Mantzikert 1071

Turcy Seldżuccy mniej więcej od 1048 roku rozpoczęli sukcesywne najazdy i bezkarne pustoszenie wschodnich terytoriów Cesarstwa Bizantyjskiego, osłabionego w tym czasie problemami wewnętrznymi. Roman IV Diogenes stał się pierwszym cesarzem, który przedsięwziął tak daleko posunięte działania, mające na celu zlikwidowanie tego problemu.

W drugiej połowie sierpnia 1071 roku, prawdopodobnie 25 dnia miesiąca, w pobliżu jeziora Wan, pod armeńskim miastem Mantzikert (Manazkert), bizantyjska armia pod dowództwem Romana IV Diogenesa spotkała się z wojskiem sułtana Seldżuków Alp-Arslana.

"...Bez względu na to, kiedy Roman Diogenes zorientował się, że pod Mantzikert nadszedł sam Alp Arslan ze swoją armią, musiał zareagować na docierające do niego informacje, że żołnierze i służba jego armii są atakowani przez Turków, dlatego też wysłał magistrosa Nike fora Bryenniosa z zadaniem rozpoznania sytuacji. Ten szybko spostrzegł, że ma do czynienia nie z niewielkimi grupami Turków, lecz z siłą, która zdecydowanie przewyższa jego oddział. W tej sytuacji uznał więc za jedynie rozsądne wyjście odwrót, co jednak przez cesarza zostało odczytane jako przejaw tchórzostwa. Z kolei w walkę został również zaangażowany dowodzący Armeńczykami.
magistros Nikefor Basilakes, który, być może chcąc udowodnić pomyłkę Bryenniosa, zaatakował turecką jazdę, a następnie pozwolił wciągnąć siebie i podległych sobie żołnierzy w zasadzkę, jaką okazała się pozorowana ucieczka Seldźuków. Znaczna część żołnierzy z oddziału Basilakesa poniosła śmierć w trakcie pościgu, a następnie podczas starcia z oddziałami sułtana, sam Basilakes natomiast dostał się do niewoli..."


Fragment książki: J. Bonarek "BIZANCJUM W DOBIE BITWY POD MANTZIKERT" s. 167

Z powodu późnej pory do walnej bitwy nie doszło. Jedynie w nocy oddział Turków zaatakował bizantyjski obóz. Ta niespodziewana szarża wywołała lekkie zamieszanie w kempingu wojsk cesarskich oraz spowodowała dezercję części kontyngentów Uzów.

Następnego dnia Turcy przysłali do bizantyjskiej bazy poselstwo z propozycją pokojowego rozwiązania konfliktu, lecz wygórowane żądania i postulaty były zbyt wielkie i niemożliwe wówczas do spełnienia przez cesarską stronę. W związku z tym po walnych naradach sztaby obu przywódców zdecydowały się stoczyć bitwę. Działo się to prawdopodobnie 26 sierpnia 1071 roku.

"...W jej efekcie cesarz Roman Diogenes postanowił wyprowadzić armię do walki, powierzając dowództwo prawego skrzydła swojemu zaufanemu współpracownikowi pochodzącemu z Kapadocji — Teodorowi Aliatesowi, z kolei nad lewym skrzydłem komendę miał sprawować wspominany już duks zachodu, Nikefor Bryennios. Sam cesarz objął dowództwo nad centrum armii, natomiast tylna straż została powierzona proedrosowi Andronikowi Dukasowi, który był również dowódcą heterii..."

Głównym celem cesarza było doprowadzenie do starcia wszystkich sił bizantyńskich z armią sułtana, czego z kolei Alp Arslan chciał uniknąć. Wyznaczył on na głównodowodzącego eunucha Tarandesa, który podzielił armię na mniejsze jednostki i rozpoczął typową dla koczowników bitwę. Turcy atakowali nieustannie, ostrzeliwując szeregi bizantyńskie, a następnie pozorowali ucieczkę, zadając oddziałom cesarskim pewne straty, jakkolwiek mimo to można uznać, że Bizantyńczycy zdołali utrzymać zwarty szyk.

Sytuacja taka trwała niemal do samego wieczoru, kiedy cesarz zorientował się, że nie zdołał zmusić przeciwnika do walki, natomiast grozi mu pozostanie na noc na otwartym terenie, co mogłoby okazać się katastrofalne dla jego oddziałów. W tej sytuacji nakazał więc odwrót, który z kolei wykorzystał Alp Arslan, wydając rozkaz ataku w chwili, gdy w zwartych dotąd szeregach Bizantyńczyków pojawił się pewien nieporządek związany z tym, że oddziały ze skrzydeł wykonały rozkaz cesarza nieco później niż centrum. Pojawiające się w efekcie tego luki w cesarskiej armii zostały zaatakowane przez Seldżuków, dlatego też Diogenes być może polecił dokonać kolejnego zwrotu i odeprzeć jeźdźców, jednak ten rozkaz jedynie zwiększył chaos w szeregach, a jazda turecka otoczyła oddziały samego Romana Diogenesa, wywołując popłoch, który został spotęgowany pogłoskami o śmierci cesarza.

Późnym wieczorem, po ucieczce z pola bitwy tylnej straży sytuacja armii bizantyńskiej przedstawiała się wręcz katastrofalnie, gdyż oba skrzydła oraz centrum broniły się osobno otoczone i praktycznie rozstrzeliwane przez seldżuckich łuczników. Najdłużej opór stawiały oddziały pozostające pod osobistym dowództwem Romana Diogenesa, jednak w końcu również nad nimi górę wzięli Turcy, a sam cesarz walczący w otoczeniu Waregów został ranny i dostał się do niewoli..."


Fragment książki: J. Bonarek "BIZANCJUM W DOBIE BITWY POD MANTZIKERT" s. 170-172

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości