Bejrut 1182

Oblężenie Bejrutu w lipcu 1182 roku było kolejnym etapem walki Saladyna z Frankami.

"...Z doliny Al-Biki Saladyn wysłał patrole w pasmo gór Libanu, skąd mogły wypatrywać floty, którą wezwał z Egiptu. Po jej przybyciu przeszedł przez góry i zaatakował Bejrut, natomiast na granicy południowej Al-Adil dokonał z oddziałami egipskimi rajdu wokół Darum i Gazy. Wydawało się, że jest to poważny i dobrze skoordynowany atak. Wilhelm z Tyru mówi, że Egipcjanie mieli trzydzieści galer, natomiast Saladyn twierdził, że czterdzieści, statki Franków ciągle zaś zaopatrywano w Akrze i Tyrze. Baldwin miał za mało ludzi, aby przeciwstawić się Al-Adilowi i Saladynowi, a w celu zatrzymania odsieczy dążącej do Bejrutu Saladyn nakazał jednemu z oddziałów obronę drogi na wybrzeże, gdzie - jak utrzymywali Frankowie - zablokowali przesmyki głazami. Jednakże nie miał ze sobą żadnego ekwipunku koniecznego do przeprowadzenia oblężenia, dlatego Frankowie zaczęli się zastanawiać, czy wykazuje przesadny optymizm, czy też uznał, że nie zdąży ekwipunku wykorzystać. Jednak z opisu Wilhelma z Tyru wynika jasno, że atak Saladyna na Bejrut nie był jedynie demonstracją. Wykorzystywał on swoich ludzi do wywierania na garnizon nieustannego nacisku, nie pozwalając mu odetchnąć. Jego strzały „wypełniły miasto i mury jak grad", a saperzy dokładali wielkich starań, by podminować mury. Jednak garnizon zdołał zabezpieczyć się przeciwko podkopom do podminowania, a od próby ataku z drabinami odstąpiono, gdy ranny został jej pomysłodawca, jeden z emirów. Tymczasem Baldwin, który postanowił zignorować Al-Adila, dotarł drogą północną do Tyru, a po trzech dniach ataku Saladyn odwołał swoich ludzi, czwarty dzień spędził na brutalnym plądrowaniu okolicy i zniknął wśród gór. Ibn Szaddad napisał, że nie udało mu się osiągnąć celu. Z kolei według Imada ad-Dina Saladyn zdał sobie sprawę, że oblężenie Bejrutu będzie trwało bardzo długo, on sam zaś napisał do Bagdadu, że na razie się wycofał, lecz zamierza powrócić, kiedy uwolni się od innych trosk.
Zajęcie Bejrutu miało być spektakularnym sukcesem, lecz zaledwie Saladyn nabrał nadziei, że go utrzyma, zmieniło się w porażkę. Być może rozmyślnie zostawiał sobie swobodny wybór: albo przeprowadzić atak, gdy nadarzą się stosowne okoliczności, albo też spustoszyć okolicę, a potem się wycofać, lecz jest też możliwe, że zmienił plany w trakcie samego oblężenia, gdyż Ibn al-Asir podaje, iż Muzaffar ad-Din Keukburi zaprosił go za Eufrat..."


Fragment książki: M. C. Lyons D. E. Jackson "SALADYN" s. 195

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości