Pyzdry 1331

Po zakończonym latem 1331 roku rozejmie wojny polsko-krzyżackiej ci ostatni jako pierwsi rozpoczęli działania zbrojne. Po spustoszeniu okolic Inowrocławia i Kruszwicy znaleźli się pod Pyzdrami, gdzie przebywał królewicz Kazimierz.

"...Bitwa pod Pyzdrami jest dość dobrze potwierdzona dzięki zeznaniom świadków z procesu warszawskiego. Wiemy, że udział w niej wzięli Andrzej z Koszanowa z rodu Szaszorów-Opalów-Orłów, późniejszy kasztelan gnieźnieński, i Tomasz z Ząjączkowa. Ponadto o swojej obecności pod Pyzdrami zaświadczali: Wierzbięta z Kujaw, późniejszy podkomorzy kaliski, i Borko z Grodziszcza, będący w 1339r. kasztelanem międzyrzeckim. Do uczestników bitwy pod Pyzdrami możemy zaliczyć także, aczkolwiek z pewnym zastrzeżeniem, Jarosława z Iwna z rodu Grzymałów, jak i pochodzącego z tego samego rodu Mikołaja z Błażejewa. Obydwaj ci rycerze zeznawali o spaleniu Pyzdr i podawali miejscowości, przez które następnie przechodzili Krzyżacy.

Bitwa pod Pyzdrami rozpoczęła się prawdopodobnie po opanowaniu przez Krzyżaków samego grodu. Świadczą o tym zebrane w całość zeznania wyżej wymienionych uczestników starcia. [...] Pyzdry padły na skutek zdrady Krzyżaków, ale także z powodu nieostrożności swoich mieszkańców. Wysłali oni mianowicie swoich przedstawicieli wraz z dowódcą Krzywosądem do obozu krzyżackiego w celu podjęcia rokowań. W ich trakcie część wojsk krzyżackich uderzyła podstępnie na miasto z innej strony i przez bramę wdarła się do środka. I wówczas Krzyżacy zabrali się za łupienie miasta. Napotykamy tutaj ciekawą informację, że przed spaleniem kościoła Franciszkanów Krzyżacy wynieśli zeń Najświętszy Sakrament do szpitala leżącego poza miastem. Nasuwa się pytanie: dlaczego to uczynili? Czyżby była to normalna praktyka przed spaleniem kościoła? Jeśli tak, daje nam to szerszy obraz religijności ludzi średniowiecza. Budynek świątyni widocznie nie miał dla nich tego znaczenia, jakie mieć zacznie dla chrześcijan epok późniejszych. Nieporównanie ważniejszym był Najświętszy Sakrament, bowiem dopiero tutaj zamieszkiwał Syn Boży. O wiele jaśniejsze motywy kierowały Krzyżakami podczas rabunku kościoła parafialnego w Pyzdrach. Zabrany stamtąd obraz Najświętszej Panny Maryi był znacznej wartości, poza tym otaczany był czcią okolicznych wiernych. W czasie rabunku miasta zginęło kilkunastu mieszczan i ludzi z załogi. Dochodziło do gwałtów i uprowadzeń kobiet. Potem Krzyżacy podpalili miasto wraz z klasztorem Franciszkanów i kościołem parafialnym.

Taki właśnie widok - płonącego miasta - zastać musieli rycerze inowrocławscy idący tropem Krzyżaków. Nie wiedzieli oni, co zaznaczyliśmy, że królewicz Kazimierz jest już bezpieczny w Poznaniu, postanowili więc uderzyć. Nadzieja rycerzy inowrocławskich na sukces mogła brać się też stąd, że nieco wcześniej wzmocnieni zostali przez jakieś posiłki z głębi Wielkopolski.

Wynik walki był dla Polaków niepomyślny. Świadczą o tym zeznania świadków mówiących o dużych stratach i wielu jeńcach wziętych do niewoli przez Krzyżaków. Przyczyną przegranej była niewątpliwie przewaga liczebna wojsk krzyżackich, Ale mógł też przyczynić się do porażki Wincenty z Szamotuł. Pamiętamy przecież, że to właśnie jego intrygom przypisuje rocznik Traski i małopolski bezbronność Wielkopolski podczas pierwszej wyprawy krzyżackiej. Nie wiadomo więc w jakiej de facto roli występował wojewoda poznański pod Pyzdrami..."


Fragment książki: Piotr W. Lech "Pierwsza wojna polsko-krzyżacka 1308-1343" s. 101-103

"...Dopiero tutaj doszło do pierwszej potyczki wojsk krzyżackich z polskimi, które jak wspomniano, posuwały się od Inowrocławia za najeźdźcami. Zostały one wzmocnione oddziałami rycerstwa wielkopolskiego, gromadzonymi na prawym, a także na lewym brzegu Warty, aby przeciwdziałać dalszemu pochodowi sił krzyżackich na zachód lub południe Wielkopolski. Pod broń powołano chłopów w środkowej Wielkopolsce dla „obrony ziemi". Część oddziałów polskich, wzmocniona także przybyłymi świeżo oddziałami wojewody poznańskiego Wincentego z Szamotuł, zaatakowała jeszcze 27 lipca oddziały krzyżackie biwakujące w zdobytych Pyzdrach. Wynik walki nie był korzystny dla sił polskich, zapewne słabszych liczebnie od oddziałów krzyżackich. Oddziały polskie poniosły klęskę, część rycerstwa wielkopolskiego poszła do niewoli..."


Fragment książki: Marian Biskup "Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521" s. 32

"...Posiadając tylko oddziały konne, a nie mając machin oblężmczych, Krzyżacy usiłowali zająć Pyzdry przez zaskoczenie; gdy się to jednak nie udało, rozpoczęli pertraktacje z mieszczanami i załogą grodu w sprawie wydania królewicza. Rozmowy te prowadzili tylko po to, by uśpić czujność obrońców Pyzdr. W czasie toczących się rozmów wojska zakonne wtargnęły przez jedną ze słabiej strzeżonych bram do miasta i zaczęły plądrowanie, zabijając wielu mieszkańców i rabują co się dało. Mimo początkowych sukcesów nie udało się Krzyżakom pochwycić królewicza Kazimierza, który zdołał ujść do koncentrujących się na południe od Pyzdr oddziałów wielkopolskich.

Na czele tych wojsk stał Wincenty z Szamotuł, wojewoda poznańska a w jego otoczeniu znajdowali się: kasztelan poznański Jarosław z Jwt z rodu Grzymalitów. Mikołaj z Błażejowa oraz wielu rycerzy ze swoimi pocztami. Z nimi połączył się oddział, który poprzednio brał udział w obronie Inowrocławia. Połączone odziały wielkopolskie stoczyły pod Pyzdrami potyczkę, były jednak zbyt słabe, by rozbić siły krzyżackie. Poniosły pewne straty, co jednak nie przeszkodziło im w podjęciu marszu za posuwającym się w kierunku Poznania nieprzyjacielem..."


Fragment książki: Witold Mikołajczak "Wojny polsko-krzyżackie" s. 45-46

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości