Aleksandria 1174

W 1174 roku spora grupa sąsiadów weszła w koalicję, która nosiła się z zamiarem wspólnego ataku na Egipt. W sojuszu znaleźli się: król Jerozolimy Amalryk I, władca Syrii Nur ad-Din i król Sycylii Wilhelm II Dobry. Osłabiony wewnętrznymi niepokojami Egipt wydawał się łatwym kąskiem. Saladyn pełniący funkcję egipskiego wezyra uporał się z buntem fatymidów już w kwietniu tego roku. Ugaszony ogień społecznych niepokojów nad Nilem zatrzymał na jakiś czas zapędy króla Jerozolimy, który chwilowo zrezygnował z ataku na Egipt. W maju zmarł władca Syrii, więc nieuregulowana sytuacja w tym kraju zahamowała pochód syryjskiej armii, zaś 14 lipca 1174 roku zmarł Amalryk, więc tym sposobem odpadł następny koalicjant. 28 lipca 1174 roku do egipskich wybrzeży dopłynęła tylko flota króla Sycylii, która, pomimo braku wsparcia z innych stron, podjęła się próby zdobycia Aleksandrii.

"...Sycylijczycy przybyli i w niedzielę 28 lipca zdobyli z zaskoczenia garnizon w Aleksandrii, gdzie przebywała jedynie garstka żołnierzy. Saladyn napisał, że stało się tak dlatego, że osoby wyznaczone do strzeżenia garnizonu akurat nie pełniły służby, a nie dlatego, że nikt o tym nie wiedział", W niedzielne popołudnie na widnokręgu pojawiało się coraz więcej statków sycylijskich, lecz Sycylijczycy nie próbowali wylądować.
W poniedziałek flota stanęła w całej sile u brzegów Aleksandrii; uznano, że nie da się zapobiec atakowi lądowemu, a w razie próby bezpośredniego oporu mieszkańcy miasta wpadną w potrzask na plażach. „Kilku inteligentnych Turków", przypuszczalnie zawodowych żołnierzy Saladyna, radziło, aby się wycofać i zająć stanowisko w pobliżu murów miasta. Według Al-Makriziego Sycylijczycy zeszli ze statków na „ziemi przy Faros", co najprawdopodobniej oznacza, iż zakotwiczyli je w Niebiosach Piratów, czyli zwróconej na północ zatoce tego, co było wyspa Faros. Następnie dokonali ataku od strony półwyspu, który łączył wyspę z lądem, a muzułmanie musieli schronić się za murami. Później flota sycylijska popłynęła w stronę portu, lecz muzułmanie oznajmili, że pozbawili ich zdobyczy, gdyż zatopili lub spalili swoje własne, zakotwiczone tam statki. W poniedziałek walki trwały aż do wieczora, kiedy to Sycylijczycy rozbili trzysta namiotów, a we wtorek sprowadzili trzy wielkie machiny oblężnicze, wyposażone w czarne kamienie z Sycylii.
Wydaje się, że nowiny o ataku dotarły do Saladyna, który nadał obozował w odległym o około 193 km Fakusie, z pewnym opóźnieniem. On sam przekazał, że wieści, przyniesione przez gołębie, nadeszły do niego we wtorek. Najprawdopodobniej zarządca Aleksandrii czekał, gdyż chciał się zorientować, czy Sycylijczycy traktują całą sprawę poważnie, czy też jedynie chcą wprowadzić Saladyna w błąd, by zmusić go tym samym do skoncentrowania się na Aleksandrii, podczas gdy oni zaatakują gdzie indziej. Saladyn nie zaryzykował i wzmocnił Damiettę oraz wysłał pomoc do Aleksandrii.
W środę 31 lipca muzułmanie dokonali wypadu pod samą Aleksandrią i spalili sycylijskie machiny oblężnicze. Sycylijczycy wyraźnie słabli, po południu przybył zaś posłaniec z krzepiącą, lecz nieprawdziwą wieścią, iż nadchodzi Saladyn, który znajduje się zaledwie 32 km dalej na wschód. Muzułmanie przeprowadzili udany atak wieczorny i zabili lub wzięli do niewoli wielu wrogów, których zdołali odciąć i otoczyć. Po tym zwrocie akcji, w czwartek 1 sierpnia flota sycylijska ponownie wypłynęła na morze. Nikt nie wiedział, dokąd się skierowała, lecz sam Saladyn oznajmił w liście, że straciła już wszelką zdolność bojową..."


Fragment książki: M. C. Lyons D. E. Jackson "SALADYN" s. 91-92

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości