Salerno 1137

Oblężenie Salerno w 1137 roku było kolejnym etapem kampanii cesarza Lotara III w południowej Italii.

"...książęta Robert z Kapui i Sergiusz neapolitański przybywają pod Salerno, które zaczynają oblegać 17 lipca. Pizańczycy mają do nich dołączyć „ze swymi statkami" i całym wojskiem lądowym. Lotar III, wraz z papieżem przebywającym w Lagopesole, jest doskonale poinformowany na temat operacji w Kampanii. Gdy dochodzi do niego wieść o otoczeniu Salerno - kontynentalnej stolicy Normanów, w której Roger II, w ślad za swym ojcem Wielkim Hrabią, ustanowił już pewne obyczaje, cesarz mobilizuje „tysiąc rycerzy teutońskich", których powierza Rajnulfowi z Alife, „dla którego ma wiele uczucia", oraz swemu zięciowi - Henrykowi Pysznemu.[..]
Salemo otoczone jest ze wszystkich stron. Miasto „od dawna wierne" Rogerowi (jak nie bez racji mówi Romuald z Salerno) broni się pod dowództwem następcy kanclerza Gweryna, Roberta z Selby - Anglika z Yorkshire, „człeka doświadczonego i pewnego w sądach", stojącego na czele sił królewskich oraz kilku baronów. Jest to garnizon, który Falkon z Benewentu szacuje na czterystu ludzi, co jest liczbą całkiem sporą. Zarówno żołnierze jak i mieszkańcy stawiają zacięty opór. Oblężeni próbują kilku wypadów, jednak bez powodzenia. „Wielu rycerzy zostało pojmanych i w łańcuchy zakutych". Konsulowie Pizy, jak zwykle, niecierpliwią się i każą wybudować straszliwe machiny z drewna. Przerażają one obrońców Salerno, ale nie skłaniają ich do kapitulacji. Ósmego sierpnia miasto wciąż się jeszcze trzyma.
Jednak przybycie tego właśnie dnia papieża, a zwłaszcza cesarza Lotara III i większości sił niemieckich, radykalnie zmienia sytuację. Robert z Selby nie jest głupcem i umie spojrzeć w twarz faktom. Salerno nie jest już w stanie wytrzymać oblężenia i wszyscy boją się, że „cesarz złupi miasto". Zasięgnąwszy rady baronów, Robert z Selby sugeruje miejskim notablom, by skontaktowali się z Lotarem III i zaproponowali mu pokojowe poddanie miasta w zamian za honorowe odejście oddziałów króla. Cesarz przyjmuje te warunki, do których dorzuca wszakże wysoką kontrybucję wojenną. „Cały garnizon, z bronią i taborem" opuszcza Salerno, by dołączyć do armii swego króla. W mieście pozostanie tylko - co nie było, zresztą, przewidziane umową - Robert z Selby i garstka najlepszych rycerzy. Zajmują oni górującą nad miastem wieżę - zupełnie nie do zdobycia..."


Fragment książki: P. Aube "ROGER II" s. 246-247

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości