Damietta 1218-1219

Oblężenie Damietty, rozpoczęte w maju 1218 roku, było pierwszym poważnym wyzwaniem, podjętym przez krzyżowców podczas V wyprawy krzyżowej, zainicjowanej w 1217 roku.

"...W końcu maja 1218 i oku krzyżowcy przybyli pod Damiettę, silną twierdzę i drugi pod względem ważności port Egiptu, i rozbili obóz na zachodnim brzegu Nilu naprzeciwko miasta. W czerwcu Kajkawus ruszył na Aleppo, lecz jego kampania załamała się już w sierpniu na skutek zdecydowanego oporu Al‒Aszrafa. Wyprawa Seldżuków zbyt szybko zakończyła się niepowodzeniem, by zapewnić krzyżowcom osłonę na flankach..."

"...Najsilniejszym punktem umocnień Damietty była Wieża Łańcuchowa na Nilu, zwana tak od łańcucha zamykającego bieg rzeki, biegnącego od niej ku wschodniemu brzegowi, na którym znajdowało się miasto. Dlatego to przeciwko niej zwrócił się najpierw główny wysiłek krzyżowców, albowiem zachodnia połowa Nilu wydawała się nieżeglowna, tak że wieża kontrolowała praktycznie całe ujście rzeki. Al‒Kamil, którego atak frankijski kompletnie zaskoczył, w pośpiechu rozbił ze swymi oddziałami obóz na południe od miasta na brzegu wschodnim. Jego celem taktycznym było uniemożliwienie Frankom przejścia przez rzekę, albowiem wówczas zdołaliby oni całkowicie okrążyć Damiettę od strony lądu. Z okrętów i branderów, wspierani przez nieustanny ostrzał ośmiu katapult, krzyżowcy przypuszczali wielokrotnie atak na Wieżę Łańcuchową za każdym razem byli jednak odpierani. Wówczas to kurator szkoły katedralnej Oliwer, który w swojej Historia Damiatina pozostawił nam ważną relację o krucjacie, polecił zbudować za niemieckie pieniądze machinę oblężniczą szczególnego rodzaju: na dwóch powiązanych ze sobą kogach wzniesiono cztery maszty podtrzymujące na szczycie drewnianą instalację mocującą, pod nią zaś most zwodzony poruszany za pomocą wielokrążków. 24 sierpnia 1218 roku mimo rozpaczliwego oporu oblężonych, którzy o mało nie zniszczyli machiny ogniem greckim, udało się opuścić most na blanki wieży i zająć górne jej piętra. Następnego dnia załoga skapitulowała. Krzyżowcy przecięli łańcuch, zniszczyli most pontonowy wiodący na wschód w kierunku miasta i zbudowali zamiast niego nowy do swego obozu na zachodzie..."

"...Poczynając od września 1218 roku, krzyżowcy, którzy mimo zdobycia Wieży Łańcuchowej wciąż jeszcze nie zdołali postawić stopy na wschodnim brzegu, otrzymywali nieustannie posiłki z Europy. Przybywali Włosi, Francuzi, Anglicy i Hiszpanie. Co prawda napływ nowych wojowników równoważony był od wiosny 1219 roku przez słaby, ale siały strumyczek powracających do domu, którym kościelni przywódcy na próżno obiecywali, że odpust zupełny obejmie nawet ich rodziny, jeśli pozostaną na miejscu. Nie brakowało także zwykłych chorób obozowych..."

"...Wśród nowo przybyłych jesienią 1218 roku było także dwóch kardynałów legatów, wysłanych przez papieża: Robert de Courson, który wkrótce zmarł, oraz Pelagiusz z Albano. To na nich spoczywał obowiązek przeforsowania powszechnego od czasów Innocentego III wyobrażenia o kościelnym zwierzchnictwie nad krucjatą..."

"...Atak Al‒Kamila na ich obóz 9 października nie powiódł się dzięki czujności Jana z Brienne. Zima była świadkiem jedynie niezdecydowanych ataków podejmowanych przez wojska krucjaty, ale na początku lutego dowództwo przejął energiczny Pelagiusz, którego ani wtedy, ani później początkowe niepowodzenia nie były w stanie powstrzymać od realizowania z niezłomnym uporem raz obranego celu taktycznego..."

"...Powodzeniu jego działań sprzyjał wszakże fakt, że pogorszenie się sytuacji militarnej Al‒Kamila, który nieustannie nakładał wielkie podatki na chrześcijan koptyjskich i na mieszkańców miast oraz wymuszał na nich wystawianie wciąż nowych kontyngentów wojska, doprowadziło do spisku wśród emirów egipskich. Sułtan stracił głowę i uciekł z obozu, który także armia opuściła teraz w panice. To umożliwiło krzyżowcom zajęcie 5 lutego 1219 roku owego obozu położonego na wschodnim brzegu. Zdobyli tam nie tylko bogate łupy, ale mogli teraz już całkowicie okrążyć Damiettę i odciąć ją od wszelkiego zaopatrzenia..."

"...Jednak niebezpieczeństwo grożące Damietcie ciążyło mu tak bardzo, że w marcu 1219 roku ogłosił świętą wojnę. Przedtem jeszcze daremnie próbował dojść do porozumienia z krzyżowcami. Jego ofertą był długoterminowy rozejm oraz zwrot całego dawnego Królestwa Jerozolimskiego oprócz Transjordanii, za którą zaproponował 30 000 bizantów odszkodowania. W zamian za to krzyżowcy mieli wycofać się z Egiptu. Do przyjęcia tej propozycji nie doszło na skutek oporu legata..."

"...Sułtan ponownie podjął walkę, ale jego atak na obóz chrześcijański załamał się na dobrym systemie umocnień oraz na obu mostach pontonowych (jeden z nich przerzucono na 38 statkach) zbudowanych przez krzyżowców. Równie bezskuteczna okazała się próba zamknięcia odnogi Nilu pod Damiettą i poprowadzenia wód rzeki drugim jej ramieniem biegnącym w pobliżu Rosetty, albowiem popękały groble..."

"...W maju w drogę powrotną do domu wyruszył mężny Leopold VI Austriacki, którego Pelagiusz daremnie próbował zatrzymać, ale mimo to w lipcu i sierpniu legat podjął kilka ciężkich szturmów na miasto. Nie przyniosły one sukcesu, wprowadziły jednak zamieszanie w szeregach muzułmanów..."

"...Dopiero 29 sierpnia Al‒Kamil zdołał odnieść większy sukces w starciu z oblegającymi. Wykorzystał ten moment, by ponownie przedłożyć im swoją ofertę zawarcia pokoju. Teraz zobowiązał się nawet jeszcze do zwrotu Krzyża świętego oraz do odbudowy na własny koszt zburzonych zapobiegliwie w marcu w Palestynie twierdz i murów miejskich Jerozolimy. Al‒Kamil pragnął ocalić egipski rdzeń państwa Ajjubidów. Jego położenie mimo sierpniowego sukcesu uległo pogorszeniu, albowiem niewystąpienie wylewów Nilu zagroziło jego krajowi nieurodzajem. Ponadto sytuacja w Damietcie stała się prawie nie do zniesienia. Ludność dręczył głód. [...] Mimo to zdobycie Damietty nie oznaczałoby dla krzyżowców jeszcze zdobycia Egiptu, dlatego oferta Al‒Kamila była naprawdę wielce wspaniałomyślna. Jan z Brienne opowiadał się zresztą za jej przyjęciem, zwłaszcza że to przecież Jerozolima była powszechnie upragnionym celem kryjącym się za kampanią egipską. Jednak Pelagiusz ponownie ją odrzucił. [...] tak oto szansa zakończenia krucjaty sukcesem pozostała niewykorzystana..."

"...W tym czasie w obozie krzyżowców przebywał także św. Franciszek z Asyżu, który doprowadzić miał do zwycięstwa ruch ubóstwa przez założenie zakonu franciszkanów oraz przez oddziaływanie własnym przykładem. Tam, gdzie zawodziła broń, próbował on osiągnąć cel swymi kazaniami. Po początkowych wahaniach legat zezwolił mu udać się do obozu Al‒Kamila, który wysłuchał jego słów z cierpliwością wskazaną na tym etapie pertraktacji, jednak nawrócenia wymarzonego przez Franciszka nie brał pod uwagę..."

"...Od jesieni 1219 roku Damietta była już nie do utrzymania. 5 listopada chrześcijanie znaleźli kilka nieobsadzonych odcinków muru i choć nie doszło do zdrady, zdobyli miasto prawie bez wałki. Ludność, i tak już wycieńczona przez głód i choroby, została albo wygnana, albo zamieniona w niewolników, jedynie dzieci zdołał uratować Jakub z Vitry przez udzielenie im chrztu..."


Fragment książki: H. E. Mayer "HISTORIA WYPRAW KRZYŻOWYCH" s. 357-362

"...W owym czasie przy armii krzyżowców znajdował się również święty Franciszek z Asyżu, który pragnął nawrócić sułtana Malika al-Kamila. Kronika Jana z Elemozyny podaje na ten temat: „Opowiadają, że stanął (święty Franciszek) przed sułtanem, ten zaś zaofiarował mu wiele podarków i kosztowności, a kiedy sługa Boży ich nie przyjął, powiedział: - Weźcie je i rozdzielcie wśród świątyń i potrzebujących chrześcijan! Ale sługa Boży jednak odmówił, zapewniając, że o potrzeby biednych troszczy się Boża Opatrzność. W trakcie wygłaszania nauki Franciszek z Asyżu zaofiarował się pójść w ogień razem z saraceńskim kapłanem, aby w pełni udowodnić, że Chrystusowe prawo jest prawdą. Ale sułtan rzekł: „Bracie, nie sądzę, by jakikolwiek saraceński kapłan zechciał pójść w ogień za swoją wiarę..."


Fragment książki: E. W. Wies "CESARZ FRYDERYK II" s. 85

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości