Ma'arrat an-Numan 1098

Oblężenie Ma'arrat an-Numan 1098 było jednym z epizodów I wyprawy krzyżowej.

"...Aby uspokoić tłumy pielgrzymów i wojsko - nie ustalono bowiem ciągle daty wymarszu na Jerozolimę - baronowie postanowili wyruszyć przeciwko twierdzy Ma'arrat an-Numan zajmującej strategiczne położenie na lewym skrzydle armii idącej w kierunku Palestyny. 27 listopada oddziały Rajmunda z Tuluzy i Roberta z Flandrii podeszły pod mury fortecy. Następnego dnia Frankowie przypuścili szturm do miasta zakończony fiaskiem. Niepowodzenie to nie osłabiło jednak ich bojowego ducha i gdy kilka godzin później pod Ma'arrat an-Numan nadszedł Boemund, postanowili ponowić atak.[...]
Dwukrotny nieudany szturm przekonał krzyżowców o konieczności podjęcia regularnego oblężenia twierdzy. Miasto zostało otoczone szczelnym pierścieniem placówek. Obrońcy zostali odcięci od świata zewnętrznego, jednak przez kilkanaście następnych dni krzyżowcy nie poczynili żadnych postępów. Mało tego, sami zaczęli odczuwać problemy związane z zaopatrzeniem. Silne oddziały musiały penetrować okolicę w poszukiwaniu żywności.
Wobec przedłużającego się oblężenia postanowiono zbudować machiny, bez których zdobycie twierdzy wy. dawało się niemożliwe.[...]
Szturm odbył się 11 grudnia. Wprawdzie krzyżowcy nie zdobyli ani baszty, ani wystarczająco długiego odcinka umocnień, jednak od osłoną wieży dokonali podkopu pod murem. Przedsięwzięcie to udało się dzięki poświęceniu niejakiego Gultery'ego z Daturu i kilku innych rycerzy, którzy przedostali się na blanki i przez pewien czas powstrzymywali wściekłe ataki przeciwnika, odwracając tym samym jego uwagę od kopiących. Mur runął pod wieczór. Poprzez rumowisko część żołnierzy wdarła się do twierdzy, przystępując od razu do grabieży. Obrońcy, sparaliżowani strachem, wycofali się w głąb miasta. Niektórzy z mieszkańców zabarykadowali się w domach, zamierzając okupić życie posiadanym dobytkiem. Były to płonne nadzieje.
Walki w Ma'arrat an-Numan ustały nocą po ogłoszeniu przez herolda Boemunda, że w razie, gdy miasto skapituluje na jego ręce, weźmie on mieszkańców pod swoją opiekę, gwarantując im życie. Mieli się oni schronić we wskazanym przez herolda olbrzymim budynku położonym przy głównej bramie fortecy. W ten sposób Boemund, podobnie jak w wypadku Antiochii, zamierzał podstępem wejść w posiadanie miasta, odbierając owoce zwycięstwa Rajmundowi. Tym razem jego plan przyniósł połowiczne skutki. Wczesnym rankiem do twierdzy wkroczyły główne siły Franków i walki wybuchły na nowo. W powstałym zamieszaniu nikogo nie oszczędzano. Zdesperowani obrońcy, widząc, że nie mają szans ratunku stawiali rozpaczliwy opór. Niektórzy spłonęli żywcem we własnych domach, które wcześniej zostały gruntownie złupione..."


Fragment książki: S. Leśniewski "JEROZOLIMA 1099" s. 156-158

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości