Tczew 1308

Po rzezi Gdańska dokonanej 13 listopada 1308 roku armia krzyżacka ruszyła w kierunku Tczewa.

"...Zamek tczewski był obiektem murowanym, zbudowanym w połowie XIII wieku przez księcia Sambora. Choć nie dochowały się do dnia dzisiejszego nawet jego ruiny, to możemy domyślać się na podstawie pracy Petonga, że był to dosyć duży czworokątny budynek z basztami na rogach. Miał oddzielną kaplicę i zapewne wewnętrzne podwórze. Otaczały go mury i fosa, przeprowadzona prawdopodobnie od Wisły. Od zachodu przypierał do stromego płaskowyżu, na którym leżało miasto. Dostęp do miasta nie był łatwy. Ze wschodu osłaniała je Wisła, strome zbocze i zamek, od południa i północy - parowy. Jedynie od zachodu rozciągał się równy teren. Jak widać, przy odpowiednim zaprowiantowaniu i przy dobrze uzbrojonej i zmotywowanej załodze można było pokusić się o skuteczną obronę Tczewa.

Książę Kazimierz jednak był innego zdania. Całe jego zabiegi sprowadziły się do wezwania Henryka von Plotzke, ażeby zaprzestał podboju, co według relacji obecnego w otoczeniu księcia rycerza Antoniego z Kujaw uczynił w formie uniżonej, posuwając się nawet do klękania. Landmistrz jednak oświadczył cynicznie, że dotąd tolerował rządy Kazimierza, gdyż wolał go od kogoś silniejszego, teraz jednak postanawia sam zając Pomorze. Ponadto dał następujący wybór: albo wojska Kazimierza opuszczą zamek swobodnie, albo niech ten zdecyduje się na walkę. Następnie - prawdopodobnie aby uśpić czujność Polaków - zaprosił księcia na śniadanie, w trakcie którego armia zakonna otoczyła zamek. Kazimierz, który zastał taką sytuację po powrocie od landmistrza, wysłał z powrotem do niego posłańca z zapytaniem, czy nadal mogą wyjść bezpiecznie. W tym momencie padła z ust von Plotzke sławna odpowiedź: „Czy wy myślicie, ty i twój książę, że my śpimy? Wiedzcie, że nie chcemy spać, ale pracować. Wracaj i powiedz, by opuścił gród albo przyjął bitwę”. Na te słowa Kazimierz wraz z załogą opuścili zamek i udali się do Świecia. Fakt, iż Krzyżacy pozwolili wyjść załodze bez szwanku, dodatkowo świadczy o tym, że żadnej obrony w Tczewie nie było, w przeciwnym bowiem wypadku rycerze-mnisi nie zwykli być tak łaskawi. Zamek jednak podpalili, podobnież spalili wiele wsi naokoło, jak zaznaje w 1339 r. tenże rycerz Antoni z Kujaw, na którego relację się tutaj powoływaliśmy. Samo miasto nie uległo zagładzie, jedynie mieszczanie otrzymali rozkaz wyniesienia się za „wielką niezgodę", jaka zaistniała między nimi a Zakonem. Niezgodę tę M. Małuszyński interpretuje jako dawne zatargi Tczewa z Elblągiem, za które Krzyżacy dokonali pomsty na tczewianach. Być może, że doszło przy tej okazji do jakiś drobnych potyczek, o czym świadczyłoby spalenie klasztoru Dominikanów..."


Fragment książki: Piotr W. Lech "Pierwsza wojna polsko-krzyżacka 1308-1343" s. 24-25

"...Po zgromadzeniu sporych wojsk ruszyli w górę Wisły, aby opanować Tczew. Przebywał tu jako namiestnik bratanek Łokietka, Kazimierz. Dowiedziawszy się o wydarzeniach w Gdańsku i marszu wojsk krzyżackich, gdy tylko wrogie oddziały zbliżyły się do miasta, osobiście udał się do mistrza Henryka von Plotzke z prośbą o zaprzestanie wrogich działań. Mistrz przyjął go uprzejmie i zaprosił na śniadanie, a tymczasem oddziały krzyżackie opanowały miasto i otoczyły gród. Wówczas mistrz zmienił ton, żądając opuszczenia grodu przez załogę. Zaskoczony Kazimierz spełnił żądanie Krzyżaka, udając się wraz z załogą do Świecia, gdzie rządził jego brat, Przemysław. Miasto zostało spalone, mieszczanie zaś wypędzeni.

Był to ze strony Krzyżaków nie tylko akt militarny, ale również przejaw walki ekonomicznej, ponieważ Tczew stanowił dla ich miast poważną konkurencję handlową. Co więcej, Krzyżacy wymusili na władzach miejskich Tczewa wystawienie dokumentu (6 lutego 1309 r.) z oświadczeniem, że mieszczanie żałują krzywd wyrządzonych Zakonowi i dobrowolnie opuszczają Pomorze, by nigdy doń nie wrócić..."


Fragment książki: Witold Mikołajczak "Wojny polsko-krzyżackie" s. 26-27

"...Oddziały Zakonu podjęły potem marsz na Tczew, skąd książę Kazimierz wraz z załogą wycofał się na Kujawy; Tczew - gród i miasto - zajęto bez walki lub najwyżej po krótkim oporze. Krzyżacy spalili zaraz gród tczewski, a miasto - także konkurent handlowy Elbląga - częściowo zniszczyli..."


Fragment książki: Marian Biskup "Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521" s. 20-21

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości