Augsburg 955

Oblężenie Augsburga stało się jednym z etapów węgierskiego najazdu na Bawarię w lipcu 955 roku.

"...Ulrykowi nie udało się przeprowadzić gruntownej renowacji murów Augsburga. Prawdę powiedziawszy, gdy w początkach sierpnia pod miasto podeszła węgierska armia, z militarnego punktu widzenia było ono w opłakanym stanie. Mury były za niskie, a do tego pozbawione wież. Jedyne, co nie zawiodło, to duża liczba obrońców złożonych z sił lokalnych, dobrze uzbrojonych i wyszkoloonych. Oprócz nich w mieście stacjonował oddział Ulryka, kilkudziesięciu rycerzy jazdy pancernej, a w ostatniej chwili dołączyły do niego siły przyprowadzone przez grafa Dietpolda oraz kilku mniejszych wasali..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 117-118

"...Pierwsze ataki na miasto, jeszcze nieśmiałe i służące raczej rozpoznaniu, Węgrzy przeprowadzili już w pierwszych dniach sierpnia, gdy ich siły otoczyły Augsburg z wszystkich stron szczelnym kordonem. 8 sierpnia przystąpili do pierwszego generalnego szturmu na miasto. Obrońcy, rozgrzani panującą od kilku dni atmosferą, rwali się do walki i chcieli dokonać wypadu jazdą pancerną na kłębiące się coraz bliżej murów zastępy wroga. Jednak zdecydowanie sprzeciwił się temu Ulryk, żądając zaniechania podobnych pomysłów. Jego zdaniem najważniejsze było utrzymanie Augsburga i dotrwanie do nadejścia królewskiej odsieczy, bohaterski wypad za mury mógł się zakończyć jedynie katastrofą, bo nieprzyjaciel miał zdecydowaną przewagę. Bawarska konnica rozniosłaby zapewne w pierwszym impecie uderzenia kilka szeregów nieprzyjaciela, lecz szybko zostałaby rozsiekana przez resztę i cała akcja poszłaby na marne. Nie wszyscy byli tego zdania, lecz zwyciężył autorytet i godność biskupa..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 118

"...Ulryk przekonał żołnierzy do pozostania w mieście i skoncentrowaniu się na obronie murów oraz przede wszystkim bram. Te są bowiem najczulszym punktem w każdym murze obronnym, i na nich też skupiały się najczęściej główne ataki wojsk szturmujących miasto. Nie inaczej było w Augsburgu, a jego dwie bramy znajdowały się w szczególnie złym stanie. Jedną z nich, południową, Ulryk kazał zawalić, czym się tylko dało, i tam skoncentrować większość sił. Na darmo, gdyż główny atak Węgrzy przypuścili na drugą bramę, znajdującą się we wschodniej części miasta, zwaną Bramą Bosonogich (Barfüssertor). Była to najszersza brama miasta, co dodatkowo utrudniało obronę. Wychodziła bezpośrednio na niewielki stok opadający do jednej z odnóg rzeki Lech, dlatego w czasach pokoju używano jej do transportu wody..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 118

"...Właśnie na tę bramę uderzyli Węgrzy. Doszło do krwawej bitwy, której wynik wahał się raz w jedną, raz w drugą stronę. Bój toczono w ścisku i masy walczących kłębiły się w morderczym zwarciu. Po jakimś czasie brama padła i rozgorzała jeszcze bardziej zacięta walka. Kiedy Węgrzy wywalczyli parę metrów i ich grupki już wchodziły do miasta, wypierali ich zdesperowani obrońcy..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 119

"...W tym dniu w bitwie o wschodnią bramę zginęło wielu obrońców Augsburga, ale jeszcze więcej węgierskich napastników. Po kilku godzinach szturmującym udało się w pewnym momencie wywalczyć dostęp do niewielkiego wzniesienia zwanego Perlachberg, gdy raptem jedno zdarzenie wszystko zmieniło, spowodowało nagły zwrot rozstrzygający o wyniku starcia. W ferworze walki po stronie węgierskiej zginął głównodowodzący atakiem. Późniejsza relacja, należąca raczej do legend, mówi, że węgierskiego dowódcę powalili na ziemię i dobili należący do lokalnych miejskich oddziałów członkowie cechu włókniarzy. Na ten widok Węgrzy przerwali walkę i odstąpili od szturmu. Z wielkim strachem podnieśli ciało poległego wodza i niosąc je, opuścili pole bitwy pod wschodnią bramą. Lamentując wniebogłosy, wycofali się do obozu..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 120

"...Nadkruszone i zniszczone całodziennym szturmem umocnienia wymagały natychmiastowej reperacji. Ulryk okrążył konno umocnienia miasta, wskazując miejsca wymagające naprawy, nie tylko wyłomy w wale obronnym, ale i budynki doń przylegające. Dziury i nadkruszenia w murze nakazał zasypać piachem oraz umocnić zebranym naprędce w mieście drewnem. W niektórych miejscach wzniesiono nawet prowizoryczne konstrukcje z drewna, mające choćby w części zastąpić brakujące wieże..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 120-121

"...Dziewiątego sierpnia o poranku wszyscy obrońcy, po mszy świętej i wysłuchaniu płomiennej przemowy Ulryka, udali się ponownie na wyznaczone stanowiska obronne na murach i wokół bram. Rychło w czas, bo miasto otaczała już szczelna i gęsta ciżba węgierskich wojowników, gotujących się do szturmu. Tu i ówdzie ponad tłum wybijały się ciągnięte z mozołem machiny oblężnicze: wieże, tarany do kruszenia bram i inne przemyślne urządzenia służące do niszczenia murów. Węgrzy uderzyli jednocześnie ze wszystkich stron. Rozpoczęła się zacięta walka, trupy obrońców i atakujących słały się gęsto na przedpolu i na murach, szczególnie w okolicach bram. Czy to nieugięty opór ludzi Ulryka, czy słabnący zapał węgierskich wojowników, czy narastająca wściekłość węgierskich dowódców spowodowały, że w ruch poszły bicze. Dowodzący z koni przywódcy poszczególnych oddziałów zaczęli bez opamiętania smagać batami wirujących wokół nich ich własnych wojowników, pędząc tych powolnych siłą do ataku na mury..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 121-122

"...Walka toczyła się dalej. [...] Niebawem powietrze przeszył potężny dźwięk rogu bojowego należącego do samego Lela. Na ten sygnał wszyscy napastnicy odstąpili od murów i wycofali się do obozu po wschodniej stronie Lecha. Powodem tego było przybycie od zachodu pędzącego na koniu Bertholda von Reisensburg z wiadomościami dla Bulcsu: Otto I nadchodzi z armią, 7 sierpnia opuścił Ulm, kierując się na wschód starą rzymską drogą i następnego dnia pojawi się pod Augsburgiem..."


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. 122

"...Z powodu tych wieści Węgrzy przerwali szturm i w obozie zwołali naprędce naradę wojenną. Bulcsu czuł się pewny zwycięstwa z powodu przewagi liczebnej i przekonany był o wyższości węgierskiej sztuki wojennej nad niemiecką, że nie omieszkał powiedzieć, iż „po pokonaniu Ottona I w polu może powrócić do Augsburga, zdobyć miasto i bez większych trudności roztoczyć swe panowanie nad całymi Niemcami". Dlatego zdobycie Augsburga zeszło w tej chwili na dalszy plan. Najważniejsze stało się przygotowanie do decydującej bitwy z nadciągającymi siłami Ottona.[...]
Rzeczywiście, niebawem cała armia węgierska opuściła obóz, przekroczyła Lech i udała się w kierunku zachodnim, gdzie w oddali majaczyły obrzeża Rauhen Forst. Stamtąd wyłonić się miały wojska niemieckie.


Fragment książki: Robert F. Barkowski "LECHOWE POLE 955" s. -122-123

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości