Samarkanda 1220

Latem 1219 roku Czyngis Chan postanowił wziąć odwet za prowokację z poprzedniego roku, która miała miejsce w przygranicznym mieście Otrar. Doszło tam mianowicie do przeprowadzenia przez gubernatora miasta masowych aresztowań i straceń mongolskich kupców. Wszystko to odbyło się za zgodą Muhammada II, sułtana Chorezmu.
Późną jesienią 1219 roku w okolicy Otrar skoncentrowano armię mongolską. Po podziale wojska na cztery korpusy Czyngis Chan kontynuował marsz, by w lutym 1220 roku dotrzeć do Buchary, która wytrzymała tylko trzydniowe oblężenie. Podążając dalej w marcu tego samego roku mongolski władca stanął pod murami Samarkandy, stolicy państwa sułtana Muhammada II.

"...W marcu Czyngis-chan pozostawił za plecami spalone ruiny Buchary oraz jej wstrząśniętych mieszkańców i podążył w kierunku Samarkandy, stolicy państwa sułtana Muhammada II. Funkcję gubernatora w mieście pełnił Turghay Khan, brat Terken Khatun. Chociaż niewiele zrobiono, by powstał mur, który zbudować nakazał szach, fortyfikacje miasta znacznie wzmocniono. Czyngis-chan został poinformowany o sytuacji i liczbie oddziałów broniących Samarkandy w momencie, gdy dotarł do przygranicznego Otrar. To właśnie dlatego zdecydował się w pierwszej kolejności uderzyć na Bucharę, leżącą dalej na zachód. Upadek Buchary wpłynął na spadek morale ludności i oddziałów broniących Samarkandy. Co więcej, wielkie ilości jeńców wziętych po zdobyciu Buchary mogły przydać się podczas szturmu Samarkandy. Wielu z nich rzeczywiście podążało w pierwszej linii przed mongolskimi oddziałami.
Czyngis-chan zamknął pierścień okrążenia z dwóch stron, poruszając się wzdłuż rzeki Zerafsan. Następnie udał się na osobiste oględziny fortyfikacji miasta i okolicy. Aby nie zdradzić obrońcom informacji o rzeczywistej wielkości swoich sił, Czyngis-chan włączył jeńców w szeregi armii. Kiedy do oddziałów Czyngis-chana dołączył korpus dowodzony przez Czagataja i Ögödeja z dużą liczbą jeńców, obrońcom mogło się wydawać, że oblegająca Samarkandę armia jest ogromna. Do oblegających miasto oddziałów dołączył także korpus, którego zadaniem było zdobycie miasta Banakat. Czyngis-chan nie zamierzał ryzykować, bo Samarkanda była dobrze przygotowana do obrony i istniało prawdopodobieństwo, iż miastu z odsieczą przybędzie sam sułtan. Zresztą Muhammad II, sam nie ryzykując spotkania z Mongołami, podjął próby zniesienia oblężenia, wysyłając najpierw oddział liczący dziesięć tysięcy, a później kolejny, składający się z dwudziestu tysięcy jazdy. Szybko jednak oddziały te zostały zmuszone do odwrotu.
Czyngis-chan mądrze podsycał wątpliwości szacha Chorezmu, co do lojalności jego generałów. Mongołowie sfabrykowali pewne dokumenty, które, niby przypadkiem, trafiły w ręce sułtana Muhammada II. Były to listy zaadresowane do Czyngis-chana, zawierające nazwiska dowódców, lojalnych wobec Terken Khatun. Seria niepowodzeń na froncie, nielojalność wojska — to wszystko okazało się zbyt wielkim obciążeniem dla władcy Chorezmu. Zrozpaczony Muhammad II uciekał na zachód.
Oblegający Samarkandę Czyngis-chan dowiedział się, że sułtan przekroczył Amudarię w pobliżu miasta Tirmid, wydając się być opanowanym strachem, przerażonym rozwojem sytuacji. Tylko kilku najbliższych towarzyszyło mu podczas tej ucieczki. Kiedy stało się jasne, że skoncentrowanej pod Samarkandą armii mongolskiej nic już z zewnątrz nie zagraża, Czyngis-chan postanowił oddelegować część wojsk, powierzając im specjalne zadania. Trzeciego dnia oblężenia obrońcy Samarkandy uderzyli na otaczającą miasto armię mongolską. Ci zastosowali typową taktykę, zaczęli wycofywać się powoli przed nacierającymi oddziałami tylko po to, by z dala od miasta, na dogodnym terenie urządzić zasadzkę i wykonać przeciwuderzenie. W bitwie, która rozgorzała pod Samarkandą, poległo około pięćdziesięciu tysięcy chorezmijczyków. Podczas kilku szturmów oblężonego miasta Mongołowie, jak zwykle, wykorzystywali duże ilości jeńców, których pędzono w pierwszej linii przed atakującymi oddziałami. Piątego dnia oblężenia miasto uległo, chociaż jeden oddział, składający się z około dwóch tysięcy żołnierzy odmówił poddania się i wciąż bronił cytadeli. Tureckie oddziały stanowiące część garnizonu miasta pod dowództwem gubernatora Turghay Khana, zaproponowały przyłączenie się do zwycięzców. Mongołowie przyjęli propozycję tylko po to, by, jak się później okazało, przyspieszyć decyzję o poddaniu miasta. Obrońcy cytadeli próbowali wyrwać się z okrążenia. Ta sztuka udała się połowie z nich. Reszta zginęła w walce.
Tureccy dezerterzy nie uciekli przed przeznaczeniem. Po zdobyciu cytadeli, Mongołowie wyrównali i z nimi rachunki. Cały trzydziestotysięczny kontyngent został wycięty w pień. Turghay Khan także został zamordowany. Mieszkańców miasta spotkał taki sam los, jak ich pobratymców z Buchary — podzielono ich na różne grupy. Rzemieślników wysłano do Mongolii, młodzi mężczyźni dołączyli do armii w roli taniej siły roboczej, przydatnej podczas kolejnego oblężenia, a kobiety musiały pogodzić się z faktem, że są tylko zdobyczą wojenną barbarzyńców. Wszystkich mieszkańców wygnano z miasta, by umożliwić Mongołom spokojne plądrowanie. Oszczędzono jedynie muzułmańskich duchownych, którzy nie próbowali się opierać. Zdobycie Samarkandy doprowadziło do upadku tego wielkiego miasta. Kiedy chiński taoista w 1221 i 1222 roku przebywał w mieście, liczba mieszkańców zmniejszyła się do jednej czwartej. Przed inwazją Mongołów w Samarkandzie mieszkało sto tysięcy rodzin...."


Fragment książki: Leo de Hartog "CZYNGIS-CHAN" s. 132-133

"...Była też chroniona fosą, murami miejskimi i cytadelą. Wszystkie te budowle pośpiesznie umocniono w ciągu kilku tygodniu po rozpoczęciu oblężenia Otraru. Obrońców wspomagało 20 słoni, przypuszczalnie sprowadzonych przez jakiegoś przedsiębiorczego kupca z Indii. Armia mongolska prowadziła tłumy jeńców, każdą dziesiątkę z powiewającą chorągwią, co sprawiało wrażenie, że wojska jest więcej niż w rzeczywistości. Mongołowie rozłożyli się obozem tuż pod miastem, a tam dołączyły do nich ostatnie oddziały spod Otraru. Obrońcy podjęli bezskuteczną próbę przerwania oblężenia, wysyłając przeciwko napastnikom słonie, ale zwierzęta spłoszyły się, zawróciły i stratowały swoich właścicieli, a następnie rozbiegły się po otwartej przestrzeni. Muhammed równic źle dowodził miastem, jak i całym imperium. Uciekł, ponaglając towarzyszy, by zabrali to, co najcenniejsze, i poszli w jego ślady..."


Fragment książki: John Man "CZYNGIS-CHAN" s. 129

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości