Głogów 1109

Oblężenie Głogowa w sierpniu 1109 roku było jednym z etapów najazdu Henryka V na kraj Bolesława Krzywoustego. Trzytygodniowe zmagania niemieckiego króla z mężnymi obrońcami grodu zakończyły się niepowodzeniem oblegających.

"...Po zrezygnowaniu z forsowania wałów bytomskich król Henryk V mógł spodziewać się zupełnie innego scenariusza niż wcześniej nakreślał mu Zbigniew. Podążając wzdłuż Odry, armia niemiecka nadciągnęła 24 sierpnia (w dzień św. Bartłomieja) pod Głogów. Tam też w nieznanym (albo zapomnianym) dla mieszkańców grodu miejscu, dogodnym do forsowania (według prof. K. Maleszyńskiego odbyło się to w okolicy Żarkowa, u ujścia małej rzeczki) przekroczyła główne koryto Odry na północ od grodu. Uderzeniem od słabszej, wschodniej strony, gdzie był łatwiejszy dostęp do grodu, oddziały z impetem zaatakowały głogowskie podgrodzie, niszcząc je. Stacjonujące tam w namiotach wojska Bolesława Krzywoustego zostały zupełnie zaskoczone. Miejscem bitwy była prawdopodobnie wyspa. Przekroczenie Odry miało na celu zaskoczenie głogowian i szybkie (w pierwszym natarciu) zdobycie tej silnej warowni, jak oceniał ją Gall Anonim, pisząc o bramach, wieżach i murach otaczających Głogów. Bramy grodu głogowianie zamknęli jednak na czas. Siły obleganych głogowian zostały jednak mocno nadwątlone. [...] Nie zapowiadało to długiego oporu. Na zwołanej pośpiesznie naradzie starszyzna grodowa postanowiła wysłać poselstwo do Bolesława. [...] Gdy u bram grodu zjawił się poseł niemiecki i przedstawił żądanie oddania go królowi, na powtórnej naradzie postanowiono nie ulec namowom posła przed porozumieniem się z Bolesławem i uzyskaniem od niego zgody na oddanie grodu, mimo że za to Henryk V gwarantował grodzianom życie i mienie.[...]
Książę polski, na wieść o wydarzeniach głogowskich, wygłosił płomienną mowę do swych rycerzy. Taktyki podjętej jednak nie zmienił, pozwalając w dalszym ciągu oblegać Niemcom warownię.[...]
Po nieudanym ataku, który nie zakończył się zdobyciem grodu z marszu, obie strony podjęły pertraktacje. Uzgodnione zostały warunki, na których Henryk V wziął od głogowian zakładników na czas pięciu dni. W tym czasie głogowianie wysłali poselstwo do Bolesława Krzywoustego w celu doprowadzenia do zawarcia kompromisu w całej sprawie. Niezależnie też od tego, jaką odpowiedź miał dać Bolesław, czy zostanie zawarty pokój za cenę poddania grodu, czy też odrzucony, Henryk zobowiązał się pod przysięgą, iż mieszczanie odzyskają swoich zakładników. Trzeba zaznaczyć, że obie strony, konfliktu miały w tym rozejmie swój interes: Henryk V, biorąc pod przysięgą zakładników, nawet za cenę wiarołomstwa, spodziewał się dostać Głogów w swoje ręce. Głogowianie, korzystając z możliwości, naprędce umacniali, dostępnymi w grodzie materiałami, miejsca w fortyfikacjach miasta, które zniszczone, stare nie wytrzymałyby kolejnego szturmu.[...]
Odpowiedź Bolesława była odmowna i taką informację głogowianie przekazali królowi, żądając przy tym (zresztą zgodnie z umową) zwrotu swych zakładników. Cesarz miał wtedy rzec Owszem, jeśli mi gród oddacie, to zakładników nie będę zatrzymywał, lecz jeśli mi opór stawiać będziecie, to was, i zakładników w pień wytnę. [...] Drewna w okolicy nie brakowało, rozpoczęli wiec budowę przyrządów oblężniczych, posiadając ze sobą bardziej skomplikowane i dużo wcześniej przygotowane machiny.[...]
Król Henryk V liczył, iż podstępem skruszy serca Polaków. Polecił znaczniejszych pochodzeniem spośród zakładników z miasta, wśród których miał być też syn komesa grodowego, przywiązać do machin oblężniczych. Sądził, że to spowoduje otwarcie głogowskich bram bez rozlewu krwi. Srodze się jednak zawiódł, bo mieszczanie wcale nie zamierzali oszczędzać synów i krewnych [...]
Dzięki ofiarności obrońców napastnikom nie udało się zdobycie grodu ani przez zaskoczenie, ani przez podstęp (często związany z przekupstwem), ani przez układy z obrońcami.[...]
Oblężenie Głogowa trwało około trzech tygodni. W czasie jego trwania znajdujący się w pobliżu Bolesław cały czas prowadził wojnę podjazdową, często napadając na obóz niemiecki i niszcząc oddalające się po furaż lub żywność wrogie oddziały. [...] Sytuacja Niemców pod Głogowem pogarszała się z dnia na dzień, zbliżały się jesienne chłody i roztopy. [...]
Ostatecznie, po trzech tygodniach bezskutecznej walki, w obozie wojsk niemiecko-czeskich zdecydowano o zakończeniu nieudanego oblężenia warowni. .."


Fragment książki: D.A. Czaja "WAROWNIA GŁOGOWSKA W DOBIE PIERWSZYCH PIASTÓW" s. 70-79

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości