ozdoba

KAMPANIA OPAWSKA
1253

ozdoba

Najpóźniej w maju 1253 roku do Daniela I Halickiego dotarło poselstwo Beli IV z prośbą o wsparcie w wojnie z Czechami Przemysła Ottokara II. Oprócz tego na terenie Austrii w nieodległym od granic Królestwa Węgier, położonym kilkanaście kilometrów od Wiednia, Himbergu, rezydował wraz z małżonką Gertrudą syn Daniela I Roman Daniłowicz. Twierdza była oblegana przez wojska czeskie, więc książęca para cierpiała głód.

Daniel I Romanowicz zdecydował się pomóc węgierskiemu sojusznikowi a tym samym synowi i rozpoczął przygotowania.

"...Zmobilizowane zostały pułk samego Daniela, drużyny przebywających u niego Tewtywiła i Edywida, oddziały Lwa Daniłowicza oraz posiłki od Wasylka prowadzone przez tysiącznika Jerzego. Na czele tej armii udał się starszy Romanowicz do Krakowa. Bolesław Wstydliwy nie miał specjalnej ochoty przyłączać się do antyczeskiej eskapady. Zaczęli go jednak usilnie przekonywać żona [...] oraz Daniel. W końcu władca Małopolski uległ. Połączone siły ruszyły na zachód. W Koźlu nad Odrą doszło do spotkania z kolejnym uczestnikiem koalicji księciem opolskim Władysławem Kazimierzowicem Mieszkowicem. Rusini w tym momencie mieli już za sobą niebagatelny dystans. Zakładając, że koncentracja sił Romanowiczów nastąpiła w Chełmie przebyły one ok. 500 km..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 336-337

"...Do północnych Moraw tymczasem weszli, sprzymierzeni z królem Węgier, kniaziowie ruscy: Daniel halicki, jego syn Lew oraz posiłki Wasylka włodzimierskiego, a także wodzowie litewscy Tewtywił i Edywid. Towarzyszył im książę krakowski Bolesław Wstydliwy oraz Władysław opolsko-raciborski. Pobudki, jakimi kierowali się książęta polscy, przystępując do walki z Otokarem, były różne. Bolesław uczynić to miał na skutek nalegań swojej żony Kingi - córki Beli IV. Co do Władysława zaś, zdania historyków są podzielone. Najsłuszniejszy wydaje się tutaj pogląd Antoniego Barciaka, że był to odwet za zniszczenie Raciborza, jakiego w 1249 r. dokonał biskup ołomuniecki Bruno z Schauenburga..."


Fragment książki: Norbert Mika "WALKA O SPADEK PO BABENBERGACH" s. 41

"...Z Koźla powiększona o konne i piesze oddziały Władysława armia ruszyła na południowy - zachód ku rzece Psinie. Przed przekroczeniem granicy Opawszczyzny Daniel i Lew odbyli naradę z księciem opolskim (ciekawe, choć pewnie przypadkowe jest pominięcie uczestnictwa Bolesława), mającym wskazać najlepszy cel ataku. Władysław jednak, według relacji Kroniki halicko-wołyńskiej, oszukał ruskich sojuszników. [...] Sam władca Opola, jak się wydaje, chciał przede wszystkim odwetu na biskupie ołomunieckim Brunonie z Schauenburga, który w 1249 r. zniszczył Racibórz. Natomiast, co do planów strategicznych Rusinów i Bolesława wypowiadać się jeszcze trudniej. Być może, o ile całość działań wielkiej antyczeskiej koalicji była skorelowana chronologicznie - co jest zresztą całkiem prawdopodobne - Daniel i Bolesław Wstydliwy liczyli na połączenie się z siłami węgierskimi, które operowały w Dolnej Austrii i w rejonie odległego od Opawy zaledwie o ok. 70 km Ołomuńca. Oczywiście, jest to tylko przypuszczenie, bo źródła o czymś takim wprost nie informują. Jest jednak kilka przesłanek potwierdzających tę hipotezę..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 337-339

"...Po przekroczeniu granicznej rzeki Psiny (Cyny), oddzielającej wówczas Śląsk od Moraw, wyprawa ta rozdzieliła się. Część wojsk, którymi dowodził Lew ruszyła na południowy-wschód, w kierunku zalesionego pasma Beskidów, część natomiast wraz z Danielem i książętami polskimi obiegła Opawę..."


Fragment książki: Norbert Mika "WALKA O SPADEK PO BABENBERGACH" s. 41

"...W każdym razie po przekroczeniu granicznej Psiny Daniel zdecydował się podzielić swoje siły. Większą ich część, składającą się bez wątpliwości wyłącznie z konnicy, oddaną pod dowództwo Lwa, Tewtywiła, Edywida i dworskiego [Andrzeja?], a prowadzoną przez dostarczonych przez Władysława przewodników, wysłał w nieokreślonym przez źródło kierunku. Sam zostawił przy sobie starych bojarów oraz ludzi Wasylka pod dowództwem tysiącznika Jerzego. Wraz z oddziałami małopolskimi i opolskimi ruszył w stronę odległej ok. 25 km Opawy. Pod gród ten piesze i konne oddziały mogły dotrzeć w ciągu jednego dnia. Główne siły poprzedzała awangarda złożona z wojów polskich. Gdy dotarli oni pod Opawę, zostali zaatakowani przez zbrojnych opawskich prowadzonych przez Andrzeja z Tworkowa (Ondreja z Tvorkova) z potężnego rodu Beneszowców. Starcie zakończyło się zwycięstwem Czechów. Część Polaków poległa, część ujęli zwycięzcy, inni uciekli w stronę swych sił głównych. Rezultat potyczki Kronika halicko-wołyńska wytłumaczyła małą liczebnością pokonanego oddziału polskiego, dodając zaraz, że przegrana źle wpłynęła na ducha bojowego ludzi Bolesława..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 339

"...Dalej, kronikarz ruski wspomina, że Daniel sporo jeszcze rzekł Polakom i zdołał samymi słowami ich pokrzepić. Działo się to już na dalekich przedpolach grodu. Starszy Romanowicz, zapewne stojąc na jakiejś wyniosłości, widział, jak mieszkańcy okolicznych wsi ściągają z dobytkiem, by schronić się w obrębie miejskich umocnień. Miał jednak za mało ludzi, by wysłać ich w pogoń. [...] Doszło do zebrania zbrojnych, podczas którego ruski książę zaczął namawiać polskich wojów, by ruszyli na gród, oni zaś odmówili. Daniel rzekł im więc, że jeśli chcą, to niech sobie odejdą, a on sam z małą drużyną poczeka na swoich ludzi. W końcu Bolesław zdecydował się ustąpić żądaniom Romanowicza. Koalicjanci posunęli się w stronę grodu i rozbili obóz poniżej niego nad brzegami rzeki Opawy. Atmosfera w obozie jednak nie była chyba zbyt dobra. Pod wrażeniem strat poniesionych w pierwszej utarczce Małopolanie obawiali się czeskiego wypadu. Zapewne otuchy wszystkim, a na pewno Danielowi przyniosło przybycie wieczorem tego dnia oddziałów Lwa. Młody, dwudziestokilkuletni książę wracał obładowany łupami z wyprawy, w czasie której spustoszył jakiś lesisty, górzysty obszar. Zaraz potem odbyła się narada. Wodzowie ustalili plan działania na następny dzień. Przewidywał on zniszczenie podgrodzi, świątyń, ogrodów i gumn tam się znajdujących - jak zaznacza ruskie źródło..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 339-340

Opawa 1253

"...Obroną miasta i jego okolic, z ramienia Otokara, dowodził Andrzej z Beneszowa i Benesz z Ciyilina. Wkrótce też pod Opawą pojawił się idący z łupami książę Lew. ..."


Fragment książki: Norbert Mika "WALKA O SPADEK PO BABENBERGACH" s. 41

"...Nazajutrz przystąpiono do jego realizacji. Bolesław Wstydliwy stanął ze swoim pułkiem przygotowanym do boju na wzgórzach po przeciwnej wobec grodu stronie Opawy. Zapewne siły te miały pełnić funkcje osłonowe. Do ataku na Opawę wyznaczono z kolei oddziały Władysława i Rusinów. Książę opolski uderzył na jedną z bram, paląc zabudowania w jej okolicy. Pod drugą bramą doszło do starcia napastników z oddziałem czeskim, którym dowodził stojący z chorągwią Benesz (z Cmlina), brat głównodowodzącego Andrzeja. Mimo dzielnego oporu, obrońcy również nie zdołali zapobiec zniszczeniu tego przedmieścia. Na trzecią bramę natarły siły osobiście prowadzone przez Daniela. Książę nakazał zsiąść swym wojom z koni i palić zabudowania. Aby temu zapobiec z grodu wyszła grupa obrońców, określonych przez ruskiego kronikarza jako Nieme. Rusini natarli na nich tak niespodziewanie i gwałtownie, że ci zaczęli uciekać do grodu, tracąc kilku zabitych. Rozgorzała walka w bramie, zatarasowanej przez ciała poległych. Już, już wydawało się, że napastnicy wedrą się do Opawy. Daniel, który, jak opowiada Kronika halicko-wolyńska, chorował w trakcie całej wyprawy na oczy, w zamęcie nie zauważył jednak sukcesu swoich, wyciągnął miecz i... powstrzymał wojów biegnących na pomoc walczącym we wrotach. Rusini odstąpili, tracąc realną szansę na zdobycie grodu. Poniewczasie książę zorientował się, jaki błąd popełnił. Zniechęcony, chory i zmęczony zszedł z pola walki, udając się na odpoczynek do namiotu, a Lwu nakazał spalenie jeszcze ocalałych okolic Opawy..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 341

ozdoba

"...Nie mogąc zdobyć miasta, napastnicy podążyli wzdłuż rzeki Opawy w kierunku północno-zachodnim i zajęli gródek Nasiedle. Stamtąd wyruszono do jakiejś „niemieckiej wsi", najpewniej Nowej Cerekwi (Deutsch Neukirch), a następnie w kierunku Głubczyc, który to gród - jak podaje autor Latopisu halicko-wołyńskiego - zbudowany z drzewa świerkowego również nie został zdobyty. Po odbytej naradzie postanowiono wycofać się na terytorium Raciborszczyzny...."


Fragment książki: Norbert Mika "WALKA O SPADEK PO BABENBERGACH" s. 41

"...Rezultaty walk z Czechami niewątpliwie dały starszemu Romanowiczowi do myślenia. Opór przeciwników okazał się bardzo twardy i skuteczny. W tej sytuacji marsz w stronę Ołomuńca górzystą okolicą czyli zapuszczenie się w głąb Moraw, z pozostawieniem na tyłach niezdobytej Opawy z jej dzielną załogą, mogły się wydawać nader ryzykowne. Tak więc, jak sądzimy, dwa dni niezbyt fortunnych dla najeźdźców walk przesądziły o zmianie planów. W gruncie rzeczy zapadła decyzja o odwrocie, tylko inną, cokolwiek okrężną trasą, co, po pierwsze, pozwalało wyjść z honorem z kampanii, po drugie zaś, dawało możliwość solidnego nałupienia się w okolicy, przez którą miał nastąpić przemarsz..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 341-342

"...Dzień po nieudanym szturmie Opawy wojska rusko-małopolsko-opolskie wyruszyły więc na północny zachód w górę noszącej to samo miano rzeki. W pewnym momencie odbiły raptownie na północ i cały czas grabiąc i paląc dotarły do grodu Nasiedle. Po krótkim szturmie został on już w następnym dniu od wymarszu spod Opawy wzięty. Co ciekawe, zdobywcy zastali tam grupę jeńców ruskich i polskich, których naturalnie uwolniono. Daniel na znak zwycięstwa postawił na grodzkich umocnieniach swą chorągiew. Samych nasiedlan oszczędził, co w sumie dobrze świadczy o książęcym miłosierdziu. Po zwycięstwie koalicjanci stanęli w jakiejś niemieckiej wsi. Nazajutrz, ruszyli dalej na położone niespełna 20 km na północ Głubczyce, paląc i łupiąc..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 342-343

"...Tymczasem wojewoda Benesz podjął próbę przejścia do kontrofensywy i wysunął się ku granicom posiadłości Władysława opolskiego, koncentrując wojska w Głubczycach (niem. Leubschiitz) — mieście, położonym na morawskim brzegu Cyny (Psina, lewy dopływ Odry), którą przechodziła granica między Morawami i polskim Śląskiem (obecnie m. Głubczyce w woj. opolskim, Polska). Wojska sojuszników musiały wycofać się na pozycje wyjściowe, by nie dopuścić nieprzyjaciela na swoje tyły. Oblężenie Głubczyc, jednakże, również się nie powiodło...."


Fragment książki: Aleksandr V. Maiorov "EUFROZYNA HALICKA" s. 274

"...wieczorem odbyła się narada wodzów, którzy zastanawiali się czy ruszyć na położoną ok. 13 km na północny zachód Osobłogę czy też na leżący niemal w tym samym kierunku jeszcze bliżej Fulstejn (Bohuszów), gród należący do Herborda, stolnika biskupa ołomunieckiego Brunona, czy może zarządzić odwrót. Nim zapadła jakakolwiek decyzja w tej sprawie w obozie sojuszników pojawił się poseł Herborda, przywożąc jego miecz jako znak hołdu. Nie widzimy powodów, dla których autor relacji miałby zmyślić ten epizod, podając tak konkretną i dobrze osadzoną w kontekście informację o postępku morawskiego rycerza. Pokazuje ona przy okazji dobrą orientację Daniela w obyczajowości i symbolice rycerskiej. Nie ma się zresztą czemu dziwić, przecież wychowywał się on na zdominowanym przez Andechsów dworze węgierskim..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 343

"...Hołd Herborda niewątpliwie usatysfakcjonował Daniela. Zwracamy uwagę, że zapobiegł on prawdopodobnie wyprawie sojuszników na Osobłogę i Fulstejn. Jeszcze tego samego wieczoru książęta ruski i małopolski podjęli decyzję o zakończeniu kampanii, twierdząc (przecież na wyrost), że spustoszyli całą ziemię opawską. Nazajutrz prowadząc licznych jeńców i wioząc łupy armia rusko-małopolska (wojska opolskie nie są wspomniane i kwestią otwartą jest czy się tego samego dnia wycofały) rozpoczęła odwrót..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 344

"...Warto na koniec modułu poświęconego ekspedycji opawskiej przedstawić kilka uwag podsumowujących, zaczynając od sprawy terminu i czasu jej trwania. Jak już zaznaczyliśmy wyżej, Daniel nie mógł zostać poproszony przez Belę IV o zorganizowanie najazdu na posiadłości czeskie później niż w maju 1253 r., na co jednoznacznie wskazuje itinerarium władcy Węgier. Bardzo prawdopodobne jest, że przygotowania do wyprawy prowadzono równolegle w państwie Arpadów i na Rusi. Jak doskonale wiadomo, Kumani 25 VI 1253 r. pojawili się pod Ołomuńcem, zaraz potem wtargnęła zaś na Morawy główna armia węgierska. Najechane ziemie zostały dotkliwie spustoszone. Nie sądzimy przy tym, by wspomniana wyprawa trwała o wiele dłużej niż bardzo precyzyjnie określone pod tym względem działania Rusinów i Piastów. Być może - dodajmy - właśnie ze względu na równoczesność z akcją Beli IV, najazd rusko-małopolsko-opolski nie został uchwycony jako zdarzenie odrębne i w ten sposób nie trafił do źródeł czeskich i niemieckich. [...] Wyprawa Beli IV na Morawy trwała na pewno od ostatnich dni czerwca prawdopodobnie do pierwszych lipca 1253 r., zaś akcja Rusinów i Polaków zapewne w tym samym czasie, a więc zakończyła się nie później niż na początku lipca 1253 r., a niewątpliwe jakiś czas przed 5 sierpnia tego roku..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 344

"...Podsumowując rezultaty kampanii opawskiej trzeba sobie jasno powiedzieć, że z militarnego punktu widzenia zakończyła się ona przegraną Daniela i jego piastowskich sojuszników. Nie zdołali oni dotrzeć do sił Beli IV operujących pod nieodległym przecież Ołomuńcem, co prawdopodobnie było głównym założeniem strategicznym. Nie udało się też zdobyć Opawy. Oczywiście, wyprawa przyniosła Rusinom i Polakom zysk materialny, bo zdołali oni bez większych przeszkód i strat ograbić część najechanej ziemi. Przede wszystkim jednak, starszy Romanowicz osiągnął, głównie na Rusi, bo Małopolanie i Ślązacy dobrze znali skutki kampanii, znaczący sukces propagandowy, o co zadbał autor dworskiej, z natury rzeczy apologetycznej kroniki..."


Fragment książki: Dariusz Dąbrowski "DANIEL ROMANOWICZ" s. 346-347

"...Kronikarz ruski całą winą za niepowodzenie wyprawy Daniela obarczył Władysława opolskiego, który nie chciał walczyć ze swoimi sąsiadami. Władysław przydzielił Lwu Daniłowiczowi fałszywych przewodników, z powodu których wojsko ruskie zostało podzielone. Następnie spalił wszystkie drewno i słomę wokół Głubczyc, potrzebne dla primeta [materiał łatwopalny z chrustu i desek, wykorzystywany przy oblężeniu; materiały te były także używane, by wspiąć się na mury miasta]. [...]
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Władysław był jednym z najbardziej zainteresowanych uczestników koalicji, gdyż napaść na Morawy w 1253 r. była dla niego zemstą za zniszczenie Raciborza, jakiego dokonał biskup ołomuniecki Bruno z Schauenburga w 1249 r. Nie przypadkiem w latopisie wspomniany został Herbort z Füllstein, który dobrowolnie poddał się sojusznikom.[...]
Marne rezultaty wyprawy morawsko-śląskiej niektórzy historycy tłumaczą zazwyczaj tym, że oblegające Opawę i Głubczyce wojska rusko-polskie odgrywały całkowicie drugorzędną rolę. Atakując północną rubież Moraw, miały za zadanie odciągnąć część sił Przemysła Ottokara z głównego teatru działań wojennych, rozwijającego się na południu w pobliżu Ołomuńca, obleganego przez króla węgierskiego Belę IV.
Bardziej zasadne, naszym zdaniem, wydaje się, [...] że Daniel wraz z ruskimi wojskami miał zamiar przebić się przez Morawy do Austrii, aby pomóc swojemu synowi Romanowi. Jako dowód może stanowić wyraźnie wyrażone w latopisie niezadowolenie księcia halicko-wołyńskiego z rezultatów wyprawy, mimo iż nie tylko przypadły mu w udziale znaczne łupy wojenne, ale także wielka sława wodza, który wyprawił się na najbardziej odległe terytorium w historii całej Rusi..."


Fragment książki: Aleksandr V. Maiorov "EUFROZYNA HALICKA" s. 275-276

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości