ozdoba

WOJNA KRZYŻACKO-LITEWSKA
1283-1309

ozdoba

"...Wczesną zimą w końcu 1283 roku wojska zakonne pod dowództwem mistrza Konrada von Thierberg od strony Nadrowii przez zamarznięty Niemen podeszły pod - pierwszy z serii grodów żmudzkich nad tą rzeką - Bisenę. Załoga grodu miała być - według J. Jurginisa - zaskoczona ilością wojsk nieprzyjaciela. Rozpoczęty o świcie szturm trwał do południa. Dopiero za drugim atakiem po południu Krzyżacy przeniknęli do grodu. Po jego zdobyciu wymordowano wielu spośród obrońców, pozostałych przy życiu Litwinów wzięto do niewoli. W walce miał zginąć pewien Bart, który niedawno uciekł z Prus i miał rzekomo namawiać Litwinów do porwania i powieszenia komtura dzierzgońskiego i jego kapelana. Podczas gdy wojsko krzyżackie szturmowało Bisenę, druga jego część pustoszyła terytorium grodowe. Po jego wyludnieniu bracia z wielkim łupem wracali do swego kraju. W trakcie drogi powrotnej spotkała ich jednak przykra niespodzianka podczas forsowania Niemna. Najprawdopodobniej z powodu ocieplenia, lód na rzece załamał się pod przeprawiającymi się Niemnem wojskami zakonnymi. Życie straciło czterech braci i kilku jeźdźców z wojsk pomocniczych. Tak oto pod koniec 1283 roku zakon pruski rozpoczął wojnę litewską. Należy tylko podkreślić, że wspomnianą datę - według M. Pollakówny - Piotr z Dusburga miał zaczerpnąć z zaginionego źródła..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 54-55

"...Kolejna wyprawa na ziemie litewskie miała miejsce latem 1284 roku. Atak wojsk krzyżackich dowodzonych przez mistrza Konrada von Thierberga miał być - według J. Voigta - uderzeniem wyprzedzającym wyprawę zgromadzonych pod Grodnem sił prusko-litewskich przygotowujących się do najazdu na ziemie państwa zakonnego. Możliwe jednak, że celem wyprawy Litwinów i zależnych od nich Prusów nie były ziemie państwa zakonnego, lecz leżąca w pobliżu Rusi Czarnej ziemia łukowska. Poinformowani o tej wyprawie Krzyżacy mogli wykorzystać osłabienie załogi Grodna biorącej udział w najeździe na ziemie polskie. [...] Wydaje się, że do wyprawy mogło dojść na początku lata, bowiem wkrótce zakon wszedł w zbrojny spór z książętami kujawskimi Siemowitem i Leszkiem oraz z wspierającym ich Przemysławem Wielkopolskim. [...] Rolę przewodnika dla wojsk zakonnych spełniał książę jaćwieski Skomand. Niewątpliwie znał on te strony po swoim pobycie na Rusi Czarnej w okresie walk Jaćwieży z agresją krzyżacką. Po przekroczeniu Niemna, wczesnym rankiem wojska krzyżackie ruszyły do odważnego szturmu na Grodno..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 55-56

Oblężenie Grodna 1284

"...W Kronice Mikołaja z Jeroszyna znajdujemy opis ostrzeliwania zamku za pomocą strzał, kamieni, pni drzew [...]. Mimo zaciętości szturmu i dużych strat po obu stronach, oblegającym nie udawało się zdobyć grodu. W tym trudnym dla nich momencie wykorzystali oni znajomość twierdz litewskich, którą posiadał Skomand. Wskazał on Krzyżakom słabe strony obleganego grodu i dzięki temu wreszcie dopięli oni celu. Grodno zostało spustoszone i doszczętnie spalone. Sukces wykorzystano w pełni, bowiem wojska zakonne w sile ośmiuset jeźdźców pod dowództwem Skomanda przystąpiły do łupienia terytorium grodowego Grodna. Dla dawnego przywódcy Jaćwięgów mogła to być nagroda za pomoc przy zdobyciu Grodna, jak też efekt przezorności Krzyżaków, którzy powierzyli grabienie nieznanych sobie okolic komuś, kto doskonale orientował się w tym terenie. Po wymordowaniu licznych mieszkańców, wśród których znajdował się pewien - zbiegły z Prus i poszukiwany przez braci z powodu popełnionych tam zbrodni - Bart, Krzyżacy z jeńcami i z licznym łupem wrócili do Prus..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 56

ozdoba

"...W ciągu kolejnych dwóch lat źródła nie odnotowały większych starć na froncie zakonu pruskiego z Litwą. Krzyżacy ograniczali się do wypadów łupieżczych na tereny żmudzkie. W roku 1285 miało dojść do wyprawy dowodzonej przez Skalowitę Girdilo (Girdelo) przeciw żmudzkiemu grodowi Oukaym (Otekaym). Girdilo miał być jednym z nobili, który po zajęciu Skalowii przez zakon zbiegł na Litwę, jednak wkrótce stamtąd powrócił do Prus . Na jego prośbę i obietnicę łatwego zdobycia tego grodu mistrz dał mu stu zbrojnych . Prowadzone przez Girdilo wojska podeszły pod Oukaym. Tu zostały jednak rozbite przez załogę grodu. Stało się tak, ponieważ naczelnik Oukaym został w porę ostrzeżony przez Girdilo..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 57-58

"...W 1286 roku do komtura Królewca Alberta von Meißen zgłosił się młody, zbiegły z ziem litewskich szlachcic imieniem Peluse. Skarżył się, że został okradziony i prosił o pomoc w przeprowadzeniu zemsty. Komtur przyjął Peluse, dając mu do pomocy słynnych latrunculi Marcina von Golin, Konrada Diabła, Stöbemela (Stovemela) i dwudziestu zbrojnych. Albert z Miśni, w obawie przed podstępem, obawiał się dać Peluse większy oddział. Prowadzeni przez Peluse Marcin von Golin i jego towarzysze podeszli do siedziby nobila litewskiego. Z okazji uczty weselnej zastali siedemdziesięciu nobili [...] „upitych wedle obyczaju winem". Napastnicy nie chcieli sobie utrudniać powrotu do Prus przez obciążanie się prowadzeniem dużej ilości jeńców, więc zamordowali wspomnianych szlachciców. Pana młodego i jego małżonkę wraz z rodziną oraz prezentem ślubnym (sto koni, złoto i srebro) uprowadzili do Królewca. Kolejny śmiały czyn Marcina von Golin i jego kompanów miał miejsce w litewskiej Wildnis. Tu, nad rzeczką o nazwie Bucka (Buc czy Bogk), zobaczyli oni załadowany towarem litewski statek. Potajemnie szli za nim aż do momentu, gdy zbliżył się on do brzegu, a jego załoga usnęła. Wtedy wpadli na jego pokład, mordując załogę, którą miał - według A. Thomasa - dowodzić Polak, a statek uprowadzając do Torunia. Wartość uprowadzonego łupu wynosiła dwadzieścia marek w srebrze. Nie znamy nawet przybliżonej daty tego wydarzenia. Podsumowując starcia Krzyżaków pruskich z Litwinami w latach 1285-1286 należy stwierdzić, że w okresie tym nie dochodziło do walk na szerszą skalą. Krzyżacy starali się, przy wykorzystaniu zawiedzionych ambicji miejscowych nobili, niepokoić pograniczne terytoria żmudzkie przy zaangażowaniu niewielkich sił własnych. Litwini, pomni na niepowodzenia z lat 1283-1284, woleli się nie zapuszczać na ziemie państwa zakonnego. Ziemie polskie były dla nich dużo łatwiejszym i mniej wyczerpującym łupem..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 58-59

"...W latach 1286-1287 główne starcia w wojnie krzyżacko-litewskiej toczyły się na froncie inflanckim, gdzie zakon tłumił powstanie wspieranych przez Źmudzinów Semgallów. Zimą 1285/1286 roku Litwini mieli, rabując ziemie arcybiskupa ryskiego, podejść pod Ascheraden. Tutejszy komtur zebrał ludzi z zarządzanego przez siebie zamku oraz piechotę złożoną z podlegających mu lenników (Landvolk) oraz wysłał po pomoc do komtura Kokenhusen. Litwini wycofali się przez zamarzniętą Dźwinę. Wojska komturów podążyły za nimi. Nie mogąc im uciec, Litwini, swoim zwyczajem, zrobili barykadę z sań [...]. Tym razem braciom dopisało szczęście, ich szturm okazał się skuteczny. W walce zginęło sześćdziesięciu Litwinów, w tym ich dowódca o imieniu Schoriat oraz dwóch braci. Zwycięzcy zagarnęli łup, między innymi konie, miecze, włócznie, tarcze. Wygrana bitwa mogła być dla mistrza inflanckiego Willekina von Endorp impulsem do zorganizowania wyprawy przeciw Semgallom. Zimą 1285/1286 roku zebrał on oddział złożony z braci, Estów i Liwów. Celem wyprawy nie była walka, lecz budowa zamku, dzięki któremu będzie można trzymać w szachu Semgallów. Mistrz z Mitawy poszedł w kierunku Terweten, w którego pobliżu zbudowali na górze zamek Heiligenberg. Według J. Jurginisa, nowy zamek był konkurencyjnym dla Terweten, którego Krzyżacy nie mogli zdobyć..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 59-60

Oblężenie Heiligenbergu 1286

"...Wkrótce po odejściu wojsk mistrza, pod Heiligenberg podeszli Semgallowie ze Żmudzinami. Z powodu panującego mrozu Żmudzini postawili drewniane chaty na polu przed zamkiem oraz z lasu przynieśli drzewo dla podpalenia zamku i budowy maszyny oblężniczej, drewnianej katapulty pokrytej skórą, nazwanej przez autora Kroniki inflanckiej - ribalde. Szturm rozpoczęto atakiem na bramę grodu. Walka miała być tak zacięta, że śnieg stał się czerwony od krwi. Załoga zamku kopała zamaskowane doły, umacniała fortyfikacje. Mimo że Żmudzini „stali jak wkopani w ziemię", oblężenie nie powiodło się. Sporządzona przez Żmudzinów katapulta ugrzęzła w zamaskowanym okopie. Poganie zostali zmuszeni do rezygnacji z oblężenia. Żmudzini, po spaleniu ciał czterystu wojowników, którzy zginęli podczas szturmu Heiligenberga, wycofali się. Konsekwencją nieudanego oblężenia zbudowanego przez Krzyżaków zamku było opuszczenie przez Semgallów Terweten, w którym z powodu bliskości Heiligenberga nie mogli się dalej utrzymać..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 60

ozdoba

"...Ataki załogi krzyżackiej okazały się uciążliwe dla okolicy. Kiedy rolnicy rozpoczynali pracę w polu, z zamku wypadali Niemcy, uprowadzając ludzi, konie i bydło. Takie postępowanie doprowadzało Semgallów do rozpaczy i głodu. Załoga Terweten wycofała się do oddalonego dwanaście kilometrów na południe Raketen. Ten gród wkrótce miał być atakowany przez oddziały krzyżackie. Ten atak spowodował odwetową wyprawę żmudzko-semgallską na Inflanty, która odbyła się chyba jeszcze w roku 1286. Na wieść o ataku zebrani bracia zorganizowali szybką mobilizację sił. Udało im się zgromadzić oddział zbrojny w sile tysiąca pięciuset wojowników złożony z sił własnych, znajdujących się w okręgu ryskim pielgrzymów, miejscowych plemion Lettów i Liwów. Okopani w obozie pod Rygą Krzyżacy dali się zaskoczyć nieprzyjacielowi przybywającemu pod ochroną mrocznej i dżdżystej nocy. Podczas toczonej nocą bitwy pole walki opuścili Liwowie, zacięty opór stawiła piechota, ale i ona w końcu również została zmuszona do ucieczki. W walce wyróżnili się bracia, spośród których pięciu zostało na placu boju. Wczesnym rankiem Żmudzini i Semgallowie wycofali się, nie uzyskując większych zdobyczy. Być może odwrót żmudzki był spowodowany najazdem Krzyżaków pruskich na ziemie żmudzkie..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 60-61

"...Wiosną 1287 roku w Rydze doszło do zgromadzenia komturów inflanckich, którzy przybyli tu z okazji kapituły krajowej. Podczas jej trwania mistrz Willekin otrzymał wiadomość o najeździe żmudzko-semgallskim nad Dźwiną w rejonie Ikeskola. Willekin zebrał oddział w sile pięciuset wojowników złożony z braci, pielgrzymów, mieszczan oraz podległych plemion Lettów i Liwów. Trzy dni później, w dniu 26 marca 1287 roku, doszło do spotkania sił dowodzonych przez mistrza z liczącym 1,2 tysiąca oddziałem żmudzko-semgallskim. Miejsce spotkania zostało nazwane przez Hermanna de Warterberge Grose. W okresie późniejszym na lewym brzegu Windau (Windawy) znajdujemy majątek o nazwie Grósen (Griese). Niemcy zostali zaskoczeni przez najeźdźców podczas przedzierania się przez gęsty las, co pozwoliło Żmudzinom i Semgallom na podyktowanie warunków bitwy. Autor Kroniki inflanckiej opisał, jak to pewien brat o imieniu Berthold wezwał swych kompanów do zebrania się przy sztandarze. To samo mieli uczynić mieszczanie. Poganie najpierw pokonali oddziały pomocnicze armii krzyżackiej (piechotę), potem zostali rozbici bracia. W zaciętym boju wyróżnił się brat Yolmar. Straty poniesione przez Krzyżaków były duże. Na placu boju pozostał mistrz Willekin oraz ponad trzydziestu braci. Części oddziału krzyżackiego udało się wyrwać z okrążenia. Na wieść o klęsce wielki mistrz Burchard von Schwanden wydał rozkaz o wzmocnieniu prowincji inflanckiej braćmi z konwentów szwabskich i frankońskich. W końcu 1287 roku osobiście przybył do Prus..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 61-62

"...Zimą roku 1288/1289 siły krzyżackie, wsparte przez posiłki biskupów lealskiego i dorpadzkiego pod dowództwem mistrza Kunona, drogą z Rygi przez Mitawę weszły do Semgalli. Mistrz zadbał o dobre zaopatrzenie wojska, prowiant wieziono na saniach. Na terenie wroga Kuno podzielił swe siły na dwie części, jedna z nich w sile sześciuset zbrojnych poszła na Doblen, które zdobyto atakiem na bramę grodu. Drugi oddział zdobył podgrodzie (Hakelwerk) grodu Raketen (Racketen). Zarówno gród Doblen, jak i podgrodzie Racketen spotkał ten sam los. Po splądrowaniu zostały spalone.

Odpowiedzią Semgallów na atak krzyżacki była zorganizowana latem 1289 roku wspólnie ze Żmudzinami wyprawa na ziemie należące do arcybiskupa ryskiego. [...] Wobec dwukrotnej przewagi sił żmudzko-semgallskich (siedem tysięcy pogan na trzy i pół tysiąca wojsk zakonnych) na zwołanej w Rydze naradzie ustalono, aby nie podejmować walki z najeźdźcami na terenie Inflant i pozwolono im na rabunek kraju.

Siły chrześcijańskie postanowiono skierować przeciw ziemi Semgallów. Po wkroczeniu do ich kraju, wojska podzielone zostały na dwie części. Jedną z nich skierowano przeciw Sidobren, drugą na Doblen. Ten ostatni gród okazał się dla atakujących łatwą zdobyczą, ponieważ zastano go słabo obsadzonym przez załogę. Sidobren był natomiast dobrze broniony, dlatego udało się zdobyć tylko jego podgrodzie. Podczas szturmu zabitych zostało trzystu pięćdziesięciu pogan, a sześćdziesięciu wzięto do niewoli. Spustoszono też okolice obu grodów. W trakcie opisywanej wyprawy, po zdobyciu Doblen uwolniono rycerzy, którzy w więzieniu semgallskim przeżyli klęskę mistrza Willekina. Po dokonaniu zniszczeń Krzyżacy wrócili do Rygi.

W tym czasie z wyprawy przeciw Inflantom wrócili Semgallowie ze Żmudzinami. Ci pierwsi z przerażeniem spostrzegli, jak wielkie straty spowodował najazd wojsk krzyżackich. Żmudzini natomiast w pośpiechu wracali do własnego kraju, obawiając się ataku krzyżackiego na ich ziemie.

Ogromu zniszczenia dokonała jeszcze jedna rejza zorganizowana w 1289 roku przez mistrza Kunona. U progu roku 1290 Semgallowie byli w rozpaczliwym położeniu. Ich główne twierdze - Terweten, Doblen - były zniszczone. Z powodu zniszczenia okolicy i głodu Semgallowie już wcześniej musieli opuścić Raketen. Na wieść o tym bracia z Heiligenberga spalili pusty gród. Ostatnim punktem oporu Semgallów pozostawał Sidobren..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 62-64

"...Jesienią 1289 roku doszło do najazdu na Sambię wojsk litewskich dowodzonych osobiście przez władcę litewskiego. [...] Druga uwaga dotyczy faktu, że w roku 1289 Witenes nie był jeszcze władcą litewskim. Do napadu na Sambię miały zachęcić Witenesa problemy, jakie miał zakon z buntującymi się Prusami Krzyżacy w porę ostrzegli ludność, która zdołała się ukryć. W tej sytuacji Litwini spustoszyli okolicę i wziąwszy nielicznych jeńców i niewielki łup, po dwunastu dniach wycofali się. O ich przewadze świadczyć może fakt, że Krzyżacy ukryli się w swych zamkach i nie odważyli się podjąć walki z oddziałami litewskimi. W żadnej z kronik nie znajdujemy informacji, która część Sambii uległa najazdowi, a pamiętać należy, że w państwie krzyżackim biskupstwo sambijskie obejmowało, poza półwyspem, również teren między Pregołą a Niemnem. Za wycofującymi się Litwinami wyruszył komtur Bałgi Henryk von Dobin. Uczynił to z powodzeniem, bowiem udało mu się zabić osiemdziesięciu Litwinów..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 66

"...Działania wojenne roku 1290 zainaugurowane zostały w kwietniu wyprawą mistrza Meinharda na czele oddziału liczącego pięciuset jeźdźców i dwa tysiące piechoty przeciw kolejnemu po Bisenie grodowi nadniemeńskiemu Colayne (Kalaine).

Na podstawie informacji, że wojska konne dotarły lądem, a piechota została przewieziona do Colayne statkiem, możemy przypuszczać, że wojska krzyżackie wyruszyły spod Ragnety w górę Niemna. W grodzie była nieliczna, ale dobrze przygotowana studwudziestoosobowa załoga dowodzona przez naczelnika Surmina (Surminne). Od wczesnego rana trwał szturm zamku, załoga trzymała się dzielnie. Walka była tak zacięta, że - jak zaznaczył w swej kronice, z całą pewnością ubarwiając opis wydarzeń, Piotr z Dusburga - Niemnem miała płynąć czerwona od krwi woda". W czasie gdy piechota krzyżacka szturmowała pozycje Litwinów, jazda rozpierzchła się po okolicy, rabując ją i pełniąc rolę straży (Geschrei) w stosunku do wojsk oblegających Colayne". Gdy o zmroku jazda krzyżacka wracała pod gród, piechota uciekła w popłochu na statek w przekonaniu, że jest to odsiecz litewska. To nieoczekiwane zdarzenie ocaliło Colayne i jej załogę. Surmino wraz ze swoimi ludźmi opuścił gród, przysięgając swym bogom, że będzie się mścił na Krzyżakach, nie czekając na ich następny napad".

Na spełnienie swej obietnicy dowódca załogi Colayne nie musiał długo czekać. W maju 1290 roku Litwini zauważyli statek krzyżacki płynący Niemnem w kierunku Colayne. Załogę statku stanowili bracia Ernko i Johannes von Wienna wraz z dwudziestoma pięcioma zbrojnymi. Ten pierwszy został błędnie nazwany przez Piotra z Dusburga, a za nim przez Mikołaja Jeroszyna, komturem Ragnety. Fakt ten świadczy jednak o tym, że wspomniani bracia prawdopodobnie należeli do konwentu Ragnety i zostali przez tamtejszego komtura wysłani na rozpoznanie terenu wroga w górę Niemna, a więc w kierunku znajdujących się tu grodów żmudzkich. W okolicy Colayne dowodzeni przez Surmina Litwini urządzili zasadzkę, w którą zamierzali zwabić załogę okrętu. Znający język polski Litwin o imieniu Nodam przebrał się za niewiastę i rozpaczliwym głosem wołał do płynących Niemnem Krzyżaków, by uwolnili go z niewoli niewiernych. W tym czasie sześćdziesięciu Litwinów ukryło się w miejscu zasadzki. Gdy Krzyżacy podpłynęli do brzegu, by pomóc domniemanej Polce, Litwini wyskoczyli z zasadzki i wymordowali członków załogi statku.

Litwin Jesbuto, będący w zmowie z Krzyżakami, uczestniczył w maju 1290 w wyprawie łupieżczej jednego z oddziałów litewskich przeciwko Polsce. Powiadomił on braci, którędy wracać będzie jego oddział po spustoszeniu ziem polskich. Przeciw Litwinom mistrz Meinhard wysłał oddział złożony z dwudziestu dziewięciu braci i 1,2 tysiąca wojowników pod dowództwem wójta Natangii, Henryka von Zuckschwert Ten przygotował zasadzkę w lasach nad rzeką Narwią. Po ośmiu dniach oczekiwania, gdy oddział krzyżacki zaczął już odczuwać trudy przebywania w tej okolicy (między innymi głód), pojawili się Litwini w liczbie pięciuset zbrojnych. Mając przewagę liczebną i działając z zaskoczenia, Krzyżacy rozbili wrogi oddział. Straty wśród Litwinów wyniosły trzystu pięćdziesięciu zabitych. [...]

W końcu czerwca tego roku Żmudzini z Oukaym udali się w celu łupieżczym [...] pod Ragnetę. Rycerze tutejszego konwentu, wśród których Piotr z Dusburga wymienił Ludwika von Libenzelle oraz Marquarda von Revelingen, byli żądni zemsty za śmierć „komtura" Ernko i jego towarzyszy. Udało im się tego dokonać, zabijając dwudziestu pięciu Litwinów z oddziału liczącego trzydziestu sześciu członków. Było to ostatnie odnotowane przez źródła starcie Krzyżaków pruskich z Litwinami w udanym dla nich roku 1290..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 66-68

"...W roku 1290 dochodziło do krwawych starć krzyżacko-litewskich na froncie inflanckim. W roku 1290 mistrz inflancki Kuno wraz z braćmi z Goldyngi, czterystoma Kurami, ruszył [...] przeciw Litwie i na wrogim terenie założył obóz „Lagerstatt". stąd, zwyczajem krzyżackim, wysłał wojsko na rabunek okolicy. Napastników zaatakowali Litwini. Krzyżakom udało się odeprzeć atak i zmusić Litwinów do ucieczki. Wziąwszy po pokonanym wojsku łup w postaci mieczy, tarcz i stu sześćdziesięciu koni, zadowoleni z wyprawy Krzyżacy wrócili do Amboten. Mimo że nie znamy, nawet w przybliżeniu, daty wspomnianej rejzy, to możemy z całą pewnością założyć, że doszło do niej przed majem 1290 roku. [...] Terenem, który zaatakowali Krzyżacy, była najprawdopodobniej żmudzka Ceclis. Stwierdzić to można na podstawie faktu, że wyprawa zakończyła się w sąsiadującym z tą ziemią Amboten. [...]

Atak mistrza Kunona na ziemie żmudzkie spotkał się z kontrakcją Litwinów. Najprawdopodobniej w tym samym roku Litwini wpadli do Kurlandii i nagłym szturmem o świcie zaatakowali podgrodzie zamku Talsen. Z najwyższym trudem udało się braciom je obronić. Zawiadomiony o tym napadzie przez komtura z Mitawy, mistrz inflancki zwołał naradę w Rydze. Na pytanie zadane przez mistrza, czy pozwolić Litwinom na łupienie kraju, czy też ich zaatakować, bracia odpowiedzieli, że chcą walczyć. Mistrz wzmocnił swe wojska przez przysłane z zamków Fellin i Weissenstein posiłki. Wojsko krzyżackie w pobliżu Mitawy wkroczyło na teren Semgalli, pod wodzą znającego wojskowość litewską brata Merkelina cicho podeszło w pobliże sił wroga. Zaatakowali Litwinów, gdy ci przeprawiali się przez rzekę Schenen. W gwałtownej bitwie zginęło wielu pogan, w tym kunigas litewski Maseke. Uwolniono wielu jeńców. Litwini w swoim stylu walki zdobyli się na kontratak. Ten nie zakończył się jednak sukcesem. W boju zginął jeden brat, trzech Niemców i wielu pogan. Krzyżacy rozpoczęli pościg za uciekającymi poganami. Litwini stracili miecze, tarcze, hełmy i trzecią część posiadanych koni. Krzyżacy powrócili radośnie do Mitawy. Być może te wydarzenia przypieczętowały ostatecznie los Semgallów. Porażki ich sojuszników Żmudzinów oraz zniszczenie kraju przez wojnę sprawiły upadek ich morale i myśl o kapitulacji. Warunkiem stawianym przez Krzyżaków było spalenie przez Semgallów ostatniej ich twierdzy Sidobren. Zamieszkujący jego okolice Semgallowie zostali przetransportowani do Mitawy, Sidorben spalono. Teren Semgalli poddano kontroli komtura Mitawy..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 68-70

"...W roku 1291 miało dojść do kolejnych ataków zakonu pruskiego na linię żmudzkich grodów nad Niemnem. Na początku lutego 1291 roku wojsko krzyżackie, złożone z wielu braci i pięciuset mężów pod wodzą komtura Królewca Bertolda von Brühaven, udało się pod żmudzki gród Colayne (Kolaine). Termin tej wyprawy- 2 lutego - mimo że podany przez cytowane źródła i akceptowany przez podaną w przypisie literaturę, wydaje się być wątpliwym. W dniu 3 lutego 1291 roku imię Bertolda von Brühaven pojawia się w dokumencie sprzedaży karczmy w sambijskiej wsi Rudaw. Być może po tej dacie komtur Królewca poprowadził wyprawę w okolice nad Niemnem. Możemy przypuszczać, że Bertold dysponował siłami z konwentu królewieckiego i poddanymi mu Sambami. Bracia zastali Colayne nie obsadzonym przez załogę, spalili go i następnie udali się na sąsiednie terytorium Junigede (Junigeden). Tu dokonali licznych spustoszeń, schwytali siedmiuset jeńców, z których większość wkrótce zabili. [...] Wobec zniszczenia nadniemeńskiej Colayne, a tym bardziej spustoszeń dokonanych przez braci w terytorium Junigeda, władca litewski postanowił na jego terenie zbudować silny gród, który chroniłby linię Niemna i wspomniane terytorium. Komtur Królewca starał się uniemożliwić ten zamiar. W kwietniu 1291 na czele oddziału złożonego z tysiąca Sambów podszedł pod teren, na którym budowano gród Junigedę, utożsamiany przez badaczy z Wieloną. Władca litewski jednak dobrze zabezpieczył plac budowy. Stawiający gród byli chronieni przez silny oddział wojska. Nasuwa się tu pewna analogia do budowy Ragnety przez Krzyżaków. Tak w jednym, jak i w drugim przypadku budowa grodu przybrała charakter ekspedycji wojskowej. W tej sytuacji komtur Królewca niewiele mógł zdziałać pod Junigedą. Dowodzony przez niego oddział udał się w inną okolicą, gdzie Krzyżakom udało się zniszczyć gród o nazwie Mederabe. Według Piotra z Dusburga załoga tego grodu uczyniła wiele szkód chrześcijanom. Niestety, nie wiemy, gdzie znajdował się wspomniany gród. Na podstawie informacji zawartych w źródłach nie możemy też stwierdzić, w jaki sposób Krzyżacy dostali się w okolicę grodów nadniemeńskich. Kroniki nie wspominają, czy w przypadku wypraw komtura Królewca z 1291 roku używano statków czy wojska przeszły drogą lądową przez Skalowię..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 71-72

"...W pierwszej połowie 1292 roku doszło do wyprawy krzyżackiej pod dowództwem mistrza Meinharda w okolice linii grodów nad Niemnem. Termin wyprawy potwierdza wydany w Ragnecie w dniu 1 maja przez mistrza pruskiego dokument, w którym na liście świadków widnieją nazwiska komturów Bertolda von Brühaven, Ludwika von Schippen, Konrada von Stange i Henryka von Dobin. Możemy się domyślać, że wraz z nimi znajdowały się tu siły zakonne gotowe do wtargnięcia na ziemie żmudzkie. Oddział krzyżacki w sile obliczonej przez Piotra z Dusburga na stu braci i wielu mężów zaatakował w rejonie między Niemnem, Dubissą, a Niewiażą terytoria Gesowie (Geisouwe) i Pastowie (Pastouwe). Celem wyprawy było dokonanie maksymalnych zniszczeń w tym dość gęsto zaludnionym rejonie. Po osiągnięciu swych zamierzeń oddział krzyżacki rozpoczął odwrót. Właśnie wtedy zaatakowały go wojska litewskie. W walce znany nam Litwin Jesbuto ranił włócznią w rękę komtura Bałgi Henryka Zuckschwerta.

Do kolejnego starcia krzyżacko-litewskiego doszło na Kujawach. Miejscowi książęta Władysław Łokietek i Kazimierz Łęczycki, nie mogąc sobie poradzić z odparciem ataku litewskiego, wezwali na pomoc mistrza pruskiego Meinharda. Przybył on z sześćdziesięcioma braćmi i tysiącem zbrojnych na pomoc książętom kujawskim. Oddział polsko-krzyżacki zaatakował Litwinów. Ci okazali się jednak silniejsi i zmusili wojska polskie i zakonne do ucieczki. [...]

W końcu czerwca 1292 roku wojsko krzyżackie w sile dwudziestu braci konwentu ragneckiego i pięciuset wojowników pod dowództwem komtura Bałgi Henryka von Zuckschwert skierowało się przeciw Junigedzie. Krzyżacy próbowali wziąć gród podstępem. Część wojsk zakonnych zaatakowała Junigedą, a reszta ukryła się w przygotowanej na jego przedpolu kryjówce. Celem braci było wywołanie z grodu jego załogi i pobicie jej w otwartym polu. Tu nasuwa się pewna analogia do sposobu walki stosowanego przez Litwinów. Atakującym udało się wykonać ten manewr, jednak z powodu dużej liczby obrońców nie zdołali oni pokonać Litwinów na przedpolach Junigedy. Oddział krzyżacki wycofał się spod Junigedy i przeszedł pod Oukaym (Oukaim). [...] Załogę tego grodu udało się braciom zaskoczyć. Oukaym zostało zniszczone, a jego terytorium spustoszono. Po wzięciu jeńców i licznych łupów bracia wrócili do Prus. W Kronice Mikołaja z Jeroszyna znajdujemy informację, że bracia w drodze powrotnej byli atakowani przez Litwinów. [...]

W tym samym roku silne wojsko krzyżackie pod dowództwem mistrza Meinharda udało się na podbój ziem litewskich. Dokładnego terminu tej wyprawy nie mamy. Na podstawie faktu, że zarówno w Kronice Piotra z Dusburga, jak i Kronice Mikołaja z Jeroszyna wydarzenie to opisywane jest między dwiema wyprawami, które noszą datę 29 czerwca oraz 25 lipca 1292 roku założyliśmy, że wyprawa mistrza pruskiego miała miejsce w pierwszej połowie roku. W tej sytuacji możemy postawić tezę, że odbyła się ona między 27 kwietnia a 25 czerwca, ponieważ w tym czasie imię Meinharda nie występuje w dokumentach pruskich. Krzyżacy podeszli już pod granicę litewską, gdy pewien przyjazny im Prus ostrzegł komtura Henryka von Zuckschwert o grożącym wojsku zakonnemu niebezpieczeństwie. Prus miał wejść do namiotu komtura mówiąc do niego: „Panie, jesteśmy zdradzeni. Litwini już czekają na nas w swym kraju w dogodnym miejscu i, gdy my ich zaatakujemy, zabiją nas. Prusowie, którzy są z wami, też szykują wam zdradę". Ostrzeżony w porę komtur zawiadomił mistrza Meinharda. Ten wysłał swych szpiegów [...] na ziemie litewskie. Ci, po powrocie, potwierdzili relację Prusa o przygotowaniach Litwinów. Z analizy kierunków ataków Krzyżaków w tym okresie stwierdzić możemy, że wojska krzyżackie prawdopodobnie stały nad granicą żmudzką w rejonie grodów nadniemeńskich. Ten teren był w tym czasie mocno obsadzony wojskami litewskim, w tym oddziałami wielkiego księcia, o czym świadczą ciężkie walki Krzyżaków z załogą Junigedy czy atak Jesbuto. W końcu lipca 1292 roku komtur Ragnety, Konrad von Stange, miał na czele nielicznych wojsk wyruszyć przeciw często w tym okresie atakowanemu grodowi Junigeda. Do wyprawy dojść mogło w ostatnich dniach tego miesiąca. [...] Mimo zgromadzonych tu przez nieprzyjaciela sił, Konrad Stange miał podjąć decyzję o ataku na Junigedę. Według opisu zawartego w Kronice Piotra z Dusburga bracia zniszczyli podgrodzie Junigedy, a następnie przedarli się przez siły pogan. Do walki zagrzał ich, odważny niczym Juda Machabeusz, komtur. Na podstawie analizy zapisek źródłowych można dojść do wniosku, że to raczej Krzyżacy zostali pod Junigedą zaskoczeni przez Litwinów i, tylko dzięki przytomności umysłu swego dowódcy, zdołali się wyrwać z okrążenia. Pozostaje kwestią otwartą, czy w tej sytuacji zdobyli się jeszcze na szturmowanie podgrodzia Junigedy. Dodać należy, że - według Jana Długosza - ścigającym Krzyżaków wojskiem litewskim miał dowodzić Witenes..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 72-75

"...Mistrz pruski Meinhard wybrał się zimą 1293 roku na czele dużego oddziału pod Junigedę. Mistrz nie zdecydował się jednak na atak na główny gród, lecz na dwa podgrodzia twierdzy, z których jedno leżało w dolinie, drugie zaś na górze. Po zabiciu licznych obrońców bracia wycofali się.

W tym samym roku pewien Bart uciekł do władcy litewskiego i złożył mu obietnicę zdobycia Schalauenburga. W Kronice Macieja Stryjkowskiego znajdujemy niepotwierdzoną przez inne źródła informacją, że Prus ten oderwał się od wojska krzyżackiego, które oblegało Junigedę. „Król" litewski obdarzył nieznanego z imienia Barta złotem i dał mu swoich wojowników. O świcie Litwini dostali się potajemnie pod wrota zamku i rozpoczęli gwałtowny atak. W walce zginął rycerz zakonny Ludwik zwany Osse (Ochse), ale załoga zamku, w której wyróżnili się bracia Konrad i Albert von Hagen, zdołała stawić skuteczny opór napastnikom. Po długiej i krwawej walce Litwini wycofali się, niszcząc podgrodzie Schalauenburga. Atak litewski miał być odwetem za najazdy krzyżackie na ziemie żmudzkie. [...]

W końcu lipca 1293 roku nastąpił kolejny atak wojsk zakonnych na linię grodów nadniemeńskich. [...] Silne wojsko krzyżackie pod dowództwem mistrza Meinharda zaatakowało litewskie grody Juni- gedę i sąsiadującą z nią Pistę (Pistin). Ataki te zakończyły się połowicznym sukcesem, bowiem Krzyżakom udało się zdobyć i zniszczyć podgrodzia Junigedy i Pisty, ale o zdobyciu głównych grodów nie było mowy. Podsumowując starcia na froncie krzyżacko-litewskim w latach 1292-1293 należy stwierdzić, że wojska zakonne biły niejako głową w mur, tracąc bezskutecznie siły na przełamanie linii grodów nadniemeńskich. Litwini dbali o wzmocnienie tej granicy, o czym świadczyć może chociażby budowa Junigedy. Utrzymywali tu silne wojska do tego stopnia, że nawet podczas organizowanych przez zakon najazdów Krzyżacy musieli obawiać się starć z wojskami wielkiego księcia..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 75-77

"...Kolejna wyprawa mistrza Meinhard miała miejsce zimą roku 1293/1294. Celem ataku były ziemie litewskie w rejonie grodów nadniemeńskich. Krzyżacy planowali atak na terytorium Ejragoły, jednak po naradzie bracia przekonali Meinharda do ataku na terytoria Pastowie i Gesowie. Istotnie, planowana w swej pierwotnej formie wyprawa, stwarzałaby bez porównania większe zagrożenie dla wojsk krzyżackich. Musiałyby one wejść dość głęboko, poza linię grodów nadniemeńskich, w gęsto zaludniony teren Ejragoły. Żmudzinom dawałoby to więcej czasu na zebranie sił chroniących ich terytorium i zaatakowania wroga na znanym sobie terenie. Meinhard i jego armia mogłyby podzielić los mistrzów i wojsk inflanckich niejednokrotnie rozbijanych przez Żmudzinów. Z drugiej jednak strony w przypadku, gdyby szczęście sprzyjało braciom, ta brawurowa wyprawa mogłaby przynieść zniszczenia w centrum Żmudzi i duży łup dla wojsk zakonnych. Dowództwo krzyżackie zdecydowało się na mniej ambitny, ale o wiele bardziej bezpieczny plan zaatakowania ziem nadgranicznych. Zgodnie z taktyką wypraw, mających na celu spustoszenie terytorium wroga, atakujący podzielili swe siły na dwa oddziały. Bracia z Ragnety z Sambami spustoszyli Pastowie, natomiast reszta wojsk dowodzonych przez mistrza skierowała się przeciw Gesowie. Dokonano zniszczeń i schwytano jeńców, których według Mikołaja z Jeroschina miało być stu..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 77

"...W roku 1294 doszło do wyprawy dowodzonej przez trzech braci z konwentu królewieckiego. Dytryk von Esebeck, Otto von Bergau oraz Otto von Zedliß na czele trzystu mężów ze straży (Landwehry) Ragnety wysłani zostali przeciw żmudzkiemu grodowi Pista. Źródła nie wspominają o ataku na sam gród, więc możemy założyć, że celem wyprawy było spustoszenie terytorium grodowego. Ten został osiągnięty, napastnicy zamordowali wielu pogan, zrabowali bogate dobra i wrócili do Prus, prowadząc ze sobą siedemdziesięciu jeńców. Należy podkreślić, że był to pierwszy atak krzyżacki na Pistę, kolejny gród linii nadniemeńskiej. [...]

Szczególne zasługi w walce ze Żmudzinami stały się udziałem Ludwika von Libenzelle, pełniącego w latach 1294-1300 funkcję komtura Ragnety. Pierwszym chwalebnym czynem brata Ludwika miało być zniszczenie świętego gaju Żmudzinów, zwanego Romowe. [...] Należy tylko przyjąć, że znajdował się on albo na wyspie Niemna w pobliżu linii grodów położonych nad tą rzeką lub też za tymi grodami, a przed Ęjragołą. Komtur dostał się do tej gęsto zaludnionej, stanowiącej dla Żmudzinów miejsce święte, wsi statkiem. Wyprawa była ryzykowna, bo, jak zaznaczyły kroniki, żaden chrześcijanin nie odważył się jak dotąd wejść w tę okolicę. Kapłanów i ludność zamieszkującą sanktuarium wymordowano, po czym Krzyżacy bez przeszkód wrócili drogą wodną do swego kraju. Podczas wyprawy miał zginąć jeden z braci, nazwany przez Piotra z Dusburga imieniem Konrada Tuscheveit. Atak na Romowe miał - według J. Voigta - być pierwszym krokiem komtura Ragnety na drodze do podboju ziem żmudzkich. Kolejny atak krzyżacki poszedł na terytorium żmudzkie, zwane Pograude, czyli teren przy lesie. Należy tylko przypomnieć, że według naszych ustaleń teren ten znajdował się nad górną Jurą, na północny zachód od ziemi karsowskiej. Spustoszenia dokonane w tej ziemi okazały się trwałymi, bowiem - jak podaje Piotr z Dusburga - przez kolejne lata jej mieszkańcy nie byli w stanie zbrojnie przeciwstawić się zakonowi. Następna wyprawa pod dowództwem Ludwika von Libenzelle skierowana została na żmudzkie terytorium Wayke. Krzyżacy dokonali licznych mordów na nobilach żmudzkich, których miało być wielu na terenie Wayken. Przypomnijmy, że to terytorium, wedle naszych ustaleń, zajmowało teren w pobliżu rzeki Aleja i Rosiene. Tu głównym osiągnięciem wojsk krzyżackich było zabicie nobili żmudzkich. Należy podkreślić, że przedstawione działania Ludwika von Libenzelle skierowane były przeciw gęsto zaludnionym obszarom centralnej Żmudzi położonym w okolicach rzeki Jury. W ten sposób Ludwik przecierał szlaki nadjurajskie dla XTV-wiecznych krzyżowców idących na Żmudź. Największym jednak sukcesem Ludwika von Libenzelle było podporządkowanie władzy zakonu ludności zamieszkującej nad Niemnem od Nergi po ziemię, nazwaną przez Piotra z Dusburga „terra Lamotina", czyli na terenie od Wilii w dół Niemna w przybliżeniu po Ragnetę. Żmudzini zobowiązali się do płacenia corocznego czynszu komturowi Ragnety i nie pomogli w tym okresie „królowi Litwy" w jego atakach na Prusy. Starszyzna żmudzka była nawet „w ostrym sporze" z władcą litewskim. Jak wykazały badania A. Dubonisa, wielki książę obsadził w tym czasie strategiczne punkty na Żmudzi Litwinami, stąd przydomki leiciai (litewski) w miejscowych nazwach żmudzkich. Według H. Paszkiewicza opisane przez nas czyny Ludwika von Libenzelle miały miejsce w drugiej połowie sprawowania przez niego urzędu komtura Ragnety. Były one rewanżem ze strony zakonu za udział Witenesa w wojnie domowej na terenie Inflant. [...]

W liście stałego przedstawiciela komtura ziemi chełmińskiej do komtura tej ziemi - Jana Sachse - datowanym na 8 czerwca 1294 roku, czytamy o zbliżającym się ze strony Mazowsza wojsku litewskim. Z dalszej części listu dowiadujemy się, że na terenie ziemi chełmińskiej dostrzeżono już dwudziestu jeźdźców, stanowiących straż przednią głównych sił litewskich. Zostały już przedsięwzięte odpowiednie środki, ogłoszono pogotowie bojowe (Kriegsgeschrei), a ludność ukryła się w zamkach. Litwini zdołali jednak zabić dwóch najlepszych szpiegów, jakimi dysponował komtur chełmiński. W sytuacji zagrożenia południowej granicy państwa zakonnego, do ziemi chełmińskiej przybyli mistrz i komtur krajowy. Kroniki nie podają niestety, czy doszło do walk z najeźdźcami..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 78-80

"...W końcu maja 1295 roku, liczący pięciu braci i stu pięćdziesięciu Sambów i Natangów oddział krzyżacki dowodzony przez Dytryka von Esbeck ruszył przeciw Grodnu. Źródła nie informują nas, czy wyprawa odbywała się z inicjatywy komtura Królewca. Sądząc jednak po fakcie, że prowadził ją brat z konwentu królewieckiego na czele Sambów i Natangów, możemy założyć, że organizatorem wyprawy był komtur Królewca. Krzyżacy udali się, płynąc Niemnem, w kierunku Grodna. Nie udało im się niepostrzeżenie podejść pod gród, ponieważ wcześniej złupili pewną wieś. Możemy przypuszczać, że dzięki temu czynowi załoga Grodna została powiadomiona o zbliżającym się niebezpieczeństwie, ponieważ Litwini wyszli na powitanie nieprzyjaciela. W walce miał zginąć Dytryka von Esbeck, dwóch innych braci oraz siedemdziesięciu Litwinów. Krzyżacy wycofali się. Fortuna im jednak nie sprzyjała, bo pod Junigedą ugrzęźli na mieliźnie. Załoga grodu nie omieszkała wykorzystać tej sytuacji. Litwini zabili brata Hermanna Kinta, zwanego też Listem, oraz dwudziestu pięciu mężów. Wyprawa braci Niemnem, z której dane było wrócić do Prus tylko jednemu rycerzowi krzyżackiemu, wykazała, że rzeka ta jest dobrze strzeżona przez Litwinów.

W połowie czerwca tego roku doszło do łupieżczego wypadu Żmudzi- nów pod Ragnetę. Przeprowadzoną przez nich akcję możemy nazwać zuchwałą, ponieważ wtargnęli oni na wyspę, na której - według Mikołaja z Jeroszyna - znajdowało się jedno z podgrodzi Ragnety. Napastnicy zrabowali stąd konie należące do miejscowego konwentu. Jesienią tego roku Ragneta i Schalauenburg zostały zaatakowane przez większe niż za pierwszym razem siły litewskie. Tym razem napastnikom chodziło o ich zdobycie. Celu tego nie osiągnęli, ale udało im się zniszczyć podgrodzie Schalauenburga. Nie wiemy, co było przyczyną ataku litewskiego. Możemy się jednak zastanawiać, czy Litwini nie chcieli wykorzystać trudności wewnętrznych zakonu, jakie ten miał w związku z buntem Prusów i zniszczyć dwóch zamków tak bardzo zagrażających ziemiom żmudzkim. [...]

Mimo chwilowych kłopotów wewnętrznych, zakon zorganizował w końcu roku 1295 kolejną wyprawę przeciwko Żmudzinom. Oddział krzyżacki w sile kilku braci i dwustu mężów, dowodzony przez komtura Ragnety Ludwika von Libenzelle, udał się najpierw pod gród, którego nazwy kroniki nie podały . Ponieważ ten nie był obsadzony przez załogę, bracia spalili go i poszli pod, należący najprawdopodobniej do linii grodów nadniemeńskich, Kymel. Mimo że gród był silnie umocniony, a jego załoga ostrzeżona o ataku, bracia zdobyli go pierwszym, odważnym szturmem. Po dokonaniu zniszczeń Krzyżacy wycofali się. Podsumowując wydarzenia lat 1294-1295 na froncie krzyżacko-litewskim, dostrzec możemy niechęć Krzyżaków do oblegania grodów żmudzkich. Ich wyprawy w tym okresie były obliczone na dokonanie zniszczeń na terytorium wroga czy przeprowadzenie jego penetracji i dokonywanie, niejako przy okazji, wypadów łupieżczych..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 81-83

"...W roku 1296 znajdujemy w Kronice Piotra z Dusburga opis dwukrotnej wyprawy na Grodno, najpierw komtura Bałgi - Zygfryda von Rechberg, następnie Henryka Zuckschwerta oraz zniszczenie przez Litwinów pięciu wsi w okolicach Golubia. Kolejność tych wydarzeń zakwestionował J. Powierski. Zimą 1296 roku silny oddział krzyżacki złożony z wielu braci i konnych z Natangii pod dowództwem komtura Bałgi Zygfryda von Rechberg zbliżył się chyba od strony Jaćwieży do Grodna. Krzyżacy przed przejściem Niemna łupili okolice pod dowództwem brata Waltera o przydomku Goldin. Podczas tej akcji doszło do walki między bratem Henrykiem von Wedere a pewnym Rusinem służącym w wojskach litewskich. Mimo poniesionych ran, brat Henryk zdołał zabić swego przeciwnika. Następnego dnia Krzyżacy przeszli zamarznięty Niemen i zaatakowali podgrodzie Grodna. Udało się im je zdobyć i zniszczyć. Wydaje się, że ich sukces należy przypisać elementowi zaskoczenia. Ataku na główny gród Krzyżacy nie ryzykowali i w pośpiechu wycofali się, zabierając ze sobą łup i jeńców.

Wkrótce po tych wydarzeniach, jeszcze w zimie tego roku, Litwini pod dowództwem Witenesa udali się z wyprawą na Inflanty. Podczas łupienia tamtejszych ziem za przewodników mieli im służyć ludzie arcybiskupa Jana III von Schwerin. Wykorzystując nieobecność głównych sił litewskich, komtur Królewca - Bertold von Brühaven - wysłał brata Henryka von Zuckschwert przeciwko „ziemiom króla litewskiego". Oddział krzyżacki zaatakował Grodno. Jego zdobycie nie powiodło się jednak - jak zaznaczył Piotr z Dusburga - z uwagi na jego potęgę. Nie odniósłszy większych sukcesów wojska zakonne wycofały się do Prus. W ślad za nimi wpadły tu oddziały litewskie . Napastnicy wpadli do ziemi chełmińskiej, niszcząc pięć wsi w pobliżu Gołubia. Krzyżacy nie spodziewali się tego napadu lub byli za słabi, by mu się przeciwstawić. Litwini zabili wielu chrześcijan i pojmali licznych jeńców, po czym bez przeszkód wycofali się. Według A. Vijuka-Kojaleviciusa oddziały litewskie grabiły terytorium państwa krzyżackiego pod wodzą samego Witenesa. W kolejnym roku 1297 źródła nie odnotowały starć na froncie krzyżacko-litewskim. Wydarzyło się w nim jednak coś, co zmieniło stosunki wzajemne walczących stron. Wybuch wojny domowej w Inflantach sprawił, że Witenes skoncentrował się na interwencji w wewnętrzne sprawy północnego sąsiada..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 83-84

"...Pierwsze posiłki litewskie dotarły do Inflant już w kwietniu 1298 roku. Wspólnie z ryżanami natarli oni na blokujące port ryski umocnienia w Neuermühlen, niszcząc magazyny zawierające zapasy zgromadzone przez Krzyżaków. Nie niepokojone przez braci wojska rysko-litewskie wróciły do miasta. W maju do Inflant wkroczyły główne siły litewskie pod dowództwem wielkiego księcia Witenesa. Władca litewski przybył - według źródeł-na czele „multitudine infidelium", prowadząc „Rusen unde de Lettowen". Do połączenia sił ryskich z Litwinami miało dojść 25 maja. Od strony rzeki Treyder Aa wpadli oni na teren zakonny. Szerząc mord i rabunek, bez większych przeszkód przeszli przez środkowe Inflanty, docierając aż do zamku Karkus. Zamek oraz jego okolica zostały zniszczone. W trakcie walk pod Karkhaus zginęło kilku braci oraz wielu mieszkańców okręgu zamkowego. Powracający do kraju Litwini mieli być tak bardzo obciążeni łupem, że utrudniał on im marsz. Śladem najeźdźców podążały wojska krzyżackie dowodzone przez wicemistrza inflanckiego Brunona. Wykorzystując moment, kiedy objuczeni łupami Litwini przeprawiali się przez rzekę Treyder Aa, Krzyżacy zaatakowali..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 89-90

Bitwa nad rzeką Trejder Aa 1 czerwca 1298

"...W dniu 1 czerwca doszło do krwawej bitwy zakończonej klęską wojsk zakonnych. Pierwsza część bitwy zakończyła się porażką Witenesa. Litwini rzucili się do ucieczki. Wojska dowodzone przez mistrza Brunona rzuciły się po uwolnieniu jeńców za uciekającym przeciwnikiem. W tym momencie Litwini, trochę z konieczności, bowiem znaleźli się w sytuacji, gdzie z jednej strony była Treider Aa, z drugiej morze, a z tyłu Krzyżacy, zaatakowali wroga. Bitwa zamieniła się w kompletną klęskę zakonu. Na placu walki pozostał mistrz, ponad dwudziestu braci i około półtora tysiąca mężów z wojsk pomocniczych. Litwini w pierwszym boju mieli utracić ośmiuset zabitych. Straty poniesione przez zakon inflancki podczas tego najazdu miały wynieść dwadzieścia tysięcy marek w srebrze..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 90-91

ozdoba

"...Zachęceni powodzeniem ryżanie i Litwini zaatakowali i zniszczyli Bertoldsmühle, którego załoga tak bardzo dała się we znaki miastu. Atak na to umocnienie miał miejsce między 1 a 24 czerwca, czyli między bitwą nad Treider Aa a oblężeniem Neuermühlen. W tym czasie ryżanie pozyskali kolejnego sojusznika, a był nim król duński. [...] Tego ataku udało się jednak zakonowi uniknąć. W dniu 24 czerwca wojska litewsko-ryskie podpłynęły statkiem i przystąpiły do oblężenia Neuermühlen. Tu jednak spotkał ich srogi zawód. Przebywający w Prusach wielki mistrz Gotfryd von Hohenlohe wysłał bowiem na pomoc zakonowi inflanckiemu komtura Królewca Bertolda von Brühaven na czele oddziału liczącego kilkudziesięciu braci. W dniu 29 czerwca zaatakowali oni i rozbili oblegających zamek krzyżacki ryżan i Litwinów [...]. Wojska litewsko-ryskie poniosły znaczne straty, jak zaznacza Starsza Kronika Wielkich Mistrzów, Krzyżacy „uczynili kilka wdów w Rydze". W starciu wyróżnił się walczący w wojskach krzyżackich Samb imieniem Geyduse, wokół którego utworzył się jakby mur złożony z ciał pozabijanych przez niego Litwinów. Krzyżacy ścigali uciekających Litwinów aż do granicy. Straty odniesione przez zakon podczas najazdu litewskiego miały w tym czasie wzrosnąć już o kolejne dwa tysiące marek w srebrze, a liczba zabitych mieszkańców kraju w sumie od początku wybuchu konfliktu, do trzech tysięcy. Należy podkreślić, że w oddziale krzyżackim przybyłym z Prus znajdował się rycerz (Jotfiyd von Rogga, wyznaczony przez wielkiego mistrza na urząd mistrza inflanckiego..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 91-92

"...W 1298 roku ciężkie walki toczyły się między zakonem z Litwą także na drugim z interesujących nas frontów. W trakcie gdy Bertold von Brühaven walczył w Inflantach na rzecz tamtejszego zakonu, silny oddział krzyżacki pod dowództwem komtura Brandenburga Kuno zaatakował litewskie grody Junigedę i Pistę. Krzyżacy liczyli pewnie na osłabienie załóg siedzących w grodach żmudzkich nad Niemnem. Wydaje się, że mieli rację, ponieważ komturowi udało się zniszczyć podgrodzia obydwu grodów. Kronikarz Piotr z Dusburga w swym opisie zniszczenia podgrodzi Junigedy i Pisty zaznaczył, że komtur ostrzeliwał je ogniem. Możemy więc założyć, że zgodnie ze sztuką zdobywania grodów drewnianych, najpierw odrzucono warstwę ziemno-glinianą ich obwałowań, a następnie odkrytą w ten sposób drewnianą ścianę podpalono. Bracia nie zdecydowali się jednak po raz kolejny na szturm głównego grodu. Po odejściu sił komtura pod grodami nadniemeńskimi pojawił się drugi oddział krzyżacki z Ragnety. Bracia z konwentu ragneckiego dotarli na teren walki okrętem. Poza sformułowaniem Kroniki, że zacięta walka rozgorzała na nowo, nic nie wiemy ojej rezultacie.

W dniu świętego Michała (29 września) oddział litewski liczący stu czterdziestu wojowników wpadł niespodziewanie od strony Mazowsza do miasta Straaburg (Brodnica). Litwinom udało się kompletnie zaskoczyć miasto. Nie napotykając na opór, zabili wielu mieszkańców, w tym jednego księdza. Krzyżacy jednak szybko zebrali z okolic pospolite ruszenie. Za wycofującymi się oddziałami litewskimi następował komtur ziemi chełmińskiej, Konrad Sack, na czele silnego oddziału złożonego z landwehry chełmińskiej. Krzyżacy weszli za uciekającymi Litwinami do Wildnis. Tu udało im się rozbić oddział litewski, uwalniając jeńców. Atak na Brodnicę miał być napadem odwetowym za zniszczenie podgrodzi Junigedy i Pisty przeprowadzonym już po powrocie sił litewskich z Inflant. Po odparciu ataku litewskiego Konrad Sack miał podjąć decyzję o wzmocnieniu obronności terenów wokół Brodnicy wraz z rozszerzeniem osadnictwa nad środkową Drwęcą. Najważniejszym punktem tego systemu obronnego miała być planowana budowa twierdzy w Brodnicy. O realnym zagrożeniu pogranicza państwa krzyżackiego atakami litewskimi świadczy przeniesienie w 1298 roku kapituły kurlandzkiej z Kłajpedy do Windawy.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 93-94

"...W roku 1299 kroniki nie odnotowały ataku krzyżackiego na ziemie żmudzkie. Litwini natomiast zorganizowali w tym roku wyprawę do Natangii. Komtur Brandenburga Kuno w porę ostrzeżony przez krzyżacką Geschrei oczekiwał na idący na Natangię oddział litewski liczący sześciuset jeźdźców". Możemy założyć, że jego oddział wypatrywał wroga na granicy Natangii, gdzieś z okolic między zniszczonymi wojną Galindii i Nadrowii. Litwini jednak, w porę ostrzeżeni, ukryli się w lasach. Wydaje się, że korzystali z pomocy miejscowych Prusów. Po rozpuszczeniu przez komtura, przekonanego o zażegnaniu niebezpieczeństwa, pospolitego ruszenia napastnicy wtargnęli do nie bronionej w tym momencie Natangii. Litwini dokonali tu licznych zniszczeń uprowadzając kilkuset jeńców. Według J. Voigta napad litewski miał miejsce zimą na początku 1299 roku..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 94-95

"...Kolejny napad litewski na Prusy nastąpił jesienią 1300 roku. Oddział litewski, liczący siedemdziesięciu pięciu jeźdźców, wpadł nagle na teren biskupstwa warmińskiego. Trasa napadu litewskiego mogła być zbliżona do tej sprzed roku, kiedy łupiono Natangię. Litwini zniszczyli pewną wieś w terytorium Glottovie (Glottow), zabijając i biorąc do niewoli kilku chrześcijan. Brat Walter Goldin, nazywany przez Kroniką kompanem komtura Brandenburga, przygotował na powracających z łupem Litwinów zasadzkę, lokując swych ludzi we wsi, w pobliżu drogi, którą szli najeźdźcy. Atakując ich z zaskoczenia, zabił prawie wszystkich Litwinów, z wyjątkiem trzech, którym udało się zbiec z pola walki. Należy zaznaczyć, że na tak zwanym terytorium Glottovie w 1311 roku lokowano wieś Glotowo. Dwa kolejne ataki litewskie na południe od Królewca doczekały się odwetu ze strony zakonu. Jesienią 1300 roku wojska krzyżackie, dowodzone przez brata z konwentu królewieckiego Henryka von Dobin, najechały na terytorium grodowe Oukaym. Nie wiemy, w jaki sposób Krzyżacy dostali się pod ten gród należący do serii umocnień żmudzkich nad Jurą. Punktem wyjścia wyprawy mógł być Królewiec, bowiem tu 29 września znajdował się, obok Bertolda von Brühaven i innych komturów, Henryk von Dobin. Oddział liczący kilku braci i 200 mężów zniszczył sześć wsi oraz zrabował okolice grodu. Podejście pod sam gród musiało być ryzykowne, ponieważ obudziło czujność jego załogi. Wycofujących się Krzyżaków zaatakowali zamieszkujący terytorium grodowe Żmudzini. W zaciętej walce miało paść wielu zabitych i rannych z obu stron.

W tym samym roku silne wojsko litewskie, liczące według źródeł sześć tysięcy zbrojnych, zaatakowało ziemię dobrzyńską. Najazd litewski na ziemię dobrzyńską miał być karą dla księcia Siemowita za porzucenie swego dotychczasowego sojusznika Władysława Łokietka, ale też zapobiegał ewentualnemu połączeniu Wacława II, zajmującego dzielnice należące do Łokietka, z Krzyżakami. Z wojska litewskiego, rabującego pod dowództwem Witenesa ziemie polskie, oderwał się oddział w sile stu wojowników, który po przejściu Drwęcy wtargnął do ziemi chełmińskiej. Po zrabowaniu dwóch wsi i wzięciu siedemdziesięciu jeńców, napastnicy rozpoczęli odwrót z terenu państwa krzyżackiego. Następujący z nimi Krzyżacy przystąpili do ataku, podczas którego oddział litewski został rozbity, a jeńcy zostali uwolnieni. W walce miał ozginąć siedemdziesięciu spośród stu Litwinów. Pozostali przy życiu dołączyli do głównych sił litewskich, informując ich o poniesionej porażce. Wiadomość ta była skuteczną przestrogą dla innych oddziałów litewskich, ponieważ żaden z nich nie odważył się już na oderwanie od głównych sił wracających z Polski i łupienie ziem zakonnych. Utonięcie wielu Litwinów w Narwi, przypisywane przez Piotra z Dusburga popłochowi, w jaki mieli wpaść Litwini po starciu z Krzyżakami, było - według J. Powierskiego - wymysłem kronikarza. Na rzece mogło dojść do załamania lodu spowodowanego ociepleniem. Porażka Litwinów dowiodła, że Krzyżacy uważnie strzegli wschodniej części ziemi chełmińskiej.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 95-97

"...Najprawdopodobniej w 1302 roku zakon inflancki zorganizował wyprawę na ziemie litewskie. Pozostaje sprawą otwartą, czy poprowadził ją przebywający w tym czasie w Inflantach wielki mistrz Gotfryd von Hohenlohe. W odwecie, latem 1303 roku, Litwini najechali dobra biskupa dorpadzkiego i kapituły ryskiej, niszcząc tu zameczek Marxe (Marks) położony nad rzeką Aiviekste. [...]

Na 1301 rok Piotr z Dusburga, a za nim inne kroniki datują zniszczenie przez wojska zakonne grodu Oukaym. Wydarzenie to należy jednak przesunąć na rok 1302, bowiem zarówno Piotr z Dusburga, jak i Mikołaj z Jeroszyna, poza cytowaną w przypisie Starszą Kroniką Wielkich Mistrzów, zaznaczyli, że do zniszczenia Oukaym doszło za czasów, gdy mistrzem pruskim był Konrad Sack. Jak wiemy, sprawował on urząd mistrza pruskiego od 1302 roku. Naczelnik grodu o imieniu Drayko (Draike) zapragnął się nawrócić na wiarę chrześcijańską. Wysłał w tajnym poselstwie do komtura Ragney Volrata swego syna o imieniu Pinnona (Pinne) z propozycją oddania grodu Krzyżakom. Decyzja o ataku na Oukaym miała swą wagę, skoro komtur zawiadomił mistrza Konrada o propozycji złożonej mu przez naczelnika tego grodu. Według J. Powierskiego - mógł to uczynić osobiście w Królewcu na początku września, gdzie Konrad Sack odbywał naradę wraz z innymi komturami. Po otrzymaniu zgody na wyprawę poszedł nocą pod Oukaym. Wykorzystując fakt, że załoga grodu spała, Drayko otworzył przed wojskami krzyżackimi jego bramę. Bracia wtargnęli do Oukaym mordując jego mieszkańców, w tym drugiego syna Drayka o imieniu Sudargo. Po spaleniu grodu i pojmaniu licznych jeńców Krzyżacy wycofali się do Ragnety. Zabrali ze sobą Drayka i jego rodzinę. Zostali oni w Ragnecie ochrzczeni. Krótko po tym wydarzeniu mały, bo liczący 10 jeźdźców, oddział litewski wpadł w celach grabieżczych do komturstwa dzierzgońskiego. Może z powodu niewielkich rozmiarów oddziału udało się napastnikom przecisnąć aż po Dzierzgoń. Nie wiemy, jak wielkich szkód udało im się dokonać. Za uciekającymi Litwinami pogoń rozpoczął niewielki wzrostem, ale - jak zaznaczyły kroniki - odważny brat Gundram (Gunderam) z miejscowego konwentu. Do starcia doszło dopiero w puszczy. Już w pierwszym boju brat Gundram odniósł śmiertelną ranę. Został uderzony lancą tak nieszczęśliwie, że jego wnętrzności wypłynęły na wierzch. Litwini zostali jednak rozbici, jeńców i łupy odzyskano. Ciało brata Gundrama zostało przyniesione do Dzierzgonia wśród „płaczu bab", które zostały dzięki jego odwadze uwolnione z niewoli.

W tym samym roku silny oddział litewski wpadł do ziemi lubawskiej w celu dokonania rabunków. Źródła nie informują nas, skąd dotarli tu Litwini. Wydaje się jednak, że raczej z puszczy galindzkiej, a nie z Mazowsza, ponieważ w tym okresie żadne źródło nie wspomina o ataku litewskim na tę dzielnicę. Napastnicy mieli zniszczyć pięć wsi i ująć dwustu jeńców. Mikołaj z Jeroszyna dopisał jeszcze informację o zamordowaniu przez Litwinów pięciuset chrześcijan. Za wycofującymi się przez puszczę galindzką napastnikami podążali Krzyżacy z pospolitym ruszeniem z komturstwa dzierzgońskiego. W Wildnis Litwini podzielili się na dwa oddziały, podobnie zrobili podążający ich śladem Niemcy. Jednemu z oddziałów krzyżackich udało się dogonić i rozbić przeciwnika. W walce miało zginąć sześćdziesięciu pięciu Litwinów, a bracia uwolnili siedemdziesiąt porwanych kobiet i dzieci. Drugi z oddziałów krzyżackich nie zdołał już dogonić wroga. Krzyżacy znaleźli natomiast w puszczy pięciu wycieńczonych chłopców, którzy zostali porwani przez najeźdźców. Tylko nielicznym Litwinom dane było wrócić do domu. Większość z nich zginęła w Wildnis bądź to z głodu, bądź popełniając z rozpaczy samobójstwo. Atak litewski na ziemię lubawską był sygnałem, że Litwini szukają słabego punktu dla swoich wypadów na ziemie zakonu pruskiego. Po nieudanych atakach na dobrze chronione wschodnie pogranicze ziemi chełmińskiej, postanowili uderzyć bardziej na północ..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 98-101

"...Na początku 1303 roku silne wojsko krzyżackie pod dowództwem mistrza pruskiego Konrada Sacka wpadło do żmudzkiego Karsowia. Tu jednak przewodnik zwodził ich tak długo, że ostrzeżeni o napadzie mieszkańcy zdołali ukryć się w lasach [...]. W tej sytuacji Krzyżacy dokonali maksymalnych zniszczeń napotkanych wiosek, porywając niewielu przypadkowo spotkanych mieszkańców. Po jednym dniu pobytu w ziemi karsowskiej Krzyżacy wycofali się przez zamarzniętą Zatokę Kurońską. Wydaje się, że chociaż napastnicy nie wzięli jeńców, cel wyprawy, jakim było bez wątpienia spustoszenie terytorium wroga, został osiągnięty. [...] W tym samym roku, wkrótce po napadzie mistrza na Karsowie, pięćdziesięciu latrunculi litewskich po raz kolejny wpadło do ziemi lubawskiej. Litwini zastosowali podstęp, wysyłając przed swym wojskiem mówiącego po polsku przewodnika. Ten stwierdził po powrocie do swego oddziału, że nikt nie spodziewa się ataku. Korzystając z zaskoczenia, Litwini dokonali zniszczeń wielu wsi, zabili licznych chrześcijan. Podobnie jak przed rokiem, wycofując się, podzielili swe siły na dwa oddziały. Jeden z nich został zaatakowany przez idących za napastnikami braci z konwentu dzierzgońskiego. Krzyżakom udało się zabić piętnastu Litwinów i uwolnić pięćdziesięciu jeńców. Godny zauważenia jest fakt, że w ciągu dwóch lat kroniki zanotowały aż trzy ataki łupieżcze w rejon na południe od Dzierzgonia. Widocznie ten kolonizowany, a - jak zauważyliśmy - słabo strzeżony, obszar państwa krzyżackiego był atrakcyjnym miejscem dla ataków litewskich w tym okresie. Za każdym też razem, z mniejszym lub większym sukcesem, ścigały ich oddziały z konwentu dzierzgońskiego..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 101-102

"...W końcu 1304 roku po raz pierwszy od krucjaty 1272/1273 roku na teren państwa krzyżackiego przybyli pielgrzymi. Z Rzeszy przybyli rycerze nadreńscy pod dowództwem Wernera grafa von Homberg, Adolfa von Windhövel z bratem, Dietricha von Einer i jego brata Arnolda. Przebywali oni poza terenem Rzeszy w okresie od stycznia 1304 do listopada 1306 roku. Na początku 1305 roku wzięli udział w pierwszej krucjacie na ziemie litewskie. Krzyżacy wtargnęli w dwóch oddziałach na ziemie litewskie. Oddział pod dowództwem komtura Brandenburga Konrada von Lichtenhagen skierował się ku Grodnu. W trzy dni po nim pielgrzymi z komturem Królewca Eberhardem von Virneburg w sile dwóch tysięcy jeźdźców wyruszyli do żmudzkiego terytorium Pograude. Nie wiemy, jak powiodło się wojskom atakującym Grodno. Krzyżakom, pustoszącym terytorium Pograude, nie udało się sprowokować Żmudzinów do walki. Przystąpiono do niszczenia terytorium wroga na zasadzie wyniszczenia wszystkiego, co można było zdewastować, zabijając tysiące mieszkańców. Krzyżowcy dotarli pod Castrum Gedemini (Gedeminnen huse). W jego pobliżu Krzyżacy urządzili dla swych gości coś w rodzaju turnieju rycerskiego. Na wzgórzu umieszczono flagę zakonną, a herold mówił ,„kto odważy się przeciwstawić wojsku znad Renu, kto odważy się temu rycerstwu ubliżyć, ten niech zejdzie tu, dopóki powiewa flaga zakonu, i rozpocznie walkę". Nie może budzić naszego zdumienia, że do popołudnia nie zjawił się śmiałek, który odważyłby się znieważyć flagę zakonu. W tej sytuacji znużone rycerstwo zadecydowało o odwrocie. Krzyżacy obawiali się, że podczas wycofywania się Żmudzini, swoim zwyczajem, będą robili zasadzki i podejmowali próby ataku na wracającego z łupem nieprzyjaciela. Zdecydowano więc podzielić siły na dwa oddziały, z których jeden pozostawał w odwodzie jako zasadzka dla atakujących pogan. Posunięcie to okazało się skuteczne, bowiem Żmudzini rzeczywiście spróbowali walki podjazdowej, ale sami wpadli w zasadzkę i po stracie dwudziestu wojów pozwolili nieprzyjacielowi odejść w spokoju.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 103-104

"...W marcu 1305 roku silne wojsko krzyżackie pod dowództwem komtura Królewca — Eberharda von Virneburg skierowało się pod odbudowane po zniszczeniu w roku 1302 Oukaym. Naczelnik tego grodu o imieniu Swirtil utrzymywał potajemne kontakty z Krzyżakami. Obiecał on otworzyć bramy grodu przed wojskami zakonnymi. Niemcy wtargnęli do Oukaym przez otwartą za sprawą Swirtila, bramę warowni. Rozpoczęła się rzeź jego mieszkańców: starców, kobiet, dzieci i mężczyzn. Załoga zdradzonego grodu musiała stawiać opór, bowiem w walce zginęło trzydziestu napastników. Po spaleniu grodu część oddziału zakonnego została wysłana przez komtura celem złupienia terytorium Oukaym. Naczelnika Oukaym Swirtila oraz jego rodzinę ochrzczono w Królewcu. Zastanawia fakt, że po raz kolejny w ten sam sposób, przez zdradę jej naczelnika, uległa zniszczeniu ta sama twierdza żmudzka. Powstaje pytanie, dlaczego dowódcy tego właśnie grodu byli podatni na propagandę używaną przez Krzyżaków. Niestety, źródła nie dają na nie odpowiedzi.

W tym samym roku wójt biskupa sambijskiego Filip von Bolandt udał się na czele oddziału liczącego jedenastu braci i dwustu mężów na ziemie litewskie. Wydaje się, że grabili oni przygraniczny teren żmudzki. Zniszczono tu trzy wsie i schwytano jeńców. Bracia nie mieli jednak w tym momencie dobrego rozeznania atakowanego terenu. W pobliżu miejsca, które grabili, znajdowało się silne, bo liczące tysiąc pięćset zbrojnych, wojsko litewskie pod dowództwem samego Witenesa. Odbywał on tu naradę ze swoimi bajorami. Zawiadomiony o najeździe wielki książę na czele swych wojsk rozpoczął pościg za najeźdźcami. Krzyżacy tymczasem podzielili swe siły na dwa oddziały. Jeden z nich został z łupem wysłany do Prus, drugi, pełniący zapewne rolę straży tylnej pod dowództwem wójta biskupiego, pozostał na terenie, który niedawno złupił. Tu też Krzyżacy zostali zaatakowani przez Litwinów. W walce został ciężko raniony włócznią przez pewnego Rusina bratanek wójta młodszy Bolandt, którego imienia źródła nie podają. Widząc to Filip von Bolandt, chwycił oburącz miecz i zabił wojownika litewskiego, odcinając mu głowę. Odgłosy wałki usłyszał drugi z oddziałów krzyżackich. Przybywszy na pole walki, stoczył on zacięty bój z Litwinami. Władca litewski miał zarządzić odwrót swych wojsk w obawie przed przybyciem kolejnych oddziałów krzyżackich. W walce bracia mieli stracić czterech rycerzy: dwóch Bolandtów, Bernarda von Hohenstein, Jana Möncha i sześciu knechtów. Spośród Litwinów miało zginąć siedemnastu możnych [...] i liczni z pospolitego ludu [...]

W marcu 1305 roku Litwini zaatakowali Inflanty. Do starcia między nimi a wojskami zakonnymi doszło w dniu 12 marca nad Dubeną. W jego wyniku na placu boju pozostał komtur Ascheraden Jan von Schonenhagen. Źródła nie informują nas o ewentualnej pomocy ryżan dla wojsk litewskich w tym najeździe, nie wiemy też, czy Litwini przybyli do Inflant na prośbę mieszczan. Zaostrzenie sytuacji w Inflantach nastąpiło wkrótce po najeździe litewskim..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 104-105

"...Od początku 1306 roku zakon skierował swą uwagę ku sprawom litewskim. [...] W roku 1306 mistrz pruski otrzymał informację, że Litwini, zebrawszy swe siły w rejonie Grodna, kierują się przeciwko ziemiom polskim. Istotnie, w źródłach znajdujemy informację o najeździe w 1306 roku i uprowadzeniu licznych jeńców z okolic Kalisza i Stawiszyna [...]. Mistrz wysłał pod Grodno oddział pod dowództwem Albrechta von Hagen w sile czterystu Natangów i licznych braci. Wojskom zakonnym udało się, korzystając z gęstej mgły, wtargnąć do podgrodzia Grodna. Zgodnie ze zwyczajem - jak zaznaczył Piotr z Dusburga - Krzyżacy zaczęli mord i rabunek chwytając jeńców. Podgrodzie zostało spalone, a bracia ze znacznym łupem wrócili od kraju. Nie po raz pierwszy wojska zakonne najechały terytorium wroga w momencie, gdy ten przebywał poza swoim krajem. Takie postępowanie było korzystne z dwóch powodów. Po pierwsze, łatwiej było rabować słabo broniony kraj, po drugie, zmuszano nieprzyjaciela do powrotu jego wojsk z wyprawy, niezależnie jak duże odnosiłby sukcesy na atakowanym terenie. Ten sukces Krzyżacy zawdzięczali dobremu wywiadowi w kraju wroga. Mimo nieobecności głównych sił litewskich, bracia nie zdecydowali się na szturm głównego grodu. Z planem takim wyszedł komtur Królewca Eberhard von Virneburg. Na czele oddziału, który Piotr z Dusburga przesadnie obliczał na stu braci i sześć tysięcy mężów, zaatakował Grodno. Władca litewski zdążył już jednak obsadzić gród nowymi wojownikami. Litwini chcieli walki. Załoga zamku wyszła naprzeciw atakującym go wojskom zakonnym. Po zaciętej i okupionej dużymi stratami po obu stronach walce, Litwini zostali zmuszeni do wycofania się do zamku. Wkrótce jednak obrońcy Grodna po raz kolejny zaatakowali stojących pod jego murami Krzyżaków. Zacięta walka trwała od wschodu słońca do popołudnia. W jej wyniku Krzyżacy mieli stracić dwunastu braci i trzydziestu mężów. Także Litwini ponieśli wielkie straty w ludziach. Brat Hartman von Elsterberg miał umrzeć raniony strzałą. Krzyżakom nie udało się przełamać obrony litewskiej, po spustoszeniu okolic Grodna wycofali się więc do Prus. [...]

Równie szybką reakcję Witenesa na działania zakonu dostrzec możemy na froncie w Inflantach. Tutejsi Krzyżacy zajęli, będący od wielu lat w sferze wpływów litewskich, Połock. Ich sukces okazał się krótkotrwały, bowiem w roku 1307 odzyskały go wojska wielkiego księcia.


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 107

"...Po wyjeździe arcybiskupa Fryderyka z Inflant, ryżanie ponownie związali się z Litwinami - wrogami wiary katolickiej, zakonu, biskupa dorpadzkiego i jego wasali. Wojska litewsko-ryskie najechały dobra biskupa dorpadzkiego i zakonu. Po ich złupieniu, ścigani przez wojska zakonne, udali się po mury Rygi. Tu w osłonie, którą zapewniało miasto, założyli obóz warowny. Dostojnicy zakonni nie zdecydowali się na atak w obawie, że Litwini połączą się z ryżanami. Za cenę siedmiuset marek i obietnicę nadania miastu ziem w Kurlandii i na Ozylii bracia uzyskali neutralność Rygi. Zabezpieczeni w ten sposób Krzyżacy zaatakowali Litwinów, rozbijając ich i odzyskując zagarnięty łup. [...] Wydaje się jednak, że do walki pod Rygą doszło dopiero 2 lipca 1307 roku, taką datę walk pod murami Rygi podają bowiem cytowane przez nas źródła. [...] W dalszej części relacji prokurator zarzucał ryżanom jeszcze dwukrotne wzywanie Litwinów, którzy na ich zlecenie łupili Inflanty. [...]

Na początku 1307 roku w Prusach doszło do drugiego przybycia pielgrzymów, którego celem była walka z pogańską Litwą. Do Prus po raz kolejny przybyli Adolf von Windhövel, bracia Dietrich i Arnold von Einer, ponadto graf Johann von Sponheim, Rüdeger von Einer (trzeci z tego rodu), Amold i Jakub de Pomerino, Krzyżacy zebrali 1,4 tysiąca wojowników, planując zniszczenia w głębi terenu litewskiego bez tracenia sił i czasu na obleganie grodów. Z powodu niezbyt mroźnej zimy do wyprawy jednak nie doszło. [...] Na wieść o tym, że do krucjaty Żmudzini z Karsowia zapragnęli zorganizować wyprawę przeciwko Kłajpedzie. 0 tych zamiarach Żmudzinów miał się dowiedzieć komtur Ragnety Volrada (Volza) von Liebelow. Na jego rozkaz brat Hildebrandt von Rehberg na czele oddziału złożonego z osiemdziesięciu mężów udał się przeciw ziemi karszowskiej. Pozostawała ona bez ochrony zbrojnej, ponieważ wojownicy z Karszowia znajdowali się już w tym czasie w okolicach Kłajpedy. Zgodnie z kanonami ówczesnej sztuki wojennej oddział zakonny szerzył w ziemi karszowskiej śmierć i zniszczenie, porywając siedemdziesięciu jeńców. Wydaje się, że atak w okolicach Kłajpedy był pierwszym zbrojnym wypadem mieszkańców Karsowia na ziemie krzyżackie od czasów zhołdowania ich przez Ludwika von Libenzelle. [...]

Wkrótce po spustoszeniu ziemi karsowskiej wysłani z Ragnety bracia płynęli okrętem po Jurze. Udało im się zaskoczyć śpiącą na podgrodziu Putenicka załogę. Napastnicy o poranku wpadli do podgrodzia, mordując część załogi oraz mieszkańców grodu. Litwini, którzy zdołali uniknąć pogromu, schowali się w głównym grodzie. Krzyżacy spalili podgrodzie i porwali kobiety i dzieci, które udało się im tutaj schwytać. Wydaje się, że płynący statkiem bracia mieli za zadanie obserwować wrogi teren i wykorzystali okazję, jaka nadarzyła się pod Putenicka. Żmudzini szybko, bo jeszcze w tym samym roku, mieli odbudować zniszczone podgrodzie i wzmocnić gród.

Tego samego roku jesienią wojska z Ragnety pod dowództwem komtura przybyły pod Putenicka. Widocznie Krzyżacy liczyli na zdobycie grodu, w którym tak dobrze udał im się niedawno rabunek i który już został przez nich osłabiony. Po raz kolejny zniszczono podgrodzie wraz ze znajdującymi się tu zasiewami, a mieszkańców wymordowano lub wzięto do niewoli. Źródła nie mówią o szturmie na główny gród. Prawdopodobnie Krzyżacy nie usiłowali tego robić, licząc, że mieszkańców okręgu Putenicka uda się zmusić do kapitulacji ciągłym nękaniem. Po zniszczeniu zapasów zboża stanęli oni wobec widma głodu przed zbliżającą się zimą. Szturm na Putenicka mógłby kosztować braci zbyt dużo. W razie zbyt długiego pobytu, na terenie wroga mogłaby się ponadto pojawić odsiecz, a wtedy Krzyżacy być może nie wróciliby już do Ragnety. Zamiast wdawać się w ciężką i ryzykowną walkę, Krzyżacy woleli oczekiwać na nadarzającą się okazję i pustoszyć wrogie terytorium. Już wkrótce dopisało braciom szczęście. Ich szpiedzy donieśli o zbliżającej się zmianie załogi grodu Bisena, tego samego, który Konrad von Thierberg zniszczył w 1283 roku, rozpoczynając wojnę litewską. Oddział krzyżacki pod dowództwem wicekomtura Ragnety Fryderyka von Libenzelle złożony z dwudziestu dwóch braci, spośród których Piotr z Dusburga wymienił Alberta von Ora, Dietricha von Altenburg (przyszłego wielkiego mistrza w latach 1335-1341) oraz sześćdziesięciu mężów, udał się w pobliże Biseny do pola Calsheim (Kaisem). Tu oczekiwali na idących zmienić załogę wspomnianego grodu Litwinów. Bracia znienacka zaatakowali oddział wroga, który miał liczyć osiemdziesięciu pięciu wojowników. W walce zginęło osiemdziesięciu dwóch Litwinów, o stratach poniesionych przez Krzyżaków źródła milczą.

Kolejnym sukcesem odniesionym przez komtura Ragnety było zdobycie i zniszczenie grodu Putenicka. Sukces ten osiągnęli Krzyżacy w sposób typowy dla tego okresu walk ze Żmudzinami, a więc przez zdradę naczelnika grodu. Kapitan Putenicka o imieniu Spudo (Spude) zgłosił się do komtura Volrada z ofertą oddania mu zarządzanego przez siebie grodu. Takich okazji, jak się przekonaliśmy, Krzyżacy nie byli zwykli marnować. Komtur zebrał całe dostępne mu wojsko i udał się pod Putenicka. Zastał otwartą przez naczelnika bramę grodu. Bracia wtargnęli do środka twierdzy, czyniąc rzeź wśród jej mieszkańców i porywając jeńców. Po dokonaniu rabunku gród wraz z podgrodziem został doszczętnie spalony. Spudo wraz z ojcem, braćmi i resztą rodziny po przybyciu do Ragnety zostali ochrzczeni. Prowadzona przez komtura Volrada wojna przyniosła wreszcie oczekiwany sukces w postaci kapitulacji ziemi karsowskiej. Należy przypomnieć, że była ona z przerwami atakowana przez Krzyżaków już od czasów sojuszu z Mendogiem i budowy w 1259 roku Jurgenburga. Z powodu ciągłych najazdów wojsk z komturstwa ragneckiego Żmudzini zdecydowali się na opuszczenie swych grodów Scroneyte (Scroneiten) i Biverwate (Bibberwaten). [...] Kroniki podkreślają natomiast, że okoliczni mieszkańcy byli zmuszeni opuścić swe domostwa z uwagi na ciągłe zagrożenie atakami krzyżackimi. Wspomniane grody już nigdy nie zostały odbudowane. [...] Wojska zakonne spaliły puste Scroneyte i Biverwate, a Karsowie zostało zamienione w bezludną puszczę (Wildnis).


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 109-113

"...Od roku 1308 obserwujemy serię wypraw Witenesa przeciwko państwu krzyżackiemu w Prusach. Była ona związana z istotnym przewartościowaniem, które następowało w prowadzonej przez wielkiego księcia polityce zagranicznej. Witenes doszedł do wniosku, że istotne zagrożenie bytu rządzonego przez niego państwa pochodzi z Prus. To wymagało zerwania z tradycyjnym kierunkiem wypraw litewskich na Inflanty i skierowania ich przeciwko Prusom. Sposobność do ataku na zakon pruski dawał zarysowujący się konflikt krzyżacko-polski o Pomorze. Należało więc zaprzestać najazdów łupieżczych na ziemie polskie, tym bardziej, że zarówno Witenes, jak i jego brat Giedymin byli zainteresowani trwałymi nabytkami terytorialnymi, a te oferowała Ruś.

W kwietniu 1308 roku silne wojsko żmudzkie w liczbie pięciu tysięcy jeźdźców, pod dowództwem naczelników o imionach Mansto (Manste) i Sudargusa (Sudargen), skierowało się przez Mierzeję Kurońską do Sambii. Wydaje się, że tak silna armia została wysłana z pomocą i na rozkaz wielkiego księcia. Najeźdźcy spustoszyli tu terytoria Powunde i Rudowie. Nocą Żmudzini wycofali się nie niepokojeni przez wojska zakonne. Fakt, że Żmudzini bezkarnie grabili w okolicach Królewca, świadczy o sile zgromadzonej armii. Nie mogąc zebrać wystarczających sił pospolitego ruszenia, by stawić przeciwnikowi opór na własnym terenie czy też go ścigać, Krzyżacy zostali zmuszeni do zamknięcia się w zamkach. Zapiska o najeździe na Sambię zamyka wojnę krzyżacko-litewską do roku 1309..."


Fragment książki: Dariusz Prekop - "WOJNA ZAKONU KRZYŻACKIEGO Z LITWĄ W LATACH 1283-1325" s. 114

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości