Château Gaillard
1203-1204

Kiedy wieść o tym, że król Anglii Jan I wziął udział w morderstwie władcy Bretanii Artura Plantageneta rozprzestrzeniła się, przez Normandię przelała się fala rebelii. Ogromna część baronów wypowiedziała posłuszeństwo Janowi I i przeszła na stronę króla Francji Filipa II Augusta. Francuski monarcha postanowił maksymalnie wykorzystać ten sprzyjający dla siebie czas i w sierpniu 1203 roku rozpoczął oblężenie Château Gaillard.

Niektórzy sądzili, że podjął się zadania, które wydawało się niewykonalne, ponieważ Château Gaillard uważane było za twierdzę nie do zdobycia.

Wizualizacja twierdzy Château Gaillard Wizualizacja twierdzy Château Gaillard

"...Dominujący nad zakolem Sekwany na jej prawym brzegu, w miejscu zwanym Petit-Andelys, Chateau-Gaillard opierał się na wzgórzu. którego zbocze było bardzo strome. Właściwy zamek chroniły podwójne mury. z których wewnętrzny przedstawiał jakby ciąg festonów: niezbyt wystające wieże, które niemal się stykały, tak by całkowicie wyeliminować martwe kąty i umożliwić wielokrotne wypuszczanie strzał czy kusz. Baszta, górująca nad tym murem, składała się z okrągłej trzypiętrowej wieży, a jej podstawę stanowił mur gruby na cztery i pół metra. Na zewnątrz otaczały ją wielkie arkady, będące jednocześnie przyporami tworzącymi zębate zwieńczenie; to znaczy, że na wysokości muru puste przestrzenie pozwalały zrzucać na szturmujących pociski. Baszta była więc praktycznie nie do zdobycia. Ze strony, gdzie pochylenie skały jest mniej strome, wznosiła się ostroga, rodzaj wysuniętej budowli, której mury zwieńczały okrągłe wieżyczki. W końcu, między dwoma murami głównego korpusu, wykute w skale schody prowadziły do sal straży lub zbrojowni; ich sklepienie podtrzymywane było przez dwanaście grubych kwadratowych filarów. Dziś jeszcze resztki tego ogromnego zamku są imponujące. Jest czymś nadzwyczajnym, że tej miary budowla, rozpoczęta w roku 1196, została ukończona w roku następnym. Widząc ją z daleka, Ryszard zawołał z uniesieniem: "Jakże piękna jest ta moja jednoroczna córka!" Chateau-Gaillard bronił obszaru między Epte i Sekwaną, który był faktycznie granicą: po jednej stronie zamki angielskie, a po drugiej zamki wzniesione lub umocnione przez Filipa Augusta aż po Gisors. Dolina Sekwany i samo miasto Rouen były dzięki temu dobrze chronione..."


Fragment książki: Regine Pernoud "Ryszard Lwie Serce" s. 190-191

Przed rozpoczęciem oblężenia Filip II August zaatakował miasto Les Andełys i fort na wyspie. Agresywny szturm francuskich wojsk spowodował, że ponad dwa tysiące mieszkańców pobiegło na zamkowe wzgórze, aby schronić się przed napastnikami.

W tym czasie Jan I przebywał w Bretanii. Obroną twierdzy dowodził Roger de Lacy, ten sam, który walczył wspólnie z Ryszardem I Lwie Serce podczas krucjaty w Ziemi Świętej. Zamierzał on do końca bronić tej wspaniałej twierdzy.

Wpuszczenie mieszkańców na mury zamku spowodowało, że liczba gąb do wykarmienia znacznie wzrosła. Filip II August, widząc, z jak potężną twierdzą ma do czynienia, nie zdecydował się na frontalny atak. Oblężenie rozpoczął odcinając warownię od dostaw żywności. Francuzi, aby umocnić swoje pozycje, rozbili obóz u stóp zamku i okopali się. Wznieśli drewniane wieże obserwacyjne, aby lepiej kontrolować okolicę i nie dopuścić nikogo do warowni. Tym sposobem odcięci od świata mieszkańcy zamku zdani byli tylko na zgromadzone zapasy żywności.

Czas płynął i kiedy gasła nadzieja na odsiecz, Roger, któremu w zastraszającym tempie topniały zasoby, zdecydował, że w środku twierdzy pozostaną tylko mężczyźni zdolni do walki. Reszta musiała opuścić warownię. Wypuszczano ich dużymi grupami. Pierwszym dwóm liczącym po pięćset osób Francuzi pozwolili odejść. Kiedy wieści dotarły do Filipa II Augusta, ten natychmiast zakazał przepuszczać następnych. Kolejną grupę, w szeregach której znajdowało się tysiąc dwieście dusz, zawrócono licząc, że zubożą oni zapasy oblężonych.

Roger jednak nie otworzył wrót, więc ta ogromna masa ludzka znalazła się w potrzasku pomiędzy murami zamku a francuskimi okopami z perspektywą spędzenia zimy pod gołym niebem. Setki wygłodzonych i zmarzniętych kobiet, dzieci i starców wiodły żałosną egzystencję na kamienistych zboczach zamkowego wzgórza. Dochodziło do aktów kanibalizmu, a ofiarami stawały się nawet bezbronne niemowlęta.

Król Francji na zimę opuścił swoje oddziały. Powrócił tu w lutym 1204 roku. To, co ujrzał, wprawiło go w przerażenie i natychmiast zezwolił zwolnić tych, którym udało się przetrwać. Los uwięzionych pod murami Château Gaillard przeszedł do historii jako akt wyjątkowego okrucieństwa.

Z nadejściem ocieplenia Filip wydał rozkaz ataku. Francuzi zbudowali wieżę oblężniczą, którą wepchnęli do osuszonej fosy. Podobno była wyższa od potężnej zamkowej baszty. Rozpoczął się długo odwlekany szturm. Kiedy Francuzi przy pomocy drabin próbowali wedrzeć się na ściany fortyfikacji, obrońcy prowadzili zmasowany atak pociskami zrzucanymi z góry. Nie brakowało również łuczników i kuszników, broniących dostępu do zamkowych umocnień.

Kiedy pierwsze ataki nie przyniosły spodziewanych efektów, Francuzi postanowili zasypać suchą fosę i wyrównać poziom gruntu, aby umożliwić transport wieży oblężniczej w kierunku murów.

Z kolei inny oddział po pokonaniu dna fosy obok południowo - wschodniej baszty pobiegł w kierunku murów. Przy pomocy drabin żołnierze wspięli się na zbocze. Aby dotrzeć do ściany, przy użyciu noży i sztyletów wdrapali się po skale. Wykorzystując tarcze jako ochronę, zaczęli kopać. Po kilku dniach powstał wzmocniony drewnianym oszalowaniem tunel, który następnie został podpalony. Pozbawiony drewnianego wzmocnienia korytarz spowodował osunięcie się części baszty. W ten sposób w murze powstał wyłom, przez który natychmiast przypuszczono atak. Stało się jasne, że zewnętrzne mury dostaną się w ręce wroga. Roger de Lacy rozkazał podpalić drewniane zabudowania i wycofać się do środkowej warowni.

Widok z góry na Château Gaillard
Niebieska część zdobyta została jako pierwsza.
Widok z góry na Château Gaillard

Kiedy załoga twierdzy wciągnęła za sobą zwodzony most, zamek środkowy wydawał się nie do zdobycia. Otaczały go fosa i urwisko, a bliskość zewnętrznych murów nie pozwalała na celny ostrzał. Nie było też mowy o zasypaniu fosy.

W związku z tym, że Roger nie zamierzał się poddać, sztab francuskiej armii rozpoczął poszukiwania słabych stron w konstrukcji zamku. Pewną szansą dla oblegających była zachodnia ściana budowli, w której znajdowało się okno kaplicy. Pewnego dnia, korzystając z nieuwagi obrońców, elitarny oddział francuskich rycerzy wdrapał się po ścianie i dotarł do tego okna. Sforsowanie przeszkody nie okazało się zbyt trudne. Napastnicy znaleźli się wewnątrz twierdzy, co stanowiło przełomowy moment oblężenia. Po gwałtownym starciu intruzi pokonali straże przy bramie, następnie opuścili zwodzony most i wpuścili kolejne francuskie oddziały. Przewaga liczebna szturmujących spowodowała, że środkowe umocnienia zostały zdobyte. Zwycięzcom ukazały się wówczas mury górnego zamku z potężną wieżą i na dodatek otoczone kolejną fosą. Do środka prowadził mostek zbudowany z kamienia, więc nie można go było wciągnąć do środka.

Słabym punktem górnej twierdzy wydawał się grunt pod bramą. Francuzi przekroczyli fosę po mostku i zaczęli kopać stosunkowo miękkie kredowe podłoże. Aby osłonić się przed sypiącymi się z góry pociskami, zbudowali z drewna ogniotrwałą platformę na kółkach, zwaną winea, i podjechali nią pod mury.

Anglicy, widząc co się dzieje, rozpoczęli kopać od swojej strony, aby pokonać Francuzów, zanim ci zburzą bramę. Podczas podziemnej bitwy zmusili intruzów do odwrotu. Wykonanie podkopów pod fortyfikacjami okazało się jednak katastrofalne w skutkach. Ostrzał z machin miotających kamienie spowodował wyłom w murze. Wojska Filipa II Augusta wdarły się do środka, gotowe stoczyć ostateczną bitwę, do której jednak nie doszło. Brak realnych perspektyw na odsiecz uświadomił Rogerowi de Lacy, że jest bez szans, więc na początku marca 1204 roku poddał twierdzę.




Roger de Lacy stawiał opór, ale bez pomocy Jana jego walka była skazana na porażkę. Było tylko kwestią czasu, kiedy blokada zmusi garnizon do kapitulacji W rezultacie Roger odesłał setki ludzi, w tym kobiety i dzieci, aby było mniej osób do wykarmienia. Na początku niektórych przepuszczano przez linie francuskie, ale później odmówiono tej łaski kilkuset osobom. Ludzie ci, uwięzieni między dwiema armiami, zostali zmuszeni, żeby całymi miesiącami żyć w jaskiniach, żywiąc się resztkami i trawą. Była wśród nich ciężarna kobieta, która urodziła na tej ziemi niczyjej. Kiedy przypadkowo z murów zamku został zrzucony kurczak, biedni wygnańcy rzucili się na niego i pożarli go w całości, łącznie z piórami. Gdy później Filip usłyszał z mostu krzyki tych porzuconych nieszczęśników, był poruszony, dowiedziawszy się o ich niedoli. Wydał rozkaz, żeby ich nakarmić i pozwolić przejść przez francuskie linie. Wtedy pojawił się człowiek ściskający kurczowo skórę psa, której nie zgodził się oddać, bo była to jedyna rzecz, która trzymała go przy życiu. Wypuścił ją niechętnie, w zamian za chleb, który łapczywie wepchnął do ust, ale z trudem mógł go przełknąć. [...]

Filip sprowadził do Les Andełys zapasy na zimę i wykopał dodatkowe ochronne okopy. Zbudował również dzwonnice, niektóre z szorstko ociosanego zielonego dębu. W lutym 1204 roku upadł zewnętrzny dziedziniec Château-Gaillard, po tym jak został podkopany i stał się celem ataku machin miotających. Sam król, przezornie założywszy hełm i zbroję, zachęcał swych ludzi do ataku. Przełamali oni zewnętrzne fortyfikacje, wspinając się na wieżę. Ich drabiny były za krótkie do tego zadania, więc używając sztyletów i mieczy, wyciosali w skale oparcia dla stóp.

Następnie Filip dostał się na środkowy dziedziniec zamku. Jego ludzie znaleźli nieprzyjemną, ale skuteczną drogę do środka, wspinając się po rynnie od wychodka. Udało im się wejść do budynku, którego górna część przeznaczona była na kaplicę. Zbudowany on został przez króla Jana w 1202 roku w południowo-wschodniej części skały. Piotr Bogis wspiął się po ramieniu kolegi i wszedł do lochu, po czym spuścił linę dla swoich towarzyszy. Później został nagrodzony za swą inicjatywę darowizną lenna rycerskiego. Kiedy ludzie Filipa znaleźli się w środku, użyli ognia, by wyważyć drzwi, co uświadomiło obrońcom niebezpieczeństwa Pożar jednak już się rozszerzał. W zamieszaniu intruzom udało się otworzyć bramę i spuścić most zwodzony, aby wpuścić swych towarzyszy. Budynki znajdujące się na środkowym dziedzińcu zostały doszczętnie spalone. [...]

W Château-Gaillard nadal pozostał niezdobyty ostatni dziedziniec oraz donżon, do którego teraz wycofali się obrońcy. Filip i jego ludzie dostrzegli jedyny błąd konstrukcyjny w projekcie wspaniałego zamku, mianowicie most prowadzący do wewnętrznego dziedzińca był wykonany z litej skały. Obrońcy nie mogli go więc przesunąć lub łatwo zniszczyć, dawał on też doskonałą ochronę ludziom Filipa podczas podkopywania muru. Zamek został ostatecznie zdobyty 6 marca 1204 roku, kiedy 20 rycerzy i 120 zbrojnych podjęło decyzję o poddaniu się.


Fragment książki: Jim Bradbury "FILIP II AUGUST" s. 146-147

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości