Iskrestos 1043

W 1043 roku władca Rusi Jarosław I Mądry, dopingowany chęcią zdobycia dodatkowych łupów, zorganizował wyprawę morską, która miała dobrami z Konstantynopola zapełnić jego skarbiec.

"...Jarosław Mądry ówczesny książę panujący w Kijowie, wysłał na Konstantynopol swojego syna Włodzimierza wraz ze sporymi siłami Rusów i Waregów. Flota licząca 400 okrętów pojawiła się w lipcu roku 1043 na Morzu Marmara. Konstantyn IX zdawał sobie sprawę z zagrożenia. Zebrał wszystkie dostępne mu okręty i przygotował je do walki. Jak sugeruje nam Zonaras, a potwierdzają inne źródła, nie było w tym momencie w stolicy floty wojennej, dlatego zarekwirował statki kupców które uzbroił w ogień grecki. [...] Wizja starcia z ogromną flotą Rusów nie wyglądała dla Bizantyńczyków najlepiej. Psellos, baczny obserwator starcia, mówi wyraźnie o strachu, który ogarnął jego rodaków i jego samego na widok okrętów Rusów. Konstantyn IX, aby zatem zapanować nad morale swojej floty i jednocześnie odnieść sukces w nadchodzącym starciu, musiał poszukać jakiegoś rozwiązania kwestii obrony przed Rusią. Dla bezpieczeństwa stolicy aresztowano wszystkich znajdujących się w Konstantynopolu ruskich kupców, których wysłano poza miasto. Bardzo ważną informacją dla nas jest to, że Konstantyn IX podjął te decyzje co do Rusów „sojuszników" znajdujących się w stolicy. Możliwe, że wśród nich byli też żołnierze jednostek floty imperialnej. Obsadził również brzegi cieśniny swoją piechotą, której zadaniem było zapobieżenie lądowania Rusów na wybrzeżu.
Po przybyciu Rusów rozpoczęto z nimi negocjacje, które zakończyły się fiaskiem z racji astronomicznej sumy, jakiej zażądali oni od Bizantyńczyków, mianowicie trzech funtów złota na głowę każdego ich wojownika biorącego udział w tej wyprawie. Rozpoczynając rozmowy cesarz grał zapewne na zwłokę chcąc wzmocnić swoje siły. Rusowie obrazili posłów Konstantyna IX, mając na celu sprowokowanie działań ze strony Bizantyńczyków. Cesarz wraz z flotą i towarzyszącą mu na lądzie konnicą wyruszył w kierunku ruskich okrętów znajdujących się w pobliżu Faros, punktu położonego w Bosforze bliżej Morza Czarnego.
Rusowie ustawili swoje okręty w gęstej linii pomiędzy europejskim i azjatyckim brzegiem Bosforu. Konstantyn IX rozstawił swoje okręty o świcie naprzeciwko floty Rusów, sam zaś zatrzymał się w jakiejś zatoce, nie podejmując jednak żadnych działań, tak że obydwie strony stały naprzeciwko siebie w szyku przez pół dnia. Jak słusznie zauważa w swoim artykule M. Salamon, cesarz czekał, ponieważ wiedział o częstym występowanie w tym rejonie, w tej części roku, gwałtownych wiatrów. Bizantyńczycy jako miejscowi znali swoje wody najlepiej, zaś opóźnienie przez cesarza starcia pomogło doczekać burzy, która ostatecznie zapewniła im sukces, tym bardziej, że mieli zapewne jednostki morskie większe od łodzi ruskich i byli mniej narażeni na zatonięcie. Takie podejście wydaje się jedynym wytłamaczeniem opieszałości cesarza, który pół dnia czekał bezczynnie trzymając swą flotę w szyku bojowym.
Bój rozpoczęli Bizantyńczycy na rozkaz Konstantyna IX. Bazyli Teodorokanos wraz z trzema triremami podpłynął do wroga i zaatakował, chcąc zrobić wyrwę w szyku Rusów. Doszło do walki abordażowej i Bizantyńczycy zdobyli w niej jeden z ruskich okrętów. Potyczka kosztowała Rusów również dalsze siedem okrętów, które Bizantyńczycy spalili ogniem greckim i kolejne trzy, które poszły na dno wraz z całą załogą. Obserwujący przebieg tej potyczki, Konstantyn IX rozkazał uderzyć na Rusów całej swej flocie. Wiedział, że Rusowie stracili dopiero jedenaście okrętów i rdzeń ich sił jest nienaruszony. Większa cześć jego okrętów nie była uzbrojona w ogień grecki, dlatego to jednostki wyposażone w tą straszliwą broń miały uderzyć w pierwszej fali na wroga. Rusowie w tym momencie zastosowali manewr pozorowanej ucieczki w celu wciągnięcia bizantyńskich okrętów w pułapkę. Nagle zerwał się gwałtowny wiatr (szkwał) na który czekał cesarz, wiejący ze wschodu na zachód, który wyrzucił na skały i zatopił większość okrętów Rusów. Ci, którzy przeżyli, zostali wymordowani na brzegu przez bizantyjską piechotę. Reszty dokonała bizantyjska flota. Wielkie starty zmusiły Rusów do ucieczki..."


Fragment książki: M. Böhm "FLOTA I POLITYKA MORSKA ALEKSEGO I KOMNENA" s. 66-69

Szukaj:


Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości