Saint-Omer 1303

Bitwa pod Saint-Omer stoczona wiosną 1303 roku była jedną z potyczek wojny francusko-flamandzkiej.

"...Wieści o zbliżaniu się wielkiej armii flamandzkiej wystraszyły zebranych w St. Omer. Siły francuskie zgromadzone w mieście źródła oceniają na: 1300 (Guillaume Guiart), 4000 (Giovanni Villani), a nawet na 20 000 (Chronique des Pays-Bas). Zważywszy, że słabsze liczebnie siły pokonały „kwiat rycerstwa francuskiego" pod Courtrai, jak wzmiankuje autor Chronique de Flandre, francuscy żołnierze „przygotowywali się na śmierć". Kapłani odprawiali msze, spowiadali i roznosili komunię. [...] Zachęceni krótką mową Jakuba z Bayonne. który obiecywał im chwałę i zwycięstwo. Francuzi przy dźwiękach trąb z rozwiniętymi chorągwiami wyjechali z St. Omer, aby stoczyć bitwę z nieprzyjacielem.

Najpierw natknęli się na „batalię" z Ypres. która podbudowana była „zwycięstwem" nad garnizonem w Arques. Wydaje się. że ludzie z Ypres nie przewidzieli ataku nieprzyjaciela, ale mieli dosyć czasu na uformowanie solidnej linii bojowej, opisanej przez Chronique de Flandre jako "grosse bataille", która wytrzymała atak francuskiej kawalerii. Wówczas Jakub z Bayonne pozostawił część piechoty, aby ta powstrzymywała natarcie żołnierzy z Ypres na miasto, a sam z kawalerią liczącą 800 ludzi i resztą piechoty ruszył w kierunku nadciągających pozostałych sił armii flamandzkiej.

Po krótkim starciu z „batalią" z Ypres francuska kawaleria dosłownie wjechała w oddział z St. Winokosebergen. Flamandzki oddział był „nieprzygotowany do bitwy i maszerował w nieładzie" [...] Ostatecznie zostali pokonani i rozproszeni. W tym samym czasie piechota francuska zaatakowała tabory armii flamandzkiej i splądrowała je. Wielu pachołków i woźniców zostało zabitych.

Podbudowane zwycięstwem nad drugą „batalią" flamandzką rycerstwo francuskie ruszyło dalej.

Tymczasem William z Jülich dowiedział się od kilku zbiegłych pachołków, co się przytrafiło oddziałowi z St. Winokosebergen i sformował obronny szyk. Wszyscy konni zostali spieszeni i zajęli miejsce w szyku. Posiadający najlepsze uzbrojenie ochronne, dzierżący w rękach piki lub „goedendagi" stanęli w pierwszych szeregach. Utworzona formacja nie była linią tak jak pod Courtrai. ale [...] była skuteczna w obronie. [...]

Co się zdarzyło potem, nic jest jasne. Autor Annales Gandenses twierdzi, że francuska kawaleria widząc daremność atakowania tak uformowanych Flamandów, otoczyła ich ze wszystkich stron i krążąc wypatrywała słabego miejsca w nieprzyjacielskim szyku. Do starcia dochodziło tylko wówczas, gdy francuscy rycerze podjeżdżali zbyt blisko Flamandów, lub kiedy Flamandowie wyszli z obronnego szyku..."

Flamandowie nigdy nie złamali swojej formacji, a kiedy przybyły posiłki zebranych na nowo mieszczan z St. Winoksbergen i z Ypres. Francuzi uciekli z pola bitwy do St. Omer. Wielu z. nich zostało zabitych w czasie ucieczki, ale większość bezpiecznie dotarta do miasta.

Natomiast inne źródła, włącznie z naocznym świadkiem bitwy jakim był Gulliame Guiart, podają inny opis starcia. Kiedy Jakub z Bayonne ujrzał flamandzki szyk obronny, podzielił swoje siły na cztery „batalie". Dwie „batalie" miały zaatakować „czoło" flamandzkiej formacji [...]. Trzecia „batalia" miała zaatakować lewe skrzydło, a czwarta prawe skrzydło Niewielki hufiec rycerzy pod wodzą Oudarta z Maubuisson, pozostawiono w odwodzie, aby baczył na ewentualne przybycie posiłków dla nieprzyjaciela. To był „zły plan" - pisze Chroniąue Artisienne. Poza zepchnięciem Flamandów na niewielkim odcinku, francuscy rycerze nie mogli wedrzeć się w głąb ich obronnego szyku.

Ostatecznie po długiej bitwie, podczas której po obu stronach było wielu zabitych. Jakub z Bayonne dał sygnał do odwrotu. Zmęczeni rycerze francuscy (wśród których było wielu rannych) rozpoczęli odwrót w doskonałym porządku w kierunku St. Omer, ścigani zawzięcie przez Flamandów.

Pięć czy sześć razy Francuzi zawracali aby zaatakować ścigających, a wtedy Flamandowie zatrzymywali się i na nowo szykowali do odparcia szarży rycerzy. Chociaż niektórzy dowódcy francuscy nalegali by zaatakować podążających za nimi Flamandów. ostatecznie nie doszło do tego. Wreszcie Francuzi dotarli szczęśliwie do St. Omer i schronili się za jego murami.

Pole bitwy zostało w rękach Flamandów. Następnego dnia - jak podaje Chronique de Flandre Jakub z Bayonne wysłał do zwycięskich Flamandów nieznanego z imienia rycerza z Niemiec, aby pochować ciała poległych Francuzów. Rycerz ten, ku swemu ogromnemu zaskoczeniu, nie zastał już Flamandów mi polu bitwy, ale ciała 15 000 zabitych, zarówno Francuzów jak i ich przeciwników.

Straty po obu stronach były znaczne. Źródła podają liczby od 2000 do 15 000 zabitych, a nawet wyższe..."


Fragment książki: Witold Biernacki, Piotr Tafiłowski "COURTRAI 1302" s. 42-43

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości