Bajsan 1182

W 1182 roku wygasł zaprzysiężony dwa lata wcześniej pokój z Królestwem Jerozolimy. Saladyn powrócił z Egiptu do Syrii. Po dotarciu do Damaszku i połączeniu sił egipskich z syryjskimi rozpoczął kampanię przeciwko Frankom. Bitwa pod Bajsan w 1182 roku była jednym z etapów tego przedsięwzięcia.

"...muzułmanie ujrzeli Franków schodzących ze wzgórz. Wilhelm z Tyru odnotował, że doszli do równiny między Bajsanem a Forbelet, obecną Taijibą, Saladyn zaś przekazał, że mieli zamiar udać się na górę Tabor. Dolina Charod biegnie z Bajsanu w kierunku zachodnim, między górami Gilboa na południu a szerokim pasmem wyżynnym ciągnącego się na północy od góry Moreh ku Jordanowi. Kaukab znajduje się po wschodniej stronie tego grzbietu i skierowany jest w stronę doliny Jordanu, około 11 km na północ od Bajsanu. Maszerując z Tyberiady, Frankowie musieli przejść po jego drugiej stronie i rozbili obóz w pobliżu Bajsanu w południowo-wschodnim zakątku wzgórz, gdzie dolina Charod łączy się z doliną Jordanu. Jeśli Saladyn słusznie przewidział plan ich marszu, przypuszczalnie zamierzali zepchnąć muzułmanów na zachód, wzdłuż doliny Charod, a później skręcić na północ poniżej góry Moreh, gdzie łatwym przejściem przez wyżynę podążyliby ku górze Tabor.
Saladyn nie podał liczebności swoich wojsk, lecz Wilhelm z Tyru napisał, że miał ze sobą 20 000 wojowników; była to największa armia muzułmańska od czasu, kiedy Frankowie po raz pierwszy przybyli do Syrii. Wobec tej potęgi Frankowie dysponowali zaledwie 700 włócznikami i nieznaną nam liczbą piechurów. Kiedy zeszli ze wzgórza, zobaczyli w pewnej odległości skrzydło Takiego ad-Dina, a muzułmańskie centrum zatrzymało się w oczekiwaniu na Saladyna, który zajmował się koordynowaniem planu taktycznego. Kiedy uświadomił sobie, że Frankowie zamierzają przesunąć się na zachód, nakazał, aby Farruch Szah ze swoim lewym skrzydłem zablokował im drogę. Prawe skrzydło Takiego ad-Dina najprawdopodobniej strzegło doliny Jordanu, w razie gdyby Frankowie mieli cofnąć się wzdłuż niej do Tyberiady. Teraz nakazano mu powrót, a Frankowie zostali otoczeni z trzech stron, z Farruch Szahem na zachodzie, Takim ad-Dinem na wschodzie i centrum Saladyna od południa. Frankijska jazda ruszyła do ataku, a Saladyn rzucił swoje dodatkowe wojska, by ją powstrzymać i zaatakować piechotę, która czekała za nią. Z pewnością Wilhelm z Tyru słusznie zauważył, że muzułmanie próbowali okrążyć siły Franków, lecz chociaż Saladyn utrzymywał, że piechota rozpierzchła się po zboczu, próba okrążenia spełzła na niczym. Po ciężkiej walce wszystkie siły frankijskie zdołały wycofać się w górę zbocza, do zamku Forbelet, 7 km na zachód od Kaukabu, i Saladyn pozostał sam, narzekając, że muzułmanie rozproszyli się, żeby napoić swoje konie, a dokuczliwy południowy upał uniemożliwił mu odniesienie pełnego zwycięstwa. Wilhelm z Tyra powtórzył uwagę o upale, dodał też, że po obydwu stronach zmarło z tego powodu tyle samo walczących, ile padło ich w bitwie, oraz że Frankowie stracili niewielu rycerzy, lecz sporo zwykłych żołnierzy. Muzułmanie pogrzebali swoich zmarłych nocą, by ukryć straty, ale szacowano je na 1000 osób. Saladyn nie wspomina o nich, lecz Imad ad-Din napisał, iż „w tej strasznej bitwie, niszczącej dla wroga, wielu muzułmanów zmarło śmiercią męczeńską"..."


Fragment książki: M. C. Lyons D. E. Jackson "SALADYN" s. 193-194

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości