastu z nich, porywając trzydzieści cztery konie. Mimo pościgu załogi Pastowia braciom udało się wrócić do Tapiawy bez strat własnych..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 142-144

"...Zakon pruski od początku 1324 roku przystąpił do serii napadów na ziemie litewskie. Na zimę tego roku planowano krucjatę na ziemie żmudzkie, jednak z powodu odwilży zrezygnowano z wyprawy. Wśród przybyłych do Prus gości źródła wymieniły grafów Filipa i Jana von Sponheim, rycerza Piotra von Rosenberg, jego kuzyna Hermanna przybyłych z Czech oraz licznych zbrojnych z Alzacji i znad Renu. Na początku marca trzech braci z sześciuset mężami z Natangii miało najechać majątek Dawida kasztelana Grodna, paląc go i zabijając trzydziestu ośmiu ludzi. Napastnicy porwali sto koni i bydło. W końcu maja komtur Ragnety Dytryk von Altenburg z oddziałem złożonym z czterdziestu trzech braci i czterystu mężów z Sambii i z Natangii o świcie nagłym atakiem zdobył podgrodzie castri Gedeminf. Krzyżacy zabili tych, którzy nie zdołali schronić się w twierdzy. Ich straty wynosiły trzech lub ośmiu zabitych oraz dwóch wziętych do niewoli Natangów. Brat o imieniu Otter, który zaginął, po dziesięciu dniach wrócił do swojego oddziału.

W tym czasie Krzyżacy nękali Źmudzinów atakami łotrzyków [...]. Pod rokiem 1324 Piotr z Dusburga opisał czyny jednego z następców słynnego Marcina Golina, pochodzącego z terenów biskupstwa warmińskiego Prusa o imieniu Mucke, zwanego też Prewitte. Pewnego dnia Mucke wraz z dziewiętnastoma towarzyszami spotkał w puszczy czterdziestu pięciu polujących Litwinów. Udało mu się zaskoczyć i zabić śpiących Litwinów. Wkrótce po tym czynie Mucke z niewielką liczbą towarzyszy spostrzegł w puszczy duży oddział litewski. Prusowie szli za oddziałem litewskim do momentu, kiedy zabrakło im żywności. Zwołano wtedy naradę, podczas której Mucke powiedział do swych kompanów, żeby iść dalej za Litwinami w oczekiwaniu na sprzyjający zbieg okoliczności, w przeciwnym razie czeka ich niechybna śmierć z głodu. Szczęście sprzyjało Mucke i jego towarzyszom. Udało im się zabić śpiących Litwinów, uprowadzając ich konie i uzbrojenie.

Najazdy krzyżackie na ziemie żmudzkie doczekały się odwetu litewskiego. W lipcu oddział litewski złożony z czterystu mężów potajemnie przybył pod Skistrymoń. Krzyżacy zostali jednak ostrzeżeni przez pewnego rybaka. Atakujących zamek Litwinów bracia przywitali gwałtownym ostrzałem. To zmusiło napastników do odwrotu.

W tym samym czasie oddział litewski skierował się przeciw terytorium wokół Rositten w Inflantach. Litwini mieli dokonać zniszczeń przesadnie obliczanych na sto wsi, uprowadzając pięć tysięcy ludzi. Źródła krzyżackie wskazują na Giedymina jako na sprawcę tego najazdu. Według S. Zajączkowskiego atak w okolicach Rositten był wypadem bandy, która wcale nie musiała być związana z władcą litewskim.

Najprawdopodobniej w tym samym roku zakon inflancki zorganizował wyprawę na pograniczne ziemie litewskie i ruskie zależne od Giedymina, niszcząc miasto Miadziołę oraz pustosząc ziemię połocką.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 151-158

"...W roku 1325 źródła nie odnotowały starć krzyżacko-litewskich, co wskazuje na przestrzeganie przez strony nakazanego przez papieża i legatów rozejmu. [...]

Wyjazd legatów i ich nakaz utrzymywania pokoju zawartego w Wilnie oraz sojusz Łokietka z Giedyminem zamykają okres stosunków krzyżacko-litewskich do roku 1325. W kolejnych latach nie słyszymy o walkach między zakonem a państwem Giedymina. Czas rozejmu obie strony wykorzystały na przygotowania do wznowienia konfliktu. Giedymin podjął w tym czasie nowy plan wyrwania Litwy z politycznej izolacji. Obejmował on sojusz z Polską i zbliżenie za jego pomocą do Węgier..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 158-162

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości