ozdoba

WOJNA POLSKO-NIEMIECKA
1109

ozdoba

Główną przyczyną wyprawy cesarza Henryka V przeciw Polsce w 1109 roku była antyniemiecka polityka Bolesława Krzywoustego. Rok wcześniej polski książę, w ramach pomocy Węgrom, podczas ich wojny z Niemcami, zaatakował Czechy sprzymierzone z Cesarstwem.

Tym sposobem polski władca wywiązał się z sojuszu zaczepno-odpornego, zawartego rok wcześniej z węgierskim królem Kolomanem. Akcja zbrojna Bolesława Krzywoustego spowodowała odwrót wojsk czeskich z Węgier w celu obrony swojego państwa. To z kolei znacznie osłabiło siłę uderzenia cesarskiej armii. Wówczas Henryk V poprzysiągł zemstę na nieposłusznym sąsiedzie.


Wojna polsko-niemiecka 1109


W Erfurcie udało się Niemcom zgromadzić armię liczącą około 10 tysięcy rycerzy. Była to, jak na owe czasy, ogromna siła orężna. Na początku sierpnia oddziały rozpoczęły marsz na wschód.

"...Pod Krosno Odrzańskie napastnicy przybyli około 10-12 sierpnia. Przyczynę powstrzymania dalszego marszu w głąb dzielnicy śląskiej można tłumaczyć tym, że Henryk V nie zdążył w porę skoncentrować wszystkich planowanych sił. Musiał czekać na oddziały czeskie, które miały spełnić rolę przewodników dla wojsk niemieckich w regionie między rzekami Odrą i Obrą. Przerwa w marszu to również zapewne efekt umocnień wzniesionych przez Polaków nad Odrą. Posiłki czeskie nie dotarły, wobec tego Henryk V postanowił kontynuować marsz wraz ze swoim wojskiem, starając się nie dopuścić do większej bitwy przed ostatecznym połączeniem się z wojskami czeskimi. Zmieniona została jednak trasa marszu, wojska miały kierować się na Poznań, lecz wobec braku Czechów, Henryk V zdecydował się iść w kierunku Wrocławia. Droga przebiegała bez większych przeszkód. Król obawiał się zapuścić w polskie bory na prawym brzegu Odry, które stanowiły naturalną granicę Wielkopolski. Bory ciągnęły się szerokim pasem wzdłuż Odry i stanowiły poważną przeszkodę w pochodzie na Poznań. Podążające przez nie wojsko mogło mieć ogromne trudności. Jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby podzielenie armii na drobne rozdziały, jednak to z kolei naraziłoby je na łatwe zniszczenie w zasadzkach przygotowanych przez Polaków.[...]
W okresie koncentracji w Niemczech książę Bolesław Krzywousty zdobywał grody pomorskie. Były to Nakło oraz przypuszczalnie: Wyrzysk, Łobżenica, Kraina, Wysoka, Piła i Złotowo. Kampania ta była poważnym sukcesem wojsk polskich. W ten sposób, pacyfikując Pomorzan, Bolesław ubezpieczał swój kraj od północy..."


Fragment książki: D.A. Czaja "WAROWNIA GŁOGOWSKA W DOBIE PIERWSZYCH PIASTÓW" s. 67-68

Bytom Odrzański 23 sierpnia 1109

"...Pierwsze poważniejsze starcie w tej wojnie miało miejsce kilkanaście kilometrów od Głogowa - w Bytomiu Odrzańskim. Tam właśnie dotarli Niemcy wieczorem 23 sierpnia. Przedni straże doniosły królowi o bliskości grodu, reszta zaś wojsk zatrzymała się na nocleg w bezpiecznej odległości. Zgodnie z relacją Galla Anonima król chciał ten gród ominąć ze względu na jego silne uzbrojenie i obwarowanie, a także naturalne położenie wśród rozlanych dokoła wód. Warunki terenowe czyniły go jeszcze bardziej niedostępnym. Doszło tam jednak do bitwy. Potyczkę pod grodem miał sprokurować oddział niemieckich wojowników mający za zadanie wyczucie możliwości obronnych napotkanego grodu albo zadanie zabezpieczenia tyłów oddziałów niemieckich, które po odpoczynku miały podążać wzdłuż Odry dalej na wschód. Niemieccy rycerze podeszli niebezpiecznie blisko i wdali się w walkę z drużynnikami bytomskimi wspomaganymi przez mieszkańców. Załoga polska (pancerni i lekkozbrojni) z mieczami, włóczniami i ochronnymi tarczami niespodziewanie opuściła gród, atakując zbliżających się rycerzy (Gall Anonim podaje, że ciężkozbrojnych). Potyczka mogła zakończyć się dla zaskoczonych Niemców przegraną, stąd Henryk V wysłał im na odsiecz oddziały kuszników i łuczników. Dopiero ci zmusili grodzian do wycofania się za wały Bytomia..."


Fragment książki: D.A. Czaja "WAROWNIA GŁOGOWSKA W DOBIE PIERWSZYCH PIASTÓW" s. 68

ozdoba
Liczebność armii Bolesława Krzywoustego ocenia się na 3 - 4 tysięcy. Jak widać, była kilkukrotnie mniejsza od wojsk niemiecko-czeskich.

"...Niemieckie uderzenie na Polskę nie było jednak dla Krzywoustego żadnym zaskoczeniem. Spodziewał się tego już w lipcu i cały czas był informowany o ruchach wojsk Henryka V. Kiedy miał pewność, że z kierunku północnego nic nie grozi jego państwu, ruszył ze swoją armią w stronę Głogowa. Cel był jasny: odparcie najazdu niemieckiego. W ciągu dziewięciu dni, forsownym marszem spod Santoka, przebył ze swoją drużyną około dwieście kilometrów. Rozbił obóz w niewielkim oddaleniu na północ od Głogowa. Nieco wcześniej książę wysłał oddział lekkozbrojnych wojowników do Głogowa, by wsparli załogę grodu w razie ataku niemieckiego, a przed przybyciem głównych sił polskich.[...]
Gall Anonim wspominał, że gdy tylko Bolesław dowiedział się o przedarciu się Niemców przez bród w Głogowie, natychmiast rozpoczął intensywne przygotowania obronne na linii Baryczy poprzez wzmocnienie przesieki i ścinanie drzew, tarasując nimi koryto rozlewnej rzeki. .."


Fragment książki: D.A. Czaja "WAROWNIA GŁOGOWSKA W DOBIE PIERWSZYCH PIASTÓW" s. 69-70


Pod Głogowem doszło także do połączenia niemieckiej armii Henryka V z czeską armią Świętopełka I, która wcześniej spustoszyła tereny wokół szlaku przemarszu.
Głogów sierpień-wrzesień 1109

"...Po zrezygnowaniu z forsowania wałów bytomskich król Henryk V mógł spodziewać się zupełnie innego scenariusza niż wcześniej nakreślał mu Zbigniew. Podążając wzdłuż Odry, armia niemiecka nadciągnęła 24 sierpnia (w dzień św. Bartłomieja) pod Głogów. Tam też w nieznanym (albo zapomnianym) dla mieszkańców grodu miejscu, dogodnym do forsowania (według prof. K. Maleszyńskiego odbyło się to w okolicy Żarkowa, u ujścia małej rzeczki) przekroczyła główne koryto Odry na północ od grodu. Uderzeniem od słabszej, wschodniej strony, gdzie był łatwiejszy dostęp do grodu, oddziały z impetem zaatakowały głogowskie podgrodzie, niszcząc je. Stacjonujące tam w namiotach wojska Bolesława Krzywoustego zostały zupełnie zaskoczone. Miejscem bitwy była prawdopodobnie wyspa. Przekroczenie Odry miało na celu zaskoczenie głogowian i szybkie (w pierwszym natarciu) zdobycie tej silnej warowni, jak oceniał ją Gall Anonim, pisząc o bramach, wieżach i murach otaczających Głogów. Bramy grodu głogowianie zamknęli jednak na czas. Siły obleganych głogowian zostały jednak mocno nadwątlone. [...] Nie zapowiadało to długiego oporu. Na zwołanej pośpiesznie naradzie starszyzna grodowa postanowiła wysłać poselstwo do Bolesława. [...] Gdy u bram grodu zjawił się poseł niemiecki i przedstawił żądanie oddania go królowi, na powtórnej naradzie postanowiono nie ulec namowom posła przed porozumieniem się z Bolesławem i uzyskaniem od niego zgody na oddanie grodu, mimo że za to Henryk V gwarantował grodzianom życie i mienie.[...]
Książę polski, na wieść o wydarzeniach głogowskich, wygłosił płomienną mowę do swych rycerzy. Taktyki podjętej jednak nie zmienił, pozwalając w dalszym ciągu oblegać Niemcom warownię.[...]
Po nieudanym ataku, który nie zakończył się zdobyciem grodu z marszu, obie strony podjęły pertraktacje. Uzgodnione zostały warunki, na których Henryk V wziął od głogowian zakładników na czas pięciu dni. W tym czasie głogowianie wysłali poselstwo do Bolesława Krzywoustego w celu doprowadzenia do zawarcia kompromisu w całej sprawie. Niezależnie też od tego, jaką odpowiedź miał dać Bolesław, czy zostanie zawarty pokój za cenę poddania grodu, czy też odrzucony, Henryk zobowiązał się pod przysięgą, iż mieszczanie odzyskają swoich zakładników. Trzeba zaznaczyć, że obie strony, konfliktu miały w tym rozejmie swój interes: Henryk V, biorąc pod przysięgą zakładników, nawet za cenę wiarołomstwa, spodziewał się dostać Głogów w swoje ręce. Głogowianie, korzystając z możliwości, naprędce umacniali, dostępnymi w grodzie materiałami, miejsca w fortyfikacjach miasta, które zniszczone, stare nie wytrzymałyby kolejnego szturmu.[...]
Odpowiedź Bolesława była odmowna i taką informację głogowianie przekazali królowi, żądając przy tym (zresztą zgodnie z umową) zwrotu swych zakładników. Cesarz miał wtedy rzec Owszem, jeśli mi gród oddacie, to zakładników nie będę zatrzymywał, lecz jeśli mi opór stawiać będziecie, to was, i zakładników w pień wytnę. [...] Drewna w okolicy nie brakowało, rozpoczęli wiec budowę przyrządów oblężniczych, posiadając ze sobą bardziej skomplikowane i dużo wcześniej przygotowane machiny.[...]
Król Henryk V liczył, iż podstępem skruszy serca Polaków. Polecił znaczniejszych pochodzeniem spośród zakładników z miasta, wśród których miał być też syn komesa grodowego, przywiązać do machin oblężniczych. Sądził, że to spowoduje otwarcie głogowskich bram bez rozlewu krwi. Srodze się jednak zawiódł, bo mieszczanie wcale nie zamierzali oszczędzać synów i krewnych [...]
Dzięki ofiarności obrońców napastnikom nie udało się zdobycie grodu ani przez zaskoczenie, ani przez podstęp (często związany z przekupstwem), ani przez układy z obrońcami.[...]
Oblężenie Głogowa trwało około trzech tygodni. W czasie jego trwania znajdujący się w pobliżu Bolesław cały czas prowadził wojnę podjazdową, często napadając na obóz niemiecki i niszcząc oddalające się po furaż lub żywność wrogie oddziały. [...] Sytuacja Niemców pod Głogowem pogarszała się z dnia na dzień, zbliżały się jesienne chłody i roztopy. [...]
Ostatecznie, po trzech tygodniach bezskutecznej walki, w obozie wojsk niemiecko-czeskich zdecydowano o zakończeniu nieudanego oblężenia warowni. .."


Fragment książki: D.A. Czaja "WAROWNIA GŁOGOWSKA W DOBIE PIERWSZYCH PIASTÓW" s. 70-79

ozdoba
Spod Głogowa wojska niemiecko-czeskie ruszyły w kierunku Wrocławia i ograniczyły się do pustoszenia okolicznych terenów.

"...Bolesław zareagował błyskawicznie, urządzając pościg za wrogiem i gdy tylko ktoś oddalił się od głównych sił, to jak podaje Gall:
Już nie znalazł powrotnej drogi, a jeżeli czasem ktoś większy [jakiś] oddział w poszukiwaniu żywności lub paszy dla koni oddalił się bardzo od obozu ufny w swoją liczbę to Bolesław natychmiast stawał pomiędzy nim a wojskiem cesarskim i tak ci, którzy wyprawiali się po łup, padali sami łupem Bolesława. W ten sposób oddziały Bolesława wygłodziły i znużyły, wojska niemieckie do tego stopnia, że nikt nie wychodził nawet za swoją potrzebą poza rozstawioną linię straży. [...]
Król niemiecki zaproponował Krzywoustemu sumę 300 grzywien za możliwość wycofania się z Polski, rezygnując również z poparcia sprawy Zbigniewa. Książę Bolesław nie przystał jednak na żadne ustępstwa.[...]
Henryk V wraz ze swoimi oddziałami, po dojściu do Ryczyny, natrafił na przesiekę oddzielającą Śląsk średni od górnego. Nigdy tej przeszkody Niemcom nie udało się sforsować. Trudną sytuację zawiedzionego króla pogłębiło jeszcze morderstwo czeskiego księcia Świętopełka. Zbrodnia popełniona została w tajemniczych okolicznościach 21 września, a sprawcą jej był czeski żołnierz Jan Werszowiec. Wydarzenie to spowodowało pośpieszne opuszczenie obozu niemieckiego przez wojska czeskie. Dochodziły jesienne słoty. Widząc bezskuteczność dalszego marszu, także książęta niemieccy zaczęli się buntować, a daleki powinowaty Bolesława, margrabia miśnieński Wiprecht z Grojcz, tylko na usilne błagania samego Henryka V zgodził się trwać przy jego boku. Wszystkie te wydarzenia spowodowały wycofanie się napastniczych oddziałów przez Czechy do Niemiec. Tak zakończyła się kampania 1109 r. Decydującą dla całej wojny klęskę Niemcy ponieśli wiec już pod Głogowem. .."


Fragment książki: D.A. Czaja "WAROWNIA GŁOGOWSKA W DOBIE PIERWSZYCH PIASTÓW" s. 79


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości