ozdoba

II WYPRAWA KRZYŻOWA
1145-1149

ozdoba

"...Jesienią 1144 roku hrabia Joseelin, by wypełnić zobowiązania sojusznicze wobec jednego z muzułmańskich emirów (układy łacinników z Saracenami były czymś naturalnym), wyruszył z wojskiem nad Eufrat. Na to tylko czekał Zanki. 30 listopada stanął pod murami Edessy. „Jego zastępy były liczniejsze niż gwiazdy na niebie. Zapełniły się nimi wszystkie ziemie, które otaczały miasto" — pisał Świadek wydarzeń, syryjski biskup Bazyli , Joscelin nie był w stanie przyjść miastu z odsieczą, schronił się więc w Turbessel i czekał na wsparcie. Nie udzielił mu go jednak Rajmund, zaś wojska zebrane przez królową nadeszły zbyt późno. W Wigilię Bożego Narodzenia zawaliła się część murów oblężonej Edessy, Turcy ruszyli do decydującego szturmu. Miasto padło. Zanki obszedł się z mieszkańcami w stosunkowo łagodny sposób: kazał zabić jedynie wszystkich Franków, a ich kobiety oddał w niewolę, pozostałym zaś darował życie..."


Fragment książki: Piotr Biziuk "HATTIN 1187" s. 25

"...Po Europie rozeszły się już wieści o tym, że Zengi, przebiegły atabeg Seldzuków, niczym niesprowokowany, podstępnie zaatakował chrześcijańskie miasto Edessę, na zachodzie znane też jako Rohez. Uczynił to podczas Bożego Narodzenia, zbezcześcił ołtarze, wymordował 16 000 mieszkańców, a resztę wziął w niewolę.
Prawda była jednak trochę inna. Hrabia Edessy, Joscelin, od rządzenia swoim państwem-miastem wolał luksusowe życie w posiadłości Tel Bashir, w górnym dorzeczu Eufratu. Stale przekupywał Turków darami: europejskimi końmi, bronią i płatnerzami biegłymi w wykonywaniu zbroi dla koni. Zengi, jako dobry strateg, po prostu wyczekał odpowiedniej chwili, by oblec Edessę, zamieszkaną przez pokojowo nastawionych ormiańskich i syryjskich kupców. Chwila ta nadeszła, gdy okazało się, że miasta strzegą tylko niewielkie oddziały niezadowolonych najemników, którym od roku Joscelin zalegał z żołdem. Syryjski biskup Abu el-Farraj, przebywający wówczas w mieście, opowiadał, iż Joscelin wysłał do obsadzenia murów niewielu ludzi, nie licząc „szewców, tkaczy, kupców jedwabnych i księży". Utrzymywał także, że Zengi wielokrotnie dawał mieszczanom szansę na poddanie się i ocalenie życia.
Najbliższym miastem krzyżowców, z którego mogła nadejść pomoc, była Antiochia, zaraz po północnej stronie dzisiejszej granicy turecko-syryjskiej. Antiochią władał jednak wuj Eleonory, Rajmund, który nie znosił Joscelina tak bardzo, że odmówił mu pomocy w potrzebie. Zważywszy na to wszystko, trzeba przyznać, iż Zengi byłby kiepskim wodzem, gdyby nie uderzył.
Jak podaje arcybiskup Wilhelm z Tyru w swym, zasadniczo wiarygodnym, dziele Historia rerum partibus transmarinisgestarum (Dzieje czynów dokonanych za morzami), turecki atak stanowił wręcz podręcznikowy przykład operacji wojskowej. Kiedy Joscelin tkwił w Tel Bashir i czekał na pomoc z Jerozolimy albo Antiochii, Seldżucy po sprawnie prowadzonej blokadzie Rohezu, pozbawionego zarówno jedzenia, jak i broni wskutek skąpstwa i lenistwa władcy, rozpoczęli krótkie oblężenie. Chmury strzał, wystrzeliwanych z ziemi i z platform na wieżach oblężniczych, wznoszących się ponad obwarowania, ogołocały mury z obrońców, katapulty i tarany uderzały w dolne części fortyfikacji, zaś pod murami drążyli tunele saperzy. Kiedy w podkopie spalono podpory i cześć muru się zawaliła, Turcy przez wyłom wdarli się do miasta.
Przerażeni mieszkańcy szukali schronienia w cytadeli, gdzie zapanował taki ścisk, że już na długo przed nadejściem pogan mężczyźni i kobiety wspinali się po ciałach tych, których zgnieciono w tłumie. Wśród zabitych był arcybiskup Hugon z Edessy, kurczowo ściskający szkatułę z podatkami, które nałożył na lud, aby opłacić najemników - a zatrzymał dla siebie.
Zengi osobiście interweniował, by powstrzymać masakrę ludności. Wysłał swojego zastępcę, który negocjował z Abu el-Farrajem i w zamian za przysięgę wierności, złożoną na Nowy Testament, zagwarantował bezpieczne przejście dla Syryjczyków i Ormian. Frankom zabrano jednak wszystko: złoto, srebro, święte relikwie oraz kosztowności. Ich księży oraz możnych w łańcuchach zaprowadzono na targ niewolników w Aleppo. Wykwalifikowanych rzemieślników umieszczono w warsztatach, a około 100 Franków, rycerzy i zbrojnych, stracono.
Podczas całej tej masakry, która pochłonęła 6000 istnień ludzkich, książę Rajmund nie zrobił zupełnie nic - choć upadek Edessy sprawił, że jego księstwo stało się bezpośrednio narażone na atak Turków. Do chwili, gdy odległa i zdezorganizowana Jerozolima zdobyła się na jakąkolwiek pomoc, było już po wszystkim..."


Fragment książki: D. Boyd "ELEONORA AKWITAŃSKA" s. 68-70

Upadek księstwa Edessy w grudniu 1144 roku, zdobytego przez atabega Mosulu i Aleppo, Izmada ad-Din Zanki, stał się przyczyną ogłoszenia przez papieża Eugeniusza III nowej krucjaty. 1 grudnia 1145 roku Biskup Rzymu wydał bullę krucjatową, skierowaną początkowo do króla Francji Ludwika VII, nazwaną Quantum praedecessores. Papieska odezwa nie wywołała dużego entuzjazmu w chrześcijańskiej Europie. Z tego powodu 1 marca 1146 roku Eugeniusz III ponownie wydał z niewielkimi zmianami kolejną bullę, w której zawarta była obietnica odpustu i licznych przywilejów oraz gwarancja bezpieczeństwa dóbr dla tych, którzy wezmą udział w krucjacie. Następnie wysłał Bernarda z Clairvaux z misją nawoływania do kolejnej krucjaty.

Bernard z Clairvaux rozpoczął swe zadanie 31 marca 1146 roku w Vezelay na posiedzeniu francuskiej rady dworu. Po wygłoszonym przez niego przemówieniu Ludwik VII i spora grupa francuskich magnatów podjęli wyzwanie i postanowili przeznaczyć rok na przygotowania do wyprawy. Opat z Clairvaux dalej przemierzał Francję, wykorzystując czas na niezmordowaną działalność kaznodziejską.

W październiku 1146 roku Eugeniusz III opublikował kolejną bullę krucjatową, skierowaną głównie do wiernych z Półwyspu Apenińskiego, a w listopadzie 1146 roku we Frankfurcie Bernard z Clairvaux spotkał się z niemieckim królem Konradem III.

"...król pozostał głuchy na argumenty Bernarda, zgodził się jednak na ponowne spotkanie, które odbyło się w dniach Bożego Narodzenia w Spirze. Bernard czuł, że opór Konrada osłabł, i ze swej strony nieubłaganie szedł za ciosem. W pełnym mocy kazaniu, które nawet mimo pośrednictwa tłumacza nic nie straciło ze swej sugestywności, odmalował on przed oczyma króla, jak to stanie on w dniu Sądu Ostatecznego przed Chrystusem, ten zaś zapyta go: „O człowieku, cóż mam dla ciebie uczynić, czego jeszcze nie uczyniłem?". Tak gwałtownemu apelowi do jego uczuć król nie był w stanie się oprzeć. Wziął krzyż, a wraz z nim uczynił to niezliczony zastęp szlachty z bratankiem króla, księciem Fryderykiem Szwabskim na czele. Niemcy zostały pozyskane dla sprawy krucjaty. Podjęcie takiej decyzji ułatwiło królowi co prawda zakończenie sporu pomiędzy hrabią Namur i arcybiskupem Trewiru, który to spór przez lata burzył porządek królestwa, a którego zażegnanie było jednym z powodów podróży Bernarda do Niemiec. Także dawny rywal Konrada, książę Weif VI, przyjął w wieczór wigilijny krzyż, ale prawdopodobnie król nie dowiedział się o tym przed podjęciem swej decyzji. Bezpośrednio po zakończeniu obrad Reichstagu w Spirze wystosowano do Bawarii pismo nawołujące do udziału w krucjacie. Wezwanie to przysporzyło ruchowi krucjatowemu znacznego poparcia wśród uczestników obrad Reichstagu zwołanego w lutym 1147 roku do Ratyzbony, a znalazł się między nimi także biskup Otton z Freisinga, który stał się kronikarzem wyprawy..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 164-165

W lutym 1147 roku na zamku Étampes Ludwik VII wspólnie z francuskimi baronami zrezygnowali z propozycji Rogera II i z wyprawy drogą morską. Postanowiono wyruszyć drogą lądową przez Niemcy, Węgry i Bizancjum. Niewątpliwie duży wpływ na tę decyzję miała opinia bizantyjskiego cesarza, który czuł ogromną niechęć do Normanów.

W marcu 1147 roku na Sejmie Rzeszy we Frankfurcie Konrad III zdecydował się na marsz drogą lądową przez Bizancjum i Azję Mniejszą. Kontyngent niemiecki został mocno osłabiony, ponieważ książęta saksońscy oświadczyli, że chętniej podjęliby krucjatę przeciwko Słowianom na wschód od granicy Rzeszy i otrzymali na to zgodę papieża i opata z Clairvaux.

"...Wymarsz właściwej krucjaty nastąpił w Niemczech w maju 1147 roku, z Ratyzbony, we Francji kilka tygodni później, z Metzu. Podczas gdy niemiecki przemarsz przez Węgry przebiegał jeszcze bez incydentów, to ekscesy Niemców na terenie Cesarstwa Bizantyjskiego obciążyły bardzo mocno relacje z Manuelem Komnenem. Gdy Konrad III dotarł we wrześniu pod Konstantynopol, nie doszło nawet do spotkania obu władców. Manuel był poirytowany, ponieważ przybycie krzyżowców pozbawiało go swobody ruchów i zatrzymywało w stolicy, podczas gdy Roger II Sycylijski wykorzystał nadarzającą się sposobność, by jesienią 1147 roku splądrować Korfu i zniszczyć centra bizantyjskiego przemysłu jedwabniczego w Tebach i Koryncie..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 168

10 września 1147 roku Konrad III dotarł do Konstantynopola.

"...Konrad ze swej strony zachowywał się powściągliwie, albowiem Manuel zażądał przysięgi z gwarancją bezpieczeństwa. Nalegania Manuela, a jeszcze bardziej zbliżanie się Francuzów skłoniły Konrada do przeprawy do Azji Mniejszej. Wbrew pierwotnemu planowi postanowiono uderzyć stamtąd bezpośrednio w kierunku Edessy, zamiast czekać na Francuzów. W Nicei część wojsk pod wodzą biskupa Ottona z Freisinga oddzieliła się od reszty, by pomaszerować wzdłuż wybrzeża, jednak Konradowi nie udało się zrealizować zamiaru umieszczenia w tej kolumnie wszystkich niebiorących udziału w walkach. Także jego armia pozostała obciążona taborem. Pod koniec października wojska Konrada już w pierwszym starciu z Seldżukami zostały pobite w pobliżu Doryleum. Odwrót ku wybrzeżu rozpoczął się jeszcze w jakimś porządku, wkrótce jednak stał się całkiem bezładny i doprowadził do bardzo ciężkich strat. Z początkiem listopada powrócono do Nicei, gdzie wojsko w większości się rozpierzchło, by wyruszyć w drogę powrotną do ojczyzny. Kontyngent Ottona z Freisinga, który maszerował wybrzeżem Morza Egejskiego ku południowi, później jednak skierował się w głąb lądu, doświadczył bardzo podobnego losu w następstwie tureckiego ataku pod Laodyceą nad Likosem. Udało mu się jeszcze przebić w kierunku wybrzeża pamfilijskiego, tam wszakże w lutym 1148 roku oddziały Ottona zostały rozbite. Biskup wraz niewielką garstką uszedł statkiem do Syrii..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 169

"...Tymczasem wojska francuskie 4 października 1147 roku dotarły do Konstantynopola. Choć zewnętrznie stosunki z Manuelem były dobre, ten zaś zadawał sobie dużo trudu, by pozyskać Ludwika VII, to przecież wewnątrz armii francuskiej istniało silne stronnictwo antybizantyjskie, któremu przewodził biskup Gotfryd z Langres. Był to niebezpieczny podżegacz, roszczący sobie prawa legata, które zresztą otrzymał. Za namową Bizantyjczyków papież podporządkował go Gwidonowi z Florencji, kardynałowi tytularnemu kościoła San Crisogono, ten jednak nie zdołał wyrobić sobie silnej pozycji w wojsku. Stronnictwo Gotfiyda zdopingowane zostało jeszcze do działania zarówno przez sukcesy Rogera na Korfu, o których wieść dotarła właśnie wówczas, jak i przez szeroko dyskutowany rozejm między cesarzem Manuelem a seldżuckim sułtanem Ikonium, który to układ łacinników zaszokował, chociaż to właśnie ich nadejście przyczyniło się do jego zawarcia. Dlatego już przed przybyciem do Konstantynopola frakcja antybizantyjska parła do ataku na miasto. Chciano przy tym zapewnić sobie pomoc króla Rogera. [...]
Przeprawa przez cieśninę odwlekała się, aż wreszcie Manuel kazał rozpuścić pogłoski o zwycięstwie Niemców w Azji Mniejszej. Gnani typowo średniowieczną żądzą łupu, który stanowił wszak istotny składnik dochodów rycerza, i obawiając się, że przybędą za późno, Francuzi pośpieszyli do Azji Mniejszej, gdzie wzmocnieni zostali jeszcze przez oddziały sabaudzkie. Manuel odmawiał jednak dostarczenia im przewodników i żywności, dopóki niejasna pozostawała kwestia stosunku krzyżowców do Cesarstwa Bizantyjskiego. Baronowie francuscy musieli się w końcu zgodzić na złożenie przysięgi lennej, podczas gdy Ludwik przyrzekł, że nie odbierze cesarzowi żadnych miast podlegających jego jurysdykcji. W zamian za to Manuel dostarczył wprawdzie przewodników, jednak z powodu swojego układu z sułtanem mógł jedynie skromnie wspierać krucjatę, co w wojsku jeszcze podsycało nastroje antygreckie. Podczas marszu przez Anatolię Francuzi połączyli się w Nicei z Konradem III i resztkami armii niemieckiej.


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 169-170

Z Nicei połączone siły wyruszyły w kierunku Efezu. W Smyrnie (obecnie Izmir) w Boże Narodzenie 1147 roku rozchorował się Konrad III. Choroba niemieckiego władcy była na tyle poważna, że musiał wrócić do Konstantynopola.

Po Bożym Narodzeniu przez kilka dni padał deszcz i śnieg. Obawiając się, że armię może zatrzymać powódź, 28 grudnia Ludwik wyruszył w górę rzeki Meander. Chociaż krzyżowcy francuscy nadal znajdowali się na terytorium bizantyjskim, podczas marszu w głąb lądu śledziły ich liczne oddziały tureckie. Ludwik starannie rozlokował żołnierzy w kolumnie marszowej: z przodu, z tyłu i po bokach szli najlepsi rycerze. Tabory i rannych umieścił w środku, by zapewnić im bezpieczeństwo, Gdy 1 stycznia 1148 roku Francuzi szukali miejsca na obóz, zarówno straż tylna, jak i czoło kolumny krzyżowców, które podeszło pod bród na rzece Meander, zostały zaatakowane przez oddział Turków. Jednak tym razem atakujący wycofali się zbyt późno i krzyżowcy zdołali przypuścić zwycięski kontratak. Turcy ponieśli znaczne straty.


Fragment książki: D. Nicolle "DRUGA KRUCJATA 1148" s. 53

Góra Kadmos 1148

"...Trzeciego stycznia krzyżowcy francuscy dotarli do Laodycei. Tu władza Bizancjum była bardzo słaba. Niektórzy uważali nawet, że zarządca jest w zmowie z wrogami cesarstwa. Można jednak przypuszczać, że to przeprowadzane przez wojsko grabieże skłoniły część greckich mieszkańców tych terenów do połączenia sił z Turkami. Nie znamy dokładnego szlaku przemarszu krzyżowców z Laodycei do Adalii. Wiemy jednak na pewno, że nie szli główną starożytną drogą biegnącą przez ziemie niczyje między Bizancjum a ziemiami Seldżuków. Ludwik poprowadził swoje wojsko mniejszymi drogami przez masyw górski nazywany wówczas górą Kadmos (Honaz Dagi) i minął miejsce, w którym kontyngent niemiecki biskupa Ottona wpadł w zasadzkę.
Większość francuskiego rycerstwa jechała na przedzie kolumny, w środku szły tabory, a strażą tylną dowodził król Ludwik. Codziennie kto inny dowodził poszczególnymi oddziałami, by każdy z możnowładców miał okazję sprawować tę zaszczytny funkcję. Gdy 8 stycznia armia krzyżowców zmagała .się z największy przeszkodą, górą Kadmos, strażą przednią dowodzili wspólnie GeofFreyz Rancon i hrabia Amadeusz II.
Przełęcz Kazik Beli leży na wysokości 1250 metrów. Aby wspięła się na nią armia, potrzeba było całego dnia. Jednak straż przednia sprostała temu wyzwaniu bardzo sprawnie. Nic widząc zagrożenia ze strony nieprzyjaciela, nie postąpiła zgodnie z rozkazami i nie zaczekała na resztę wojsk. Ruszyła w doi szlakiem po drugiej stronic przełęczy, prawdopodobnie licząc na to, że znajdzie dobre miejsce na obóz. W tym momencie zawiodła doskonała dyscyplina Francuzów i komunikacja wewnętrzna armii Ludwika. Pozostali dowódcy nic nie wiedzieli o tym, że straż przednia zmieniła plany. Straż tylna została natomiast u podnóża wzniesienia. Przypuszczalnie miała przejść dopiero następnego dnia. Powolne tabory przeprawiały się na drug^ stronę przełęczy bez żadnej osłony.
Turcy wykorzystali tę okazję. Niektórzy zajęli szczyt przełęczy, inni przypuścili arak na kolumnę taborów, która mogła mieć nawet 10 kilometrów długości. Odo z Dcuil był w samym centrum tych wydarzeń, ale zawrócił konia i pogalopował z powrotem do króla Ludwika, który idąc z tyłu, mógł nie widzieć, co się dzieje. W swej kronice Odo opisał narastającą wśród krzyżowców panikę. Ludwik ruszył do natarcia, ale stromy szlak uniemożliwił zastosowanie typowej dla jazdy taktyki. Zginęło wielu rycerzy z gwardii królewskiej, a sam Ludwik prawie dostał się do niewoli. Udało mu się jednak odwrócić uwagę wroga od taborów, które wspięły się na przełęcz. W tym czasie straż przednia zawróciła, by ruszyć na pomoc.
Całą noc z przełęczy schodzili żołnierze, których zatrzymały walki. Straty w szeregach armii Ludwika były bardzo duże, zaś morale Turków znacznie wzrosło. Król poprosił o radę „profesjonalnych" krzyżowców, czyli templariuszy. Odo z Dcuil napisał, że żołnierzom zalecono, by na drugi raz stawiali jak najdłużej opór, ponieważ Turcy zazwyczaj szybko się zniechęcali i pochopnie decydowali o odwrocie. Dzięki zastosowaniu tej rady udało się krzyżowcom odeprzeć kolejny atak. Turcy i Grecy przyjęli potem inną strategię. Prowadzili swoje stada dzień czy dwa dni marszu przed kolumną krzyżowców. Zwierzęta objadały ziemię z roślinności, pozbawiając armię nieprzyjaciela paszy dla zwierząt. Francuzi dotarli do Adalii wycieńczeni..."


Fragment książki: D. Nicolle "DRUGA KRUCJATA 1148" s. 53-54

ozdoba

"...Krótko po Nowym Roku (1148) doznali ciężkiej klęski pod Laodyceą nad Likosem. Reszta armii przebiła się na wybrzeże do bizantyjskiego miasta Adalii, które jednak ani nie mogło, ani nie chciało wyżywić tylu krzyżowców. Od Bizancjum zażądano statków, przybyło ich jednak tak niewiele, że miejsca na nich wystarczyło tylko dla króla, duchowieństwa i baronów. Rzesza pozostałych chciała przebić się drogą lądową do Syrii, została jednak niedaleko Adalii rozgromiona przez Seldżuków, podczas gdy Ludwik i jego towarzysze bezpiecznie uszli do Antiochii..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 171

"...Również w Syrii sprawy nie wyglądały najlepiej, albowiem gdy Joscelin II z Edessy podjął po śmierci Zankiego w 1146 roku próbę odbicia swej stolicy, została ona utracona ostatecznie na skutek interwencji Nur ad-Dina, który zdziesiątkował ludność ormiańską i jakobicką..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 171

"...Konrad III wypłynął z Konstantynopola w połowic marca 1148 roku. Zarówno w źródłach bizantyjskich, jak i europejskich znajdujemy informację, że cesarz Manuel zaopatrzył jego armię w pieniądze i sprzęt wojenny, a także zapewnił jej transport do Ziemi Świętej. Jednak podróż nie przebiegła gładko. Część statków zatonęła, inne rozproszyły się po morzu. Przez cały kwiecień kolejne jednostki wpływały do różnych portów. Dzięki hojności cesarza Konrad III mógł zwerbować i wyposażyć nową armię spośród pielgrzymów i mieszkańców Ziemi Świętej..."


Fragment książki: D. Nicolle "DRUGA KRUCJATA 1148" s. 57

Podczas pobytu Ludwika VII w Antiochii książę Rajmund próbował go nakłonić do wyprawy na Aleppo, lecz francuski władca nie podjął wyzwania. W kwietniu 1148 roku wyruszył na południe, aby połączyć swe siły z wojskami Otto z Freisinga oraz zdrowego już Konrada III.

"...doszło do ważnego spotkania. Odbyło się ono w Jerozolimie w Wielkanoc roku 1148 i wziął w nim udział Konrad, król Baldwin III, patriarcha Fulcher i niewymieniony z imienia templariusz. Zebrani podjęli decyzję, że druga krucjata zaatakuje Damaszek. Królowa Melisanda, która tradycyjnie opowiadała się za sojuszem z Damaszkiem, zapewne nie brała udziału w rozmowach. Atabcg Anur z pewnością dowiedział się o tych postanowieniach i miał znacznie więcej czasu, niż się zazwyczaj sądzi, by zorganizować pomoc pochodzących z dynastii Zankidów władców Mosulu i Aleppo. Determinacja Ludwika, by odwiedzić Jerozolimę, sprawiła, że Konrad musiał odłożyć w czasie kampanię, czekając aż Ludwik będzie gotowy do wyruszenia na wojnę. Stracono przez to całą wiosnę..."


Fragment książki: D. Nicolle "DRUGA KRUCJATA 1148" s. 58

"...Odwiedziwszy święte miejsca, królowie francuski i niemiecki spotkali się w Akce, gdzie Konrad, który w czasie krucjaty zaczął do swego tytułu królewskiego dodawać imperialny przydomek „Augustus", próbował za bizantyjskie pieniądze zebrać nowe wojsko, podczas gdy Ludwik wzmocniony został przez nowo przybyłych krzyżowców prowansalskich. Ponieważ niemieckimi najemnikami, których można było brać pod uwagę, byli przeważnie sezonowi pielgrzymi, pragnący późnym latem wyruszyć z powrotem do domu, Edessa jako cel operacji wojennej już tylko z powodu odległości była automatycznie wykluczona..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 171-172

24 czerwca 1148 roku w Palmarei pod Akką odbyła się narada wojenna, na której powstał plan ataku na Damaszek.

"...Damaszek był ostatnim celem, ku jakiemu można się było wówczas zwrócić, albowiem na istniejącym od 1139 roku a wymierzonym w Aleppo sojuszu z Damaszkiem opierał się byt królestwa. Zapewne Damaszek stanowił za sprawą apostoła Pawła miejsce uświęcone, ale mimo to przymierze z tamtejszym atabegiem było dla Jerozolimy sprawą życia i śmierci, której nie należało poświęcać z motywów najbardziej nawet wzniosłych. Konrad był już jednak tak urobiony przez Baldwina III, że Ludwik VII, prawdopodobnie także wcześniej pozyskany dla owych. zamierzeń, nie stanowił żadnej przeszkody. Król Jerozolimy mógł się po zdobyciu Damaszku spodziewać pewnego zwiększenia swego prestiżu, co wreszcie wyzwoliłoby go spod rządów matki, przeciągających się poza granicę pełnoletniości monarchy. Melisanda zapewne sceptycznie odniosła się do tego przedsięwzięcia, stwarzającego zagrożenie nie tylko dla państwa, ale i dla niej samej..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 172-173

Damaszek 1148

"...Tak jak niepojęta była owa decyzja, tak groteskowa była i jej realizacja. 24 lipca rozpoczęło się oblężenie miasta od strony zachodniej, wśród rozciągających się plantacji owoców. Zbliżanie się armii Nur ad-Dina idącej z odsieczą przeraziło atabega damasceńskiego tak samo jak baronów palestyńskich. W stylu niemającej sobie równych burleski wmówili oni obu królom, że plantacje stanowiły przeszkodę w działaniach oblężniczych i skłonili ich do przesunięcia wojsk ku południowemu wschodowi na gorącą i pozbawioną wody równinę, przez co jeszcze tego samego dnia udało się wymusić zakończenie oblężenia i odwrót, ponieważ pozostanie na południowym wschodzie okazało się niemożliwe. Wilhelm z Tyru, który o treści rokowań w Palmarei wypowiada się nad wyraz lakonicznie, próbował potem w swej kronice przypisać winę hrabiemu Flandrii albo wpływowi Rajmunda z Antiochii. Współczesna opinia publiczna Zachodu oskarżała słusznie baronów palestyńskich..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 173

"...Kronikarski opis ich późniejszego męstwa to próba zatuszowania kłótni między różnymi oddziałami wojsk, kłótni, które miały miejsce od samego początku oblężenia. Pierwszy obóz chrześcijanie rozstawili pod Manazil al-Askar. Była to pozycja dobra do obrony, ale pozbawiona wody i żywności. Mieszkańcy Damaszku zniszczyli cały system irygacyjny z tamtej strony miasta i zablokowali lub zatruli studnie, zdewastowali też sady, winnice i pola.
Jeśli wierzyć Wilhelmowi z Tyra, następnego dnia przeniesiono się na drugą stronę miasta, a gdy krzyżowcy prawie mieli już zwycięstwo w garści, niektórzy z ich wodzów zostali przekupieni przez mieszkańców Damaszku. Naprawdę jednak chodziło o to, by zbliżyć się do źródła wody, potrzebnego 100 000 ludzi 1 zwierząt, pozbawionych zapasów jedzenia. Wody broniono, ale niezbyt silnie, zaś chrześcijanie po jej zdobyciu i założeniu nowego obozu w zniszczonych sadach, tuż za murami miasta, podziękowali Bogu. Nie wiedzieli, że właśnie weszli w starannie zastawioną pułapkę.
W Damaszku mieszkańcy wznieśli już barykady na ulicach, ale drugiego dnia z doliny Beka zaczęły przybywać muzułmańskie posiłki. Skulona za pospiesznie wzniesionymi zaporami, atakowana chmurami strzał, armia Franków czekała, aż jazda dostanie rozkaz ataku na wypad obrońców. W pobliżu murów wśród zniszczonych sadów i ogrodów, rycerze nie mieli jednak wystarczająco dużo miejsca na manewry Każda grupa konnych Franków, na tyle śmiałych, by podjechać do miasta, wpadała w zasadzkę. Pokonanym odcinano głowy i niesiono za mury, gdzie czekała już nagroda. Wielu rycerzy nie chciało, aby wzięto ich żywcem, dlatego nosiło mizerykordie: sztylety o wąskich ostrzach, które przebijały zbroję i pozwalały na coup de grâce - dosłownie cios łaski - dla ciężko rannego wojownika.
Mieszkańcy Damaszku mogli przynajmniej liczyć na podstawową opiekę medyczną. Saladyn wiódł ze sobą na wojnę swoiste pogotowie lekarskie na wielbłądach. Rozstawiano też osobny obóz dla rannych, by uniknąć brudu i zakażeń. Armii towarzyszyli lekarze, a w Aleppo był chirurg, który znał się na składaniu połamanych kończyn. U chrześcijan opieka nad rannymi oznaczała właściwie udzielenie im ostatniej posługi - mimo że szpitalnicy zbudowali w Jerozolimie szpital dla chorych pielgrzymów na 2000 łóżek. W głębokie rany cięte i kłute zwykle wdawała się gangrena, powodując śmierć.
W poniedziałek z północy zaczęła przybywać jazda turecka, kurdyjska i arabska. Kiedy chrześcijanie przechwycili gońców z wiadomościami, według których we wtorek miał nadejść Nur ed~Din z armią z Aleppo oraz jego brat Safadin z wojskiem z Mosulu, opuścili namioty i w nieładzie wycofali się na bezpieczne terytorium. Krzyżowcy nie osiągnęli więc nic z tego, po co przybyli do Ziemi Świętej. Ibn Al-Qalanisi podaje, że ich zorganizowany odwrót przerodził się w ucieczkę. Jak kronikarz zaznaczył pobożnie: „za sprawą Boga"..."


Fragment książki: D. Boyd "ELEONORA AKWITAŃSKA" s. 111-112

ozdoba

Po klęsce pod Damaszkiem II wyprawa krzyżowa dobiegła końca. Król Niemiec Konrad III opuścił Azję 8 września 1148 roku i podążył do Konstantynopola. Władca Francji Ludwik VII wraz z żoną udał się do Jerozolimy i zatrzymał się tam aż do Wielkanocy 1149 roku.

"...Wybito medale upamiętniające wielkie osiągnięcia krucjaty. Przedstawiały Ludwika na rydwanie, z Wiktorią niosącą nad nim palmę i koronę. Na innych wyobrażono stosy Turków, zabitych przez chrześcijan. Napis po zewnętrznej stronie głosił: „Mieszkańcy Paryża radośnie witają swojego króla po zwycięskim powrocie ze Wschodu, 1149" oraz „Uciekający Turcy, zabici nad brzegami Meandra". Ówcześni spece od reklamy wychodzili z siebie, dowodząc, że druga krucjata odniosła jednak sukces, a ludzie Kościoła, łącznie z papieżem, trudzili się i szukali znaków Bożej woli w oczywistej porażce wielkiego przedsięwzięcia, które kosztowało tyle ludzkich istnień. Opat Bernard tłumaczył, iż rodzaj ludzki nie zasłużył jeszcze, by nagrodzić go zwycięstwem, zaś biskup Otto z Freisin- gu, niemiecki kronikarz, odpowiednik Odona, nazwał krucjatę dobrodziejstwem dla tych, którym pozwoliła uzyskać koronę męczenników..."


Fragment książki: D. Boyd "ELEONORA AKWITAŃSKA" s. 118

Poniżej umieszczona mapa i opis pochodzi z publikacji: David Nicolle "Druga Krucjata 1148"

II wyprawa krzyżowa do Jerozolimy

Wydarzenia przed przybyciem drugiej krucjaty

  1. Seldżucy z Rum organizują najazd na Prakanę i zajmują ją na krótki czas. Bizantyjskiej drodze wzdłuż wybrzeża grozi odcięcie.
  2. Imad ad-Din zamordowany podczas oblężenia Kalat Dżabar (14 września 1146 r.).
  3. Anurz Damaszku odbiera Baalbek zankidzkiemu zarządcy Himsu (październik 1146 r.).
  4. Książę Antiochii Rajmund organizuje kampanię i dociera prawie pod Aleppo (wrzesień 1146 r).
  5. Hrabia Jocelin II tymczasowo odbiera Edessę Nurowi ad Dinowi (październik- listopad 1146 r.).
  6. Nur ad-Din organizuje najazd odwetowy na księstwo Antiochii, ale wycofuje się. by odzyskać Edessę (listopad 1146 r.).
  7. Altuntasz, zarządca Hawranu, buntuje się przeciw Anurowi z Damaszku, oddaje prowincję Baldwinowi III, królowi Jerozolimy. Baldwin III przybywa, by objąć panowanie na tych terenach, ale zostaje pokonany przez Anura i Nura ad-Dina Imaj-czerwiec 1147 r.).
  8. Nur ad-Din prowadzi swoje wojska, by wesprzeć Anura w walce z Altuntaszem (maj-czerwiec 1147 r.), a potem wraca do Aleppo po pokonaniu Baldwina i Altuntasza (lipiec 1147 r.).

Druga krucjata

  1. Konrad III przybywa do Konstantynopola (10 września 1147 r.).
  2. Ludwik VII, król Francji, przybywa do Konstantynopola (4-S października 1147 r.).
  3. Amadeusz II, król Sabaudii, przyłącza się do Ludwika w Konstantynopolu.
  4. Konrad III prowadzi niemiecką armię krucjatową do Nikomedii i tam rozdziela swe wojska. Dobrze uzbrojone rycerstwo ma i ii przez seldżuckie tereny środkowej Anatolii, zaś tabory i pielgrzymi wraz z eskortą pod dowództwem biskupa Fryzyngi, Ottona, obierają szlak biegnący dalej na zachodzie.
  5. Rycerstwo Konrada III musi zawrócić, gdy znajduje się kilka dni marszu za Dorylaeum (25 października 1147 r.). Nękane przez Turków wycofuje się do Nicei.
  6. Krzyżowcy prowadzeni przez biskupa Ottona idą wzdłuż wybrzeża, po czym skręcają w głąb lądu, prawdopodobnie doliną rzeki Gediz przez Filadelfię do Laodycei.
  7. Krzyżowcy biskupa Ottona zaatakowani z zasadzki, prawdopodobnie pod murami Laodycei. (i, którzy ocalali, wędrują dalej do Adalii (Antalya), skąd płyną do Ziemi świętej.
  8. Ludwik VII i Amadeusz II maszerują do Nicei, gdzie dowiadują się o klęsce Konrada. Wysyłają wojskom cesarskim eskortę i aranżują spotkanie z Konradem pod Lopardium.
  9. Połączone wojska Ludwika i Konrada maszerują przez Esseron (połowa listopada 1147 r.), Pergamon i Smyrnę do Efezu, gdzie spędzają Boże Narodzenie. Turcy organizują wypad na obóz krzyżowców pod Efezem.
  10. Część francuskiej armii krucjatowej decyduje się iść prosto do Filadelfii. Przybywa bezpiecznie na miejsce i prawdopodobnie czeka potem w Laodycei na główne siły
  11. Duża armia Seldzuków i Daniszmendydów zbiera się pod Konyą. Cesarz Manuel ostrzega krzyżowców.
  12. Ludwik VII. Amadeusz II i francuska armia krucjatowa wyruszają z Efezu (28 grudnia 1147 r.), wchodzą do doliny Meandra, pokonują Turków, którzy zorganizowali zasadzkę (1 stycznia 1148 r.) i przybywają do Laodycei (3 stycznia 1148 r.), ale bizantyjski zarządca nie pozwala im wejść do miasta.
  13. Francuska armia krucjatowa zaatakowana pod górą Kadmos (Honaz Dagi) na przełęczy Kazik Beli. Wielu krzyżowców ginie (około 8 stycznia 1148 r ).
  14. Kolejna zasadzka na armię francuską, prawdopodobnie podczas przeprawy w górnym biegu rzeki Dalaman.
  15. Francuska armia krucjatowa przybywa do Adalii, ale nie otrzymuje zgody na wejście do miasta (20 stycznia 1148 r.).
  16. Brak dostatecznej liczby statków zmusza Ludwika do podzielenia wojsk. Rycerstwo i najlepsze oddziały armii płyną z nim do portu Św. Symeona (przybywają na miejsce 19 marca 1148 r.).
  17. W Adalii pozostają liczne rzesze pielgrzymów, ludności cywilnej i duża część piechoty. Dowodzą nimi hrabia Flandrii Thierry i hrabia de Bourbon Archambaud VII. Próbują iść dalej szlakiem nadmorskim, ale nie wiemy, ile osób dotarło do celu podróży. Hrabia Thierry na pewno był jednym z tych, którym się to udało.
  18. Konrad choruje. Drogą n>orską wraca z Efezu do Konstantynopola (styczeń 1148 r.). Duża część jego wojsk prawdopodobnie wraca drogą lądową.
  19. Wielu pielgrzymów i żołnierzy niemieckich rezygnuje z krucjaty. Cesarz Manuel daje Konradowi pieniądze i zapasy na kontynuowanie wyprawy.
  20. Konrad III i zaopatrzona w żywność oraz potrzebny sprzęt cesarska armia krucjatowa wypływają z Konstantynopola (7 marca 1148 r.) na okrętach bizantyjskich. Wskutek sztormu flota zostaje rozproszona i ostatecznie zawija do kilku różnych portów.
  21. Ludwik i francuska armia krucjatowa pozostają w Antiochii. Rozchodzą się pogłoski o romansie jego żony, Eleonory, księżnej Akwitanii, i księcia Antiochii, Rajmunda.
  22. Konrad III, Baldwin III, patriarcha Jerozolimy Fulcher oraz ważni przedstawiciele zakonu templariuszy podejmują decyzję o wyprawie na Damaszek. Rezygnują z walk o Edessę, która była pierwotnym celem drugiej krucjaty (Wielkanoc 1148 r ).
  23. Ludwik VII rusza na południe (koniec maja lub początek czerwca 1148 r.) i nawiedza z pielgrzymką święte miejsca w Jerozolimie (początek czerwca 1148 r ).
  24. Krzyżowcy z południa Francji dowodzeni przez hrabiego Tuluzy Alfonsa Jordana przypływają do Ziemi świętej (kwiecień 1148 r.). Alfons Jordan nagle umiera w Cezarei. Pojawiają się podejrzenia, że został otruty przez hrabiego Trypolisu, Rajmunda II.
  25. Do Ziemi świętej przypływa nieznana liczba okrętów z Europy Północnej (kwiecień lub maj 1148 r.).
  26. Anur wysyła pilny list do Sajfa ad-Dina, władcy Mosulu, w którym prosi o pomoc wojskową (prawdopodobnie kilka dni po wielkanocnym spotkaniu Konrada, Baldwina i pozostałych przywódców).

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości