Carcano 1160

Wiosną 1160 roku przebywający w Italii Fryderyk I Barbarossa postanowił dać odpocząć części oddziałów i pozwolił im powrócić do ojczyzny. Tego typu swoisty urlop leżał w interesie cesarza, ponieważ wojska wasali nie mogły przebywać dowolnie długo z dala od swoich włości z tego powodu, że mogliby w ten sposób utracić władzę, a więc także dochody, z których finansowano wyprawy seniora. Ta skromna armia stała się łatwym kąskiem dla wojsk sprzymierzonych z Mediolanem i z tego powodu latem 1160 roku doszło do bitwy pod Carcano.

"...Cesarz pozostał z niewieloma ludźmi w Italii" — powiada Rahewin. Otto Morena przekazał ich imiona. Wraz z cesarzem pozostali: syn poprzedniego króla Konrada, książę Fryderyk, przyrodni brat cesarza Konrad, Otto z Wittelsbach i cesarzowa Beatrycze. Siłę zbrojną stanowiły oddziały z wiernych cesarzowi miast Lodi i Pawii. Przy ich pomocy cesarz zburzył kilka zamków nad Addą i zaczął niszczyć na nowo zasadzone winnice i uprawy wokół Mediolanu. Była to mała wojna, nie przynosząca ani sławy, ani większych korzyści militarnych, podsycająca jedynie nienawiść Mediolańczyków. Ci odpowiedzieli na te poczynania oblężeniem Lodi, od którego mimo pomocy udzielonej im przez Piacenzę w połowie czerwca 1160 roku musieli odstąpić.
Po tym niepowodzeniu Mediolańczycy zaatakowali cesarską twierdzę Carcano. Barbarossa pośpieszył z odsieczą na czele wojska złożonego z kontyngentów z Pawii, Novary, Vercelli, Como, Seprio i Martesany. Miał przy sobie także margrabiego Montferrat, hrabiego Biandrate i kilku Niemców. Owa tak wielobarwna armia cesarska walczyła dzielnie i odniosła sukces w pierwszej fazie starcia — cesarscy przebili się nawet do wozu ze sztandarem Mediolańczyków, słynnej carrozza, i zabili woły z zaprzęgu — ostatecznie jednak bitwa zakończyła się niepomyślnie dla cesarza. Wierny sędzia królewski Otto Morena, zmartwiony i urażony w swej dumie, pisze tak:
„Cesarz natomiast, stwierdziwszy, że pozostał tylko z garstką Niemców i niewieloma innymi, zdecydował, iż będzie lepiej wycofać się z bitwy niż walcząc zostać pokonanym. Pomaszerował więc z resztą swoich do Como i pozostawił tam wiele namiotów oraz wielu jeńców wziętych w bitwie.
Mediolańczycy zaś i ich sprzymierzeni z Brescii po tym, jak zostało im oddane pole, splądrowali obóz cesarski, wyzwolili wielu swoich, którzy wcześniej byli wzięci w niewolę, i z wielką radością oraz — jak to w takiej sytuacji jest w zwyczaju — wznosząc głośne okrzyki, wrócili do swego obozu..."


Fragment książki: E. W. Wies "FRYDERYK I BARBAROSSA" s. 148-149

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości